Bartosz Grzelak był zaskoczony, że Murat Colak chciał go zwolnić

Maciej Piętak

30 października 2026, 22:43 • 3 min czytania 1

Reklama
Bartosz Grzelak był zaskoczony, że Murat Colak chciał go zwolnić

Cracovia przegrała przed własną publicznością 1:2 z Motorem Lublin i pozostaje cztery punkty nad strefą spadkową. Po spotkaniu głos zabrał Bartosz Grzelak, który odniósł się do sytuacji w klubie – zarówno sportowej, jak i organizacyjnej.

Reklama

Grzelak: Wszyscy jesteśmy rozczarowani

Piątkowy mecz dobrze się ułożył dla gospodarzy, bowiem już po kilku minutach na listę strzelców wpisał się Ajdin Hasić. Jeszcze przed przerwą Krakowianie stracili jednak prowadzenie po trafieniach Tina Plavoticia oraz Rony’ego Lopesa. Po zmianie stron Pasom nie udało się doprowadzić do remisu.

– Doskonale rozumiem frustrację wszystkich kibiców. To w końcu druga porażka z rzędu. Też osobiście czuję dużą frustrację, zawodnicy także. Wszyscy jesteśmy rozczarowani. Na początku spotkanie było wyrównane. Czubak miał dobrą okazję, ale znakomicie obronił „Madej”. Uratował nas. Potem my strzeliliśmy gola i mieliśmy parę innych sytuacji. Później, gdy oni strzelili na 1:1, to trochę zaczęliśmy tracić naszą grę i był taki okres przez jakieś dziesięć minut, kiedy to naprawdę dobrze nie wyglądaliśmy – zaczął Bartosz Grzelak.

– Wróciliśmy do meczu i niestety oni strzelili na 1:2. Musieliśmy w przerwie stworzyć energię i wiarę w to, co robimy. Uważam, że w drugiej połowie graliśmy intensywniej. Mieliśmy duże posiadanie piłki. Niestety, brakowało celności w podaniach w pole karne. Mieliśmy bardzo dużo dośrodkowań, które nie docierały do odpowiedniego zawodnika. Piłkarze Motoru nisko się bronili, kontratakowali, a my cały czas próbowaliśmy coś kreować i niestety się nie udało. To jest dla nas bardzo ciężka sytuacja – dodał.

– Teraz nie chodzi o to, żeby krzyczeć najgłośniej, tylko mieć spokój i przeanalizować i sprawdzić, co możemy robić lepiej. Ważny tydzień przed nami. (…) Wierzę w to, co robimy. Patrząc na ten mecz, jakbyśmy widzieli zawodników, którzy się poddają, to wtedy bym się obawiał, że zawodnicy przestali w to wierzyć, ale oni dalej walczą. Nikt nie może powiedzieć, że zawodnicy nie walczą. Próbują, dają z siebie wszystko i to jest najważniejsze – ocenił trener Cracovii.

Reklama

„Zaskoczyło mnie to, że prezes Colak chciał mnie zwolnić”

Kilka godzin przed rozpoczęciem meczu z Motorem z funkcji prezesa Cracovii został odwołany Murat Colak. Zamieszanie w strukturach organizacyjnych krakowskiego klubu trwa zresztą od dłuższego czasu i Grzelak przyznał, że skoro jego zespół przegrał, to znaczy, że nie udało się od tego skutecznie odciąć.

– Wszyscy wiemy, że bardzo dużo się działo w tym tygodniu. Dla mnie było ważne, żeby rozmawiać z zawodnikami, żeby byli skoncentrowani na tym meczu, ale oczywiście jak jest takie zamieszanie wokół zespołu, to nie jest na naszą korzyść. Nie chcę szukać jednak żadnych wymówek, bo najważniejsze jest to, co dzieje się na boisku – powiedział.

Odniósł się także do niedawnej wypowiedzi byłego już prezesa Pasów, który stwierdził, że chciał zwolnić obecnego trenera Cracovii podczas wrześniowo-październikowej przerwy reprezentacyjnej.

– Przez cały ten okres czułem wsparcie od właściciela, wszystkich, którzy pracują nade mną. Oczywiście się okazało, że nie od prezesa Colaka i to pomimo tego, że byliśmy na kolacjach i rozmawialiśmy, że bardzo mnie wspiera, więc to mnie zaskoczyło. Ale tak to jest w piłce, że czasami ludzie bez żadnego doświadczenia piłkarskiego są na takich pozycjach i rzadko kończy się to dobrze. Tym razem też się dobrze nie skończyło i było duże zamieszanie w tym tygodniu i to nie było dla nas dobre – stwierdził.

Reklama

– Nie mam pretensji do nastawienia zawodników. Dobrze trenują, starają się. Widzieliśmy w drugiej połowie, że może i nie stwarzamy groźnych szans, ale każdy zawodnik wchodzi do każdego pojedynku, walczy na sto procent. Do tego nie mam pretensji. To jest ciężki moment. W sporcie tak czasami jest, że jak ci nie wychodzi, to czujesz presję mentalną. Mam nadzieję, że te dwie porażki zmobilizują nas w jakiś sposób jako zespół, że możemy zagrać w następnym meczu z jeszcze większą agresywnością. Takie derby gra się tylko raz w życiu – zakończył.

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Miał być hit, skończyło się paździerzem. Bramkarze mogli rozstawić leżaki

Mikołaj Duda
25
Miał być hit, skończyło się paździerzem. Bramkarze mogli rozstawić leżaki