Robert Lewandowski kontynuuje serię meczów bez zdobytej bramki. Spotkanie z Orlando City było jego ósmym z rzędu ligowym występem, w którym nie udało mu się wpisać na listę strzelców. Jest to o tyle niepokojące dla kibiców Chicago Fire, że za chwilę rozpoczną się play-offy MLS. Polski napastnik zapewnia jednak, że zarówno on, jak i jego koledzy będą gotowi na decydujące starcia.
Lewandowski: Messi jest legendą
W rozmowie ze Sporfem 38-letni napastnik odniósł się m.in. do swojego wrześniowego starcia przeciwko Interowi Miami, w składzie którego nie zabrakło Leo Messiego. Mecz zakończył się remisem, a Polak zdobył w nim bramkę na 1:0. W drugiej połowie wyrównał Casemiro, a asystę zanotował wspomniany Argentyńczyk.
– Kiedy patrzę na Leo Messiego, przez wiele lat rywalizowaliśmy ze sobą. Starałem się zbliżyć do jego poziomu, co oczywiście było trudne, ale motywowało mnie to do strzelania kolejnych goli. Rywalizacja z Messim i Cristiano Ronaldo oraz dwukrotne zdobycie nagrody Piłkarza Roku FIFA to coś niesamowitego, ponieważ Messi jest legendą – powiedział Lewandowski.
– Osiągnął w piłce nożnej wszystko, więc możliwość zagrania przeciwko niemu w MLS to świetna sprawa. Nasze historie były podobne, ale teraz koncentruję się na Chicago Fire, aby zaprowadzić ten zespół na sam szczyt. Jestem pewny, że będziemy gotowi na play-offy – dodał.
Polak wierzy w sukces w Chicago
Do końca fazy zasadniczej zespołowi Lewandowskiego pozostały dwa spotkania, tymczasem Chicago Fire ma już zapewniony awans do play-offów. Polak powiedział, czego oczekuje od zespołu w tej części sezonu.
– Wszystko jest kwestią procesu. Musimy ciężko pracować zarówno na boisku, jak i poza nim, ponieważ widzę, że mamy ogromny potencjał, by osiągać na murawie jeszcze więcej. Kreować więcej sytuacji, strzelać więcej goli, ogólnie być groźniejszymi. Sądzę, że to wypracujemy i będziemy gotowi na fazę play-off. Mam nadzieję, że zagramy jeszcze lepiej niż wcześniej. Będziemy zespołem, który dominuje w posiadaniu piłki, stwarza okazje i jest odważniejszy w ofensywie. Mamy do tego odpowiedni potencjał. Liczę, że nasze chwile nadejdą właśnie w play-offach – przyznał.
Chicago Fire zajmuje czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej z dorobkiem 52 punktów po 32 spotkaniach. W ostatnim meczu zremisowało przed własną publicznością z Orlando City 2:2, odrabiając dwubramkową stratę.
Niewiele brakowało, a na listę strzelców w tamtym starciu wpisałby się Polak, jednak w pierwszej połowie obił obramowanie bramki po uderzeniu nożycami. Jeżeli w następnym spotkaniu kapitan naszej kadry nie strzeli gola, wyrówna najgorszą w swojej karierze serię ligowych meczów bez trafienia. Na początku przygody w Borussii Dortmund nie pokonywał bramkarza rywali w dziewięciu kolejnych spotkaniach, przy czym grał jednak mniej niż obecnie. Ponad dekadę temu seria trwała 561 minut, a ta obecna wynosi już ponad 650.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix