Ufff, chwila na oddech. To był półfinał, do którego po latach będziemy wracać i wspominać go jako najefektowniejszy, jaki było nam dane kiedykolwiek widzieć. Bramki padały jedna po drugiej, realizator nie dawał rady nawet pokazywać powtórek. Padło ich w sumie dziewięć. PSG wygrało z Bayernem 5:4. Bawarczycy wrócili do tego meczu, pokazując charakter. Dzięki temu czeka nas niesamowite widowisko w rewanżu!
Przedwczesny finał?
Patrząc na półfinały i obecną kiepską formę Atletico oraz Arsenalu, możemy powiedzieć, że w starciu PSG – Bayern mamy do czynienia z przedwczesnym finałem. Obie ekipy grają bardzo efektownie, wygrywają i kto przejdzie dalej, ten będzie w finale stawiany w roli faworyta. Bawarczycy mają już mistrzostwo przyklepane i grają o potrójną koronę, bo czeka ich jeszcze finał Pucharu Niemiec. Paryżanie tego po raz drugi z rzędu nie dokonają, bo odpadli niespodziewanie z Paris FC w 1/16 finału.
W półfinale Ligi Mistrzów dużo łatwiej poszło drużynie Luisa Enrique, która ograła Liverpool dwukrotnie po 2:0 (razem 4:0). The Reds w pierwszym meczu nie mieli najmniejszego podjazdu. Bayern z problemami wyeliminował Real Madryt, bo musiał tam dwukrotnie odrabiać stratę. Po kapitalnym widowisku, zwłaszcza w rewanżu, wygrał 6:4 w dwumeczu. Swoje zrobiła głupia czerwona kartka Camavingi. Po niej padły dwie bramki, przez co Bayern uniknął dogrywki i przyklepał półfinał.
Wtedy wydawało się, że tamten ćwierćfinał to był mecz wyjęty z kosmosu. No to Bayern w półfinale powiedział: „Ta, to potrzymajcie nam piwo”.
W starciu z Realem wściekał się Vincenta Kompany, który miał wielkie pretensje, że Rudiger chwilę przed trafieniem popełnił faul, co było też szeroko komentowane w mediach. Belg nie mógł więc poprowadzić teamu z ławki rezerwowych. Oglądał mecz z trybun, pauzując za kartki.
Co też PSG i Bayern wyprawiali w pierwszej połowie!
Od początku tempo spotkania było intensywne. Szybko w dwóch defensywnych akcjach zaznaczył się Alphonso Davies, którego ostatnio Vincent Kompany trochę oszczędzał. Gracze Bayernu podchodzili wysoko w próbach odbioru, ale Paryżanie nie bali się tego pressingu klepką omijać. Podobnie było w drugą stronę.
I kiedy Kwaracchelia wparował w pole karne i niecelnie dośrodkował, to poszła po tym bardzo szybka kontra, którą wyprowadził Luis Diaz. Przebiegł obok trzech rywali, zdobył ogrom terenu, zaprosił do akcji kolegów i to on dostał ostatnie podanie. Został przy tym sfaulowany przez Williana Pacho. Harry Kane pewnie zmylił Safonowa i zdobył 54. bramkę w tym sezonie. Kosmos.
WYMIANA CIOSÓW W PARYŻU! 🤜 💥 🤛
Harry Kane pewnie wykorzystał rzut karny, a kilka minut później Khvicha Kvaratskheliatrafił dla PSG!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/lT9xRUKiZE
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
To był dopiero początek jazdy. Realizator nie miał czasu prezentować powtórek, bo działo się niedorzecznie dużo. Nie chodzi stricte o strzały, ale błyskawiczne tempo gry, przebywanie co rusz to pod jedną, to pod drugą bramką.
Raptem dwie minuty później Michael Olise powinien trafić na 2:0, ale przegrał sam na sam z Matwiejem Safonowem. Desire Doue stracił piłkę na własnej połowie, zabrał mu ją Jamal Musiala i poszła z tego błyskawiczna akcja. Francuz dobrze się ustawił do strzału, ale źle uderzył – prosto w rękę bramkarza. Piłka przełamała mu rękawicę i turlała się w kierunku bramki, ale wybił ją Marquinhos.
W końcu też doszło do głosu PSG. W tym meczu dosłownie jeden błąd od razu powodował smród. Nie mieliśmy raczej długiego budowania podaniami, tylko pach, pach, pach, błyskawiczne, sprinterskie wypady. Taka strata Aleksandara Pavlovicia skończyła się jednym prostopadłym podaniem od Zaire-Emery’ego do Ousmane’a Dembele, ale ten w akcji sam na sam z Neuerem strzelił jak gracz B Klasy, kilka metrów od bramki.
Dembele how did you miss this pic.twitter.com/PtwFcqEqvO
— UTDBlak (@UTDBlak) April 28, 2026
Ale Chwicza Kwaracchelia już to naprawił i zrobił różnicę. Długo nie trzeba było rozpamiętywać tamtego pudła. Gruzin kiwnął Stanisicia i po dalszym słupku trafił na 1:1. Świetna indywidualna akcja skrzydłowego.
WYMIANA CIOSÓW W PARYŻU! 🤜 💥 🤛
Harry Kane pewnie wykorzystał rzut karny, a kilka minut później Khvicha Kvaratskheliatrafił dla PSG!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/lT9xRUKiZE
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
Oba zespoły kładły ewidentny nacisk na skrzydłowych, co było widać w poszukiwaniach Michaela Olise, który coraz śmielej radził sobie z rywalami. Obaj skrzydłowi Bayernu ustawieni byli bardzo szeroko, praktycznie przy liniach bocznych. I kilkanaście sekund po świetnej akcji Francuza i piłce, która wylądowała na słupku, byliśmy już pod drugą bramką, a tam inny Francuz – Desire Doue – miał świetną szansę.
Tego byśmy się jednak nie spodziewali, że PSG wyjdzie na prowadzenie po rzucie rożnym i strzale malutkiego Joao Nevesa, który uciekł Musiali.
Działo się grubo i raz po raz jechaliśmy z jednej strony boiska na drugą. W jednym z takich wypadów indywidualnie lepszy 1 vs 1 od Dembele był Dayot Upamecano, czyli… jego kolega z podstawówki.
𝐉𝐎𝐀𝐎 𝐍𝐄𝐕𝐄𝐒! ⚽ 🔥 PSG prowadzi z Bayernem 2:1!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/CSor1UozqK
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
Szybkie wypady to była sól i esencja tego spotkania. W kolejnym takim Desire Doue uderzył tuż obok słupka. Bayern robił to, co z Realem Madryt – podchodził dość wysoko, agresywnie, dominował, ale wystarczyła jedna strata i raptem jedno podanie do kontry robiło smród. I choć Paryżanie mieli niższe posiadanie piłki, to zdecydowanie przeważali pod względem stworzonych szans, wiele z nich było właśnie po tych szybkich wypadach.
Ale Bayern ma piłkarza, którego w kwietniu stawia się jako faworyta do zdobycia Złotej Piłki, Michaela Olise. Gościa, który indywidualną akcją potrafi zrobić przewagę. Dokładnie to stało się przy akcji na 2:2.
A kiedy wszyscy już myślami byliśmy przy przerwie i tym, żeby pójść do łazienki, bo w trakcie meczu szkoda było na to czasu, to PSG dostało karnego po tym, jak Dembele nastrzelił Alphonso Daviesa w rękę. Chyba trwały jeszcze jakieś dyskusje, kto ma wykonać jedenastkę. Czaił się na nią Kwaracchelia, ale podszedł Ousmane Dembele i mocnym strzałem pokonał Neuera. Niemiec dobrze go wyczuł, ale to było dla niego za mocne uderzenie.
𝐌𝐄-𝐂𝐙𝐘-𝐂𝐇𝐎! 🔥🔥 Ousmane Dembélé trafia z karnego i do przerwy PSG prowadzi z Bayenrem 3:2!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/qKUZRZHPMX
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
Ciąg dalszy kosmicznej piłki
W drugiej połowie realizator przynajmniej miał czas na chwilę oddechu. Co prawda i tak tempo było intensywne, ale chyba nie aż takie. Paryżanie zaczynali dominować.
Dali trochę odpocząć kibicom, rywalom i realizatorowi, ale potem wpakowali dwie szybkie sztuki w trzy minuty. Znów weszliśmy w szalony tryb tego meczu. Najpierw znakomicie urwał się Hakimi i dostał perfekcyjne podanie od Vitinhi. Dograł po ziemi do zamykającego akcję na dalszym słupku Kwaracchelii, a ten pokazał na palcach, że to jego dublet. Bawarczycy nie zdążyli się dobrze otrząsnąć, a już Dembele kiwnął Upamecano i uderzył sprytnie, po bliższym słupku, myląc Manuela Neuera. Wynik brzmiał: 5:2.
𝐏𝐒𝐆 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐍𝐈𝐄 𝐃𝐎 𝐙𝐀𝐓𝐑𝐙𝐘𝐌𝐀𝐍𝐈𝐀! 🌪️
Kvaratskhelia i Dembélé podwyższają na 5:2! 🤯
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/cLy6d8Tbe7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
Kiedy wydawało się, że Bayern jest już na kolanach, to postanowił się z nich podnieść. Najpierw na jedno, gdy po stałym fragmencie gry z główki trafił Upamecano i odkupił trochę winy za to, że „porobił” go Dembele. Tym razem to niemiecki zespół potrzebował niewiele czasu – trzech minut – by walnąć dwie sztuki. Luis Diaz przypieczętował świetny występ trafieniem. Wyprzedził Marquinhosa, a ten – mając żółtą kartkę – musiał być uważny. Kolumbijczyk przedryblował go i uderzył po dalszym słupku.
Arbiter boczna zasygnalizowała pozycję spaloną, ale powtórki VAR pokazały, że Diaz wyszedł idealnie na pozycję po podaniu od Kane’a.
9️⃣ GOLI W PARYŻU! 😱😱😱
Bayern szybko odrabia straty! Do siatki trafili Dayot Upamecano i Luis Diaz!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/KPmuFmLkKb
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 28, 2026
Bayern dążył do tego, by wyrównać na 5:5! To absolutnie szalone, co tu się na Parc des Princes wyprawiało.
Niewiele brakło, a Senny Mayulu trafiłby na 6:4, ale Neuera uratowała poprzeczka. Bayern miał za to okazję na 5:5 – w doliczonym czasie Willian Pacho wybił piłkę z linii bramkowej. Też w ten sposób zrehabilitował się za sprokurowanie karnego.
To był po prostu niewiarygodny mecz. Można kończyć sezon. Pozostałe będą po prostu gorsze.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Kompany nie będzie jak Mourinho. „Nie mieszczę się w koszu”
- Gracz Benfiki surowo ukarany za obrażanie Viniciusa