Patrząc na wynik z pierwszego meczu, nie będzie przesadą stwierdzenie, że Lech Poznań jest już jedną nogą w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Do upragnionego awansu wciąż konieczny jest jednak ostatni krok, czyli utrzymanie trzybramkowej przewagi w starciu rewanżowym. Niels Frederiksen i Patrik Walemark przed spotkaniem przy Bułgarskiej podkreślają, że kwestia zwycięstwa w dwumeczu wciąż nie jest rozstrzygnięta.
– Wiemy, że to jeszcze nie koniec. Zdarzało się już w piłce, że w podobnych sytuacjach wynik był odrabiany, mamy tego świadomość – zapowiedział trener Kolejorza na przedmeczowej konferencji prasowej.
Lech Poznań z pokorą przed rewanżem z Aarhus. „Musimy być mądrzy”
W teorii mistrzom Polski wystarczyłoby bezpieczne utrzymanie wypracowanej na wyjeździe zaliczki. Niels Frederiksen zaznaczył jednak, że nie zamierza wyłącznie bronić wyniku. Drużyna ma pozostać wierna swojemu ofensywnemu stylowi.
– Patrząc na naszą grę, lepiej radzimy sobie z piłką niż bez niej. To byłby z naszej strony błąd, gdybyśmy ustawili się nisko. Musimy być przy tym mądrzy. Nie chodzi o to, by w każdej sekundzie podchodzić do rywala wysoko. Musimy robić to, co zazwyczaj, czyli atakować i starać się wygrać – stwierdził szkoleniowiec.
Pomóc w osiągnięciu korzystnego rezultatu ma też doświadczenie wyniesione z pierwszego meczu z Duńczykami.
– Mamy przeanalizowane to spotkanie, ale nie będę się zagłębiać w szczegóły. Należy jednak podkreślić, że wiemy, że to jeszcze nie koniec i jesteśmy w pełni skupieni najbliższym meczu. Mamy świadomość, że stratę zawsze można odrobić. Musimy uniknąć sytuacji, w której rywalu uwierzy, że wynik jest możliwy do odwrócenia. Dlatego zachowujemy pokorę – zapewnił trener Lecha.
Wtórował mu zawodnik Kolejorza, Patrik Walemark.
– Myślę, że widzieliśmy wiele przykładów, że w piłce wszystko może się zdarzyć. Na pewno nie uważamy, że jest już po sprawie. Będziemy się mierzyć z dobrym rywalem, mamy do niego szacunek. Będziemy starali się pokazać z jak najlepszej strony – podkreślił Szwed.
Walemark w pierwszym meczu z Aarhus pokazał się ze znakomitej strony – w pierwszej połowie strzelił gola na 2:0 dla Lecha, a w drugiej ustalił wynik spotkania na 4:1 dla mistrza Polski. Jak sam przyznał, w europejskich pucharach mógł czerpać nieco więcej radości z gry niż w lidze.
– Podczas meczów w Europie gra się inaczej niż w Ekstraklasie, gra jest nieco bardziej otwarta, a to bardziej mi odpowiada. Miło strzelić dwa gole i zanotować dobre statystyki. Ciężko wskazać konkretny powód mojej dobrej dyspozycji. Wszystko sprowadza się do ciężkiej pracy i zaufania, że koledzy stworzą mi sytuacje – wyjaśnił piłkarz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix