Miał być hit, skończyło się paździerzem. Bramkarze mogli rozstawić leżaki

Mikołaj Duda

30 października 2026, 22:57 • 3 min czytania 26

Reklama
Miał być hit, skończyło się paździerzem. Bramkarze mogli rozstawić leżaki

Mówili, że będzie fajnie, że będzie hit, że spotkają się dwie wielkie marki z czołówki tabeli i będzie się działo. Jedni mieli okazję przynajmniej na kilkanaście godzin wskoczyć na fotel lidera, a drudzy mocno skrócić dystans do najlepszej dwójki. Zostaliśmy jednak perfidnie okłamani i oszukani. Co to był za paździerz. ZERO celnych strzałów przez 100 minut gry. Tak, nawet nie zero goli, a ZERO celnych strzałów. 

Reklama

Wszyscy, którzy obejrzeli to wątpliwej jakości widowisko powinni dostać rekompensatę za szkody wyrządzone na psychice. Żal nam też obu bramkarzy. W jakim celu oni stali tam przez te 90 minut? Tylko niepotrzebnie zmarzli. Mogli im przynajmniej przynieść jakieś krzesełko, przekąski i ciepłą herbatę. Otto Hindrich to czasami musiał wyjść do jakiejś centry albo rzucić się dla picu, ale jakby w pomarańczowy kostium Philippa Schulze ubrać losowego kibica raczej nikt by się nawet nie zorientował.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 0:0. Wybitny paździerz, a nie hit kolejki

Górnik przynajmniej próbował. Szło mu mocno opornie, ale jakieś akcje starał się tworzyć. Było ich jednak o wiele za mało. Gdy Janis Antiste dostał ciekawe podanie, to zamiast uderzać głową wyszło mu jakieś pokraczne zagranie barkiem. Dwa razy dobrze kolegów wypatrzył Peter Federico, jednak albo Jarosław Kubicki uderzył minimalnie obok bramki, albo Erik Prekop posłał piłkę gdzieś w okolice katowickiego Spodka. Mieliśmy jeszcze huknięcie w poprzeczkę Ondreja Zmrzly’ego.

Reklama

Tak jednak zbierając w całość, było tego o wiele, wiele za mało. I tu warto docenić Legię, bo co by nie mówić, to bardzo dobrze neutralizowała próby rywala. Jej cel był jasny – nie stracić gola i to udało się zrealizować. Jakkolwiek Górnik nie próbowałby się przedzierać, to miejsca tam nie było.

Problem w tym, że zdobycie bramki było dla zespołu Marka Papszuna misją trzecioplanową. Jeśli się uda, to wiadomo, fajnie, ale jeśli nie, to nie nic za wszelką cenę. Właściwie ciężko powiedzieć cokolwiek więcej o ofensywie Wojskowych, bo ona najzwyczajniej w świecie nie istniała. Cztery strzały, zero celnych przez 90 minut to jest wynik naprawdę wstydliwy.

Rozumiemy pragmatyczny styl gry, trudny teren, starcie z jednym z kandydatów do mistrzostwa Polski, ale tym razem to naprawdę była przesada. Legia grała jak drugoligowiec w pucharze, który chce dotrwać do karnych i w nich wywalczyć awans do kolejnej rundy. Mówimy jednak o zespole, który przynajmniej aspiruje do ligowej czołówki i wielkość klubu do czegoś zobowiązuje.

Goście mogliby przynajmniej poudawać, zrobić cokolwiek, jakiś jeden atak albo dwa, a tu nic. Kompletnie nic. Żadnego nawet zalążka czegokolwiek.

Reklama

Za taki paździerz jedynym sprawiedliwym wynikiem byłoby przyznanie im tyle samo punktów, co celnych strzałów – zero. Przy okazji obie strony powinny złożyć się na zadośćuczynienie dla wszystkich, którzy w piątkowy wieczór zamiast przyjemnie odpocząć po całym tygodniu byli torturowani takim wyrobem meczopodobnym.

5
Schulze
5
Janža
yellow-card
6
Josema
6
Janicki
yellow-card
5
Zmrzly
5
Bernardo
5
Kubicki
6 +
Urbanski
4
Antiste
yellow-card
4
Liseth
6
Gonzalez
Marcin Szczerbowicz 5

Zmiany:

icon-swap
Erik Prekop
Sondre Liseth
icon-swap
M. Khlan
Janis Antiste
icon-swap
Malthe Hoejholt
Jarosław Kubicki
yellow-card
icon-swap
Bruno Durdov
Kacper Urbanski

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Reklama
26 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 30 października 2026 20:30
Sędzia:
Marcin Szczerbowicz

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama