Emiliano Martinez cierpiał na ostatnich MŚ. „Nadal potrzebuję operacji”

Marcin Ziółkowski

30 października 2026, 23:43 • 3 min czytania 0

Reklama
Emiliano Martinez cierpiał na ostatnich MŚ. „Nadal potrzebuję operacji”

Bramkarz Chelsea oraz reprezentacji Argentyny, Emiliano Martinez ma obecnie dużo wolnego czasu. Podczas niedawnego spotkania z Evertonem po zderzeniu z jednym z rywali uszkodził sobie szczękę i jeśli wróci na boisko to jedynie w masce. Przyznał, że jego jedzenie jest jak papka dla niemowlaka. W rozmowie z dziennikarzem Gastonem Edulem zdradził dodatkowo, że w wyniku dużego poświęcenia… ma zniekształcony palec, bo uparł się na występ na mundialu. Operację sugerowano mu już pół roku temu.

Reklama

Cierpiący Martinez – nie tylko problem ze szczęką

Niewiele brakowało, a Martinez nie zagrałby w Ameryce Północnej na mundialu. Podczas finału Ligi Europy z Freiburgiem złamał palec. Badania wykazały, że jego udział w turnieju jest poważnie zagrożony. Obrońca tytułu i najlepszy bramkarz MŚ w Katarze za żadne skarby nie chciał do tego dopuścić.

– Gdy pokazano mi wyniki prześwietlenia po złamaniu palca w finale LE, zacząłem płakać. Myślałem, że oznacza to koniec marzeń o mundialu. Scaloni jdnak powiedział mi „czy jedziesz, czy nie to masz moje wsparcie… możesz przyjechać i tak”

Martinez dodał też, że zdeformowany palec powoduje u niego pewien problem. Nie może dokładnie zacisnąć pięści. Adidas przygotował mu na MŚ zestaw, który umożliwił grę na turnieju.

– Zrobili mi specjalną rękawicę, jeden z palców był całkowicie owinięty. Czułem tylko cztery palce.

Reklama

Bramkarz Chelsea wyjawił też, że optował za tym, aby uniknąć operacji. Z normalnymi piłkami nie trenował aż do ćwierćfinałowej potyczki ze Szwajcarią. Ból palca towarzyszy mu jednak do dzisiaj i nadal potrzebuje zabiegu. Momentami okropnie cierpiał na boisku.

– Nie mogłem trenować z normalnymi piłkami. Trenowałem z siatkarskimi (…) Jak bardzo to na mnie wpłynęło podczas turnieju? 10 na 10. Byłem jak zombie. Za każdym razem jak dotknąłem ręką ziemi, widziałem gwiazdy. Palec był tak spuchnięty, że płakałem. Po mundialu na prześwietleniu palec był w połowie złamany.

Reklama

Jak doskonale wiemy, Argentyna dotarła do finału trzeci raz na ostatnich czterech mundialach, ale wynik ostatniego meczu tunieju był bliźniaczy do tego z 2014 roku – a więc 0:1 po golu w dogrywce.  W finale Albicelestes nie zachwycili i zrobili brzydką reklamę futbolowi. Długo nie oddali celnego strzału na bramkę Unaia Simona.

Martinez wykluczył przy okazji wszelkie teorie spiskowe dotyczące tego spotkania, dosadnie podkreślając, że nikt nie chce przegrać finału takiej imprezy. Z jednym dniem na regenerację więcej, uznał, że szanse na triumf byłyby nieco większe. Oprócz tego, Dibu stwierdził, że gdyby wyjść teraz na boisko, to Argentyna by wygrała. Tego jednak już się nigdy nie dowiemy.

Reklama

 

 

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama