Po wspaniałym starcie na boiskach pierwszej ligi Pogoń Grodzisk Mazowiecki dopadła prawdziwa niemoc. Wydawało się, że po dwóch porażkach z rzędu nie będzie lepszej okazji na przełamanie niż starcie z mającą swoje problemy Stalą Mielec. Żurawie straciły najwięcej goli w lidze i nie potrafiły odnieść zwycięstwa w delegacji. Ta ostatnia kwestia jest już jednak przeszłością, bo podopieczni Damiana Skiby z województwa mazowieckiego przywożą komplet punktów.
Stal przyjechała wykorzystać niemoc lidera
Piłkarze trenera Skiby nie potrafili w tym sezonie odnieść zwycięstwa na wyjeździe. Ponadto w statystykach widnieli jako najgorsza defensywa ligi. Trudno się jednak dziwić, skoro w dwunastu starciach aż 27 razy bramkarze Mielczan musieli wyjmować piłkę z siatki. Na Mazowsze przyjechali jednak z dużą wiarę w zwycięstwo. Lider z Grodziska Mazowieckiego zanotował bowiem dwie porażki z rzędu i wciąż musiał radzić sobie bez gwiazdy drużyny – Radosława Majewskiego. Ekipa trenera Tomasza Kafarskiego oprócz braku punktów w ostatnich kolejkach, nie potrafiła nawet ani razu znaleźć drogi do bramki rywali. No, ale przecież z najgorszą defensywą ligi, lider powinien coś „zapakować”. Otóż powinien, ale nie zapominajmy, że to wciąż rozgrywki Betclic 1. ligi.
Admin tylko przypomina: ten pan właśnie zgarnął pierwszą statuetkę sezonu 😎🔥
Radosław Majewski 👏🏻
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) September 3, 2026
Świetny Gerbowski i dominacja Stali
Początek pierwszej połowy meczu to zdecydowanie miażdżąca przewaga drużyny gości. Już od pierwszych minut to Stal chciała przejąć kontrolę nad tym starciem. Niewątpliwie ta sztuka jej się udała, czego udokumentowaniem było trafienie Fryderyka Gerbowskiego w 6. minucie. Po wygranej główce przez Bartosz Kwietnia piłka trafiła pod nogi Tymoteusza Gmura, ten podprowadził akcję i podał futbolówkę do Marcina Cebuli. Były zawodnik Korony Kielce nie zastanawiał się długo i wycofał piłkę przed pole karne do Gerbowskiego, który momentalnie zdecydował się na strzał. Wspaniałe uderzenie wpadło tuż przy lewym słupku bramki Krzysztofa Kamińskiego. Dzięki tej bramce Gerbowski wyrównał swój strzelecki wynik z poprzedniego sezonu. Nie było to co prawda trudne wyzwanie, bo licznik ofensywnego gracza Stali zatrzymał się w ubiegłej kampanii na dwóch trafieniach.
Z pierwszej piłki Fryderyk Gerbowski! 🔥👇
👉 Oglądaj wszystkie mecze na @sport_tvppl, w aplikacji mobilnej lub Smart TV 📺 https://t.co/tkNthXKvFe
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) October 30, 2026
Myślicie, że Pogoń ruszyła do ataku? Nic bardziej mylnego. To Stalowcy „usiedli” na rywalu i jak najszybciej chcieli podwyższyć. Szalał Gerbowski, który po dwóch minutach od pierwszego trafienia, mógł zapisać się w protokole sędziego po raz drugi. Jego kolejna próba z dystansu nie była już jednak tak dokładna, jak ta pierwsza. Przewaga gości była ogromna, idealnie obrazowało ją posiadanie piłki. 70% do 30% na korzyść gości.
Chwilowe przebudzenie
Dopiero w 18. minucie swoją pierwszą sensowną akcję przeprowadził lider zaplecza Ekstraklasy. Po zamieszaniu w polu karnym Stali celnym strzałem popisał się Aldrit Oshafi. Umówmy się – do statystyk zaliczymy to oczywiście jako uderzenie w światło bramki, ale gola z tego być nie mogło. Uderzenie Albańczyka było bowiem leciuteńkie i trafiło idealnie w „koszyczek” Piotra Chrapusty.
Jeśli tę akcję nazwaliśmy zamieszaniem pod bramką Stali, to kolejna akcja to był prawdziwy kocioł po drugiej stronie. Najpierw Gerbowski świetnym zagraniem piętką obsłużył Kamila Cybulskiego. Ten przez chwilę wyglądał, jak Ronaldinho. Położył na ziemi Bartosza Dembka, a reszcie defensywy Pogoni załatwił dodatkową tabletkę Aviomarinu w przerwie. Wszystko fajnie, ale bramki z tego nie było. Tak samo jak i z innych sytuacji w tej połowie. Chociaż za wiele ich już do 45. minuty nie było.
Powtórka z rozrywki i fatalne pudło
Druga połowa to znów ogromny napór ze strony drużyny Damiana Skiby. Tuż po starcie Stal była bliska zdobycia drugiej bramki, a konkretnie Krystian Gettinger. Żywa legenda klubu z Podkarpacia spróbowała swoich sił z rzutu wolnego. Gdyby nie fantastyczna postawa Kamińskiego, Pogoń musiałaby odrabiać już dwubramkową stratę. Biorąc pod uwagę dyspozycję dnia, podopiecznych trenera Kafarskiego nie było na to stać. Nie udało im się odrobić nawet gola straty. Akcje niemrawe, bez jakiejkolwiek finezji i pomysłu. Pomijając wykończenie, którego dziś w zasadzie nie było. Dwa celne strzały na własnym obiekcie przeciwko najgorszej defensywie ligi? Pogoń po prostu nie dała sobie dzisiaj nawet szansy na „coś” więcej.
Więcej goli mogła mieć za to Stal. W ostatniej minucie meczu po nieporozumieniu defensywy gospodarzy na pustą bramkę strzelał Patryk Prajsnar. Młodzieżowiec, wypożyczony z Lecha, chciałby jednak wymazać to z pamięci, bo jego strzał „powędrował” daleko od wyznaczonego celu. Kandydat do pudła sezonu proszę państwa. Pomocnik ma jednak szczęście, bo tuż po jego uderzeniu, sędzia zakończył zmagania w Grodzisku Mazowieckim.
Stal może więc wreszcie świętować pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, Pogoń natomiast przegrała trzeci raz z rzędu i raczej pozycja lidera po tej kolejce będzie już dla niej tylko przeszłością.
🔚 #PGMSTM 0:1
Zadecydowało jedno trafienie! ⚽️ https://t.co/BzQ2P9K8GP— Betclic 1 Liga (@_1liga_) October 30, 2026
Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Stal Mielec 0:1 (0:1)
- 0:1 – Fryderyk Gerbowski 6′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix