Pseudokibice zepsuli pożegnanie trenera. To był ostatni mecz w karierze

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

18 maja 2026, 10:38 • 5 min czytania 8

Reklama
Pseudokibice zepsuli pożegnanie trenera. To był ostatni mecz w karierze

Klubowa legenda wróciła z emerytury, by ratować beznadziejną sensację. Misja uratowania przed spadkiem z Ligue 1 się jednak nie powiodła. Mimo to klub sprawił mu piękne pożegnanie – w przeciwieństwie do „kibiców”. Wściekli z powodu spadku już w 20. minucie wtargnęli na murawę i doprowadzili do zakończenia meczu. Trener nie ukrywał, że taki koniec kariery sprawił mu dużą przykrość. Stwierdził, że przez 40 lat nigdy czegoś takiego nie przeżył.

Reklama

Misja ratunkowa się nie powiodła

W marcu Vahid Halilhodzić przerwał emeryturę, by ratować Nantes, którego jest legendą. W Kanarkach grał w latach 1981-86 i zdobył w tym czasie dwa wicemistrzostwa kraju oraz dwie korony króla strzelców Ligue 1. Jesienią 2018 roku po ponad trzech dekadach, wrócił na Stade de la Beaujoire, już jako trener. Kadencja Bośniaka niespodziewanie zakończyła się tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu. Odszedł w związku z nieporozumieniami z właścicielem klubu, Waldemarem Kitą. Przejmował Nantes na przedostatnim miejscu w tabeli, a dźwignął na dwunaste.

Teraz sytuacja była o wiele gorsza, bo do końca sezonu nie zostało jeszcze 30 kolejek, a zaledwie osiem. Kanarki do bezpiecznej strefy traciły aż dziewięć punktów, a do miejsca barażowego pięć. Pierwsze i jak się okazało jedyne zwycięstwo po powrocie Halilhodzicia zespół odniósł dopiero 2 maja. Była to pierwsza wygrana Nantes od ponad dwóch miesięcy. Do miejsca barażowego udało się zbliżyć na dwa punkty, jednak następnego Auxerre wygrało. Kilka dni później drużyna przegrała w Lens i na kolejkę przed końcem sezonu przyklepała spadek do Ligue 2.

Reklama

Brutalnie przerwane pożegnanie

Nantes poza Ligue 1 znajdzie się pierwszy raz od sezonu 2012/13. O szybki powrót do elity powalczy już z innym trenerem, gdyż Halilhodzić wraca na emeryturę. Choć utrzymania zapewnić się nie udało, obchodzący 15 maja 74. urodziny Bośniak został uhonorowany przez klub. Na murawę wyszedł przy salwie braw, a po przejściu szpaleru spotkał się ze swoimi bliskimi na środku boiska i otrzymał pamiątkową koszulkę. Niestety, jego 45. mecz w roli trenera Nantes potrwał tylko 20 minut. Wściekli z powodu spadku pseudokibice wtargnęli bowiem na murawę.

Bośniak próbował samemu zatrzymać intruzów, jednak został powstrzymany przez ochroniarza. Po zejściu do szatni kamery Ligue 1+, czyli nadawcy rozgrywek we Francji, uchwyciły dość przykry obrazek. Ukazano bowiem wyraźnie załamanego z powodu takiego końca trenerskiej kariery Halilhodzicia. Na pomeczowej konferencji przyznał, że przez ponad 40 lat kariery nigdy czegoś takiego nie przeżył. Dodał, że kiedy czekał w szatni na decyzję, co dalej, „myślał, że świat runie mu na głowę”. Stwierdził też, że ten smutny moment zostanie z nim na zawsze.

Reklama

– Dziś wieczorem ta dramatyczna sytuacja jeszcze się pogorszyła. Będą kary. To smutne, to smutne. Nie znajduję na to innego słowa. To był mój ostatni mecz. Chciałem pożegnać się zwycięstwem, nawet gdyby nic nie znaczyło. Dla nas wszystkich, dla honoru, dla dumy. Zakończyć w pozytywnym tonie. Niestety, stało się to, co się stało. Podszedłem do zamaskowanych mężczyzn. Próbowałem ich zatrzymać, ale ochroniarz powiedział mi, że nie mogę. Rozumiem, że są sfrustrowani, niezadowoleni, ale to nie w porządku. Klub na to nie zasługuje.

„To moja największa porażka”

Bośniak uważa też, że drugi powrót do Nantes był jego największą porażką, gdyż nie udało mu się osiągnąć celu w postaci utrzymania. Choć jego druga kadencja na ławce Kanarków trwała tylko dwa miesiące, mocno nim wstrząsnęła i teraz będzie musiał po tym „trochę odpocząć”.

Reklama

– Istnieje wrogość wobec zarządu. Ale trzeba rozróżnić zarząd od klubu.. Wszyscy kibicujemy temu klubowi. Mamy wiele żalu. Przez ponad 40 lat jako zawodnik i trener nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. A to był mój ostatni mecz. Zostanie to ze mną na zawsze. Myślałem, że podejdę do nich i ich uspokoję. Wpadłem na ten lekko szalony pomysł. Robiłem w życiu różne szalone rzeczy. Współczuję wszystkim, którzy kochają ten klub. Wszyscy wolelibyśmy Nantes w Ligue 1, ale taka jest dzisiejsza rzeczywistość i jest ona straszna.

– Od mojego powrotu nie było zbyt wielu nieprzyjemnych sytuacji z kibicami. Uznawali, że drużyna walczy dzielnie i daje z siebie wszystko. Do dziś nie widziałem żadnych antypiłkarskich zachowań. Dzisiaj prezes Kita i jego syn przyszli na lunch, żeby porozmawiać i przywitać się. Powiedziałem im, żeby przygotowali drużynę do natychmiastowego powrotu na właściwe tory. Jest dużo pracy do wykonania.

Reklama

– Teraz muszę trochę odpocząć. Te ostatnie dwa miesiące mocno mną dotknęły. Jeszcze przez jakiś czas będę myślał o klubie. To moja największa porażka sportowa. I pierwszy raz, kiedy nie osiągnąłem swoich celów. Jestem w szoku. To utrudni mój rozwój osobisty, bo mam wspaniałą rodzinę. Zasługuję na odpoczynek, na to, by móc patrzeć na kluby, które kocham z pasją, ale bez angażowania się w nie.

Stade de la Beaujoire nie było jedynym tego wieczora obiektem, na którym doszło do wtargnięcia na murawę. Na boisko wbiegli również pseudokibice OGC Nice, ale dopiero po końcowym gwizdku. Była to ich reakcja na wplątanie się rzutem na taśmę w baraże o utrzymanie.

fot. screen Ligue 1+

Reklama
8 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ligue 1

Reklama
Ligue 1

Były piłkarz Ligue 1 znaleziony martwy w domu. Policja prowadzi śledztwo

Maciej Bartkowiak
3
Były piłkarz Ligue 1 znaleziony martwy w domu. Policja prowadzi śledztwo