Lech Poznań ma sporą zaliczkę z pierwszego meczu, ale trener Niels Frederiksen podkreśla, że nie zamierza zlekceważyć rewanżu z Aarhus GF. Trener Kolejorza zapowiada podejście do spotkania na pełnym zaangażowaniu, a to może mieć swoje konsekwencje dla terminarza.
Trzy gole przewagi i atut własnego boiska – okoliczności przed meczem decydującym o awansie do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów są dla Lecha więcej niż sprzyjające. Niels Frederiksen ma też duży komfort przy wyborze składu, bo wszyscy zawodnicy, poza wykluczonym do końca roku Alim Gholizadehem, trenowali z drużyną.
Lech w komfortowej sytuacji przed rewanżem z Aarhus. „Jesteśmy w pełni skoncentrowani”
Trener Kolejorza ma do dyspozycji szeroką kadrę, ale raczej nie należy się spodziewać wielu zmian w wyjściowej jedenastce względem spotkania w Danii. To sugerowała jego wypowiedź na konferencji prasowej przed środowym spotkanie z Aarhus.
– Najważniejsze, że jako trener mam wiele możliwości. Jesteśmy jednak w pełni skoncentrowani na meczu i wystawimy najsilniejszy możliwy skład – stwierdził Niels Frederiksen.
Oznaczałoby to, że podstawowy skład byłby w najbliższym czasie mocno eksploatowany. W meczu z Cracovią trener dokonał tylko trzech roszad w wyjściowej jedenastce – Joela Pereirę, Radosława Murawskiego i Luisa Palmę zastąpili Robert Gumny, Filip Jagiełło i Leo Bengtsson. Pierwsza wymieniona trójka dostała jednak około pół godziny gry w drugiej połowie.
W związku z tym Kolejorz może wkrótce skorzystać z opcji przełożenia meczu w lidze, by dać zawodnikom trochę więcej czasu na regenerację. Frederiksen potwierdził, że klub mocno myśli nad takim scenariuszem.
– Rozważamy to, ale nie podjęliśmy jeszcze decyzji. Mamy jeszcze na to czas. Bierzemy to pod uwagę, ale będziemy mogli zdecydować po meczu – wyjaśnił Duńczyk. Nie zdradził jednak, czy bardziej prawdopodobne jest przełożenie wyjazdowego meczu z Wieczystą Kraków zaplanowanego na najbliższą sobotę czy domowego spotkania z Piastem Gliwice, które ma odbyć się tydzień później.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix