Introwertyk, którego podziwiał Ranieri. Prelec zastąpi Pululu?

Jakub Radomski

05 sierpnia 2026, 12:29 • 10 min czytania 7

Reklama
Introwertyk, którego podziwiał Ranieri. Prelec zastąpi Pululu?

Gdy jako 16-latek przenosił się do znanego włoskiego klubu, wydawało się, że ma świat u swoich stóp. W Italii na początku prezentował się tak, że zachwycał się nim trener, który sięgnął po mistrzostwo Anglii z Leicester City, a więc legendarny Claudio Ranieri. Ale później zaczęły się problemy. Poważna kontuzja, rok bez grania, wypożyczenia. Nik Prelec odżył w Austrii, ale nie udało mu się przebić i strzelać goli w Serie A. Tego lata sięgnęli po niego działacze Jagiellonii Białystok, mimo że liczby i fakt spadku na trzeci poziom angielskich rozgrywek go nie broniły.

Reklama

Co przedstawiciele Jagi mogli w nim dostrzec? – Nie strzelał dużo, ale na treningach widziałem jego atuty – mówi nam Michał Helik, kolega Prelca z Oxford United.

Gdy byłem w Białymstoku na ostatnim meczu ubiegłego sezonu (wygrana Jagiellonii z Zagłębiem 1:0, dająca drużynie Adriana Siemieńca trzecie miejsce na koniec rozgrywek), najczęściej słyszałem jedno zdanie – że są zawodnicy, których można lepiej lub gorzej zastąpić. No i jest Afimico Pululu. Wiadomo już było, że napastnik z Demokratycznej Republiki Konga opuszcza klub. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że znaleźć zawodnika, który będzie przypominał go stylem gry, a jednocześnie da Jagiellonii równie wiele, po prostu się nie da.

Latem działacze ściągnęli Nika Prelca z Oxford United. Transfer początkowo nie robił wrażenia, zresztą, jak miał robić, skoro mówimy o napastniku, który spadł z drugiego na trzeci poziom rozgrywek, a w 24 meczach ligowych strzelił tylko jednego gola? Czy to będzie drugi Pululu? Raczej nie. – Profil Afimico jest bardzo rzadko spotykany. Ale Prelec spełnia inne wymagania i trochę zmienia możliwości gry naszego klubu – mówił przed sezonem w jednym z naszych programów wideo Maciej Szymański, wiceprezes Jagiellonii.

Prelec zadebiutował w spotkaniu pierwszej kolejki Ekstraklasy z Koroną Kielce (1:0). Jego wejście na boisko miało spory wpływ na odmianę przebiegu spotkania. Wcześniej bardziej mogła się podobać Korona, ale po pojawieniu się Słoweńca Jagiellonia zaczęła pokazywać więcej z przodu. Prelec imponował tym, że nie tracił piłek, mądrze je zgrywał kolegom. W jednej z akcji zaskoczył obronę rywala, zagrywając piętą i mógł mieć asystę.

Reklama

Wreszcie nadeszła 89. minuta, w której pokazał idealne czucie pola karnego – świetnie się ustawił i z kilku metrów wepchnął piłkę do bramki po podaniu Sergio Lozano, dając Jagiellonii wygraną na start ligi. Nikt nie mógł być zaskoczony, że kolejny mecz, z Motorem w Lublinie (2:1), rozpoczął już w pierwszym składzie. Tym razem przy swoim golu pokazał umiejętność przewidywania – szybko pobiegł w miejsce, gdzie za chwilę spadła piłka. A później popisał się mocnym i zarazem precyzyjnym strzałem przy słupku.

Prelec ma świetne wejście do nowej drużyny.

Słoweński dziennikarz o bohaterze tekstu: Był wyjątkowym talentem. Zachwycał wszystkich

Zespół z Podlasia ma po dwóch kolejkach sześć punktów (oprócz niego jeszcze tylko Legia ma komplet). Prelec wydaje się pewniakiem do wyjścia w pierwszym składzie na czwartkowe spotkanie III rundy eliminacji Ligi Europy przeciwko Rangersom. Jagiellonia nie ma nowego Pululu, ale ma napastnika, który – tak się wydaje – może jej dać bardzo wiele. I którego wielkim talentem nieprzypadkowo zachwycał się Claudio Ranieri.

Reklama

Nik Prelec po strzeleniu gola Motorowi Lublin

Nik Prelec po strzeleniu gola Motorowi Lublin

Prelec urodził się w Mariborze, ale nigdy nie grał dla największego klubu w tym mieście. Zaczynał w skromnym Kovinarze Tezno, później przeniósł się do NK Aluminij. – Nik jest prywatnie wielkim kibicem NK Maribor, nie ukrywa tego. Ale kiedy był chłopcem, on i jego rodzina szukali zespołu, w którym na pewno się rozwinie, a w NK Maribor w tamtym czasie młodzi zawodnicy raczej mieli ciężko. Dlatego wybrali Aluminij – mówi w rozmowie z Weszło słoweński dziennikarz Miran Zore.

Stamtąd latem 2017 roku Prelec przeniósł się do Sampdorii. Miał 16 lat i wyjechał do Włoch sam, co nie było łatwe. Ale w Italii odnalazł się nieźle, dość szybko zaczęto go uważać za duży talent. Występował w Primaverze, czyli młodzieżowych rozgrywkach. Najpierw w U17, a później już w starszej kategorii z rok czy dwa lata starszymi kolegami w zespole. A kiedy rywale stali się już jego rówieśnikami, to w sezonie 2020/2021 zanotował imponujący bilans: 24 spotkania, 11 goli, pięć asyst. Był najlepszym strzelcem drużyny – 8 kwietnia 2021 roku na stronie Sampdorii ukazał się materiał wideo o Słoweńcu, a także krótki tekst zatytułowany: „Prelec, bombardier z Primavery. On marzył o tym klubie”.

Reklama

Młody zawodnik mówi w materiale, że jego idolem był Srećko Katanec – słynny słoweński piłkarz, który ostatnie lata kariery zawodniczej, na przełomie lat 80. i 90., spędził właśnie w Sampie. – Mam nadzieję, że mu dorównam, na razie na poziomie młodzieżowym. Nie znamy się osobiście, ale jako młody chłopak oglądałem wiele spotkań z jego udziałem. Był świetnym piłkarzem, a następnie trenował reprezentację mojego kraju. Jestem dumny, że noszę koszulkę Sampdorii, podobnie jak on w przeszłości. Sampdoria obdarzyła mnie zaufaniem, zaoferowała nową umowę. Czuję się tu świetnie i liczę na to, że wkrótce zadebiutuję w pierwszym składzie – mówił pełen zapału 20-latek.

Tylko, że nigdy nie zadebiutował w pierwszym zespole Sampdorii.

Zore: – Prelec po transferze do Włoch był wyjątkowym talentem. Zachwycał wszystkich. Robił olbrzymie postępy, ale doznał bardzo poważnej kontuzji kolana, która wyłączyła go z gry na długi czas. Myślę, że podczas włoskiego okresu nie mógł grać w piłkę przez mniej więcej rok. Źle to znosił.

Kariera Słoweńca od tego momentu wyglądała tak:

Reklama
  • styczeń 2022 – wypożyczenie z Sampdorii do Olimpiji Lublana
  • lato 2022 – przechodzi z włoskiego klubu do austriackiego WSG
  • styczeń 2023 – wykupiony z WSG przez Cagliari za 1,3 miliona euro
  • lato 2023 – wypożyczony do WSG
  • lato 2024 – wypożyczony do Austrii Wiedeń
  • sierpień 2025 – wypożyczony z Cagliari do Oxford United
  • początek 2026 – wykupiony przez Oxford United (milion euro plus bonusy)
  • lato 2026 – pozyskany przez Jagiellonię Białystok (pół miliona euro plus bonusy)

Michał Helik: Nik Prelec jest zbudowany kwadratowo. Ciężko odebrać mu piłkę

Kontuzje także później będą Nikowi przeszkadzać osiągnąć pełnię potencjału. Weźmy czas w Oxford United. Bilans niby nie robi żadnego wrażenia, a jednak działacze angielskiego klubu w lutym tego roku zdecydowali się wykupić go z Cagliari za milion euro (do tego bonusy). Prelec miał wtedy rozegranych 18 spotkań dla Oxfordu, a na koncie… zaledwie jednego gola i asystę. Wierzyli tam jednak w jego potencjał.

Jednocześnie stracił trochę czasu przez uraz mięśni brzucha. Założyli, że wróci i będzie ważnym piłkarzem, skuteczniejszym niż przedtem. Tak się jednak nie stało – po powrocie do gry był tylko rezerwowym, który już ani razu nie trafił do siatki, co wykorzystali działacze Jagiellonii. Jak informował niedawno Szymon Janczyk, klub z Podlasia pozyskał Słoweńca za pół miliona euro (do tego bonusy).

Nik nie miał u nas łatwo w drużynie. Nie był pierwszym wyborem, do tego jego sytuację komplikowały problemy zdrowotne. Ale mimo że nie grał i nie strzelał za dużo, na treningach było widać jego atuty. To bardzo silny zawodnik i jednocześnie szybki. Jest zbudowany trochę kwadratowo, dlatego trudno odebrać mu piłkę. Potrafi się zastawić, wygrać główkę i ma fajne uderzenie z lewej nogi. A przy tym to naprawdę świetny człowiek, za którego mocno trzymam kciuki – mówi w rozmowie z Weszło Michał Helik, były reprezentant Polski, który od 2025 roku jest zawodnikiem Oxford United.

I dodaje: – Trochę mnie zaskoczyło, że Jagiellonia zgłasza się po piłkarza, który akurat nie miał liczb. Można powiedzieć, że wiedziałem o tej możliwości trochę wcześniej, bo Nik pytał mnie o klub z Białegostoku, konsultował ze mną ten ruch. Opowiadałem mu o Jagiellonii w samych superlatywach: że drużyna poczyniła duży postęp i świetnie funkcjonuje jako zespół.

Reklama

Droga Nika Prelca- w pół roku z ławki do transferu za ponad milion euro

Prelec liczył, że w młodym wieku trafi do wielkiej piłki, ale nie wyszło. Sampdoria najpierw wypożyczyła go do rodzimej Olimpiji Lublana. I to tam zadebiutował w słoweńskiej ekstraklasie, ale słynny Robert Prosinecki, były znakomity piłkarz, nie do końca miał do niego zaufanie. Prelec był rezerwowym, który zdobył tylko jedną bramkę w lidze, choć szczególną: w 93. minucie pogrążył swój były klub, trafiając na 3:2 w wyjazdowym spotkaniu z NK Aluminij.

Gdy wrócił po sześciu miesiącach do Włoch, wykupili go działacze WSG Tirol. Tak rozpoczął się austriacki etap jego kariery, który należy ocenić bardzo pozytywnie. – To piłkarz, jakiego szukaliśmy. Ma znakomitą lewą nogę, świetnie atakuje wolną przestrzeń, a do tego jest bardzo szybki – mówił po ściągnięciu go ówczesny trener drużyny, Thomas Silberberger. Najpierw Nik spędził w WSG pół roku. Bilans to 15 meczów w Bundeslidze i pucharze kraju, sześć bramek, trzy asysty. Naprawdę dobre liczby, co nie przeszło bez echa. To właśnie wtedy Prelca za 1,3 miliona euro wykupiło włoskie Cagliari, które grało w Serie B, ale pragnęło wrócić do elity.

Stefan Kock, dyrektor sportowy WSG, tak mówił dla klubowej strony: – Bardzo chciałem zatrzymać go chociaż do lata. Ale jednocześnie jestem dumny, że pomogliśmy mu dostać się do tak silnej ligi.

Prelec po debiucie w barwach Jagiellonii Białystok

Reklama

Prelec po debiucie w barwach Jagiellonii Białystok

W pół roku z ławki rezerwowych Olimpiji do transferu za ponad milion” – tak zatytułowany tekst o piłkarzu napisał w styczniu 2023 roku Rok Visković, dziennikarz słoweńskiego Sportklubu. W artykule pisze, że według jego wiedzy o napastnika bardzo zabiegał Claudio Ranieri. Słynny szkoleniowiec wcześniej w latach 2019-2021 prowadził Sampdorię i widział z bliska talent młodego gracza. Wciąż o nim pamiętał, cenił umiejętności napastnika i uznał, że Słoweniec przyda się w jego Cagliari.

To największy trener w mojej karierze. Kiedy występowałem w Primaverze i trenowałem z pierwszym zespołem Sampdorii, zwracał na mnie uwagę. On bardzo pomaga młodym piłkarzom. Czym go już wtedy przekonałem? Myślę, że odwagą, nie bałem się starszych zawodników – tak o Ranierim w wywiadzie dla Nogomanii wypowiedział się Prelec.

Zespół Ranieriego zrealizował cel: awansował do Serie A, po wygranych barażowych dwumeczach z Parmą i Bari, ale Prelec był napastnikiem numer trzy, który wchodził na kilkanaście minut. Dlatego nikt po nim nie płakał, gdy znów był wypożyczany. Widzimy więc wyraźnie, że kariera napastnika była pełna wzlotów i upadków.

Reklama

Aleksander Buksa walczył o miejsce w ataku z Prelcem. „To nie jest atmosferović, tylko introwertyk”

Kolejne dwa lata spędził z powodzeniem w Austrii. W sezonie 2023/2024 znów grał w WSG i tym razem w 34 meczach zdobył dziewięć bramek. Rywalizował w Tirolu o miejsce w składzie z… Aleksandrem Buksą, obecnie zawodnikiem Stali Rzeszów. Choć zdarzały się spotkania, kiedy w ataku występowali razem.

To nie jest piłkarz mocno w typie Pululu, który miał wiele argumentów, grając z obrońcą na plecach i korzystając ze swoich warunków fizycznych. Prelec jest szybki. To typowa dziewiątka, a jednocześnie gość, który lubi wychodzić za linię obrony przeciwnika, dobry do zagrywania mu piłek prostopadłych. On nie będzie też grał jak Imaz, który wchodzi między strefy i tam szuka sobie przestrzeni. Prelec to taki targetman, dobrze odnajdujący się w polu karnym – ocenia Buksa w rozmowie z nami.

A osobowość nowego zawodnika Jagiellonii opisuje w ten sposób: – To nie jest atmosferović. Są zawodnicy, którzy lubią być dostrzegani w szatni, puszczają muzykę, zagadują. Nik to zupełnie inny typ, skupiony na robocie. Powiedziałbym nawet, że introwertyk.

Nik Prelec marzy o reprezentacji Słowenii. „Polska liga może mu podpasować”

Kolejny sezon Prelca po WSG to Austria Wiedeń (ponownie wypożyczenie z Cagliari), a więc już mocniejszy austriacki klub, który z nim w składzie zajął trzecie miejsce w lidze. Sam Słoweniec mocno się do tego przyczynił, bo znów strzelił dziewięć goli w sezonie, tym razem w 38 meczach. Czy będzie równie skuteczny w Jagiellonii?

Reklama

Nik Prelec w barwach Austrii Wiedeń

Nik Prelec w barwach Austrii Wiedeń

W Białymstoku ma pokazać, że zna się na zdobywaniu bramek i na razie to robi: dwa spotkania, w sumie 97 minut spędzonych na boisku i dwa gole. A przy okazji pewnie marzy mu się debiut w reprezentacji Słowenii. Prelec grał dotąd w drużynach od U-15 do U-21, w tej ostatniej rozegrał nawet trzy spotkania w młodzieżowych mistrzostwach Europy w 2021 roku (Słowenia wywalczyła w grupie tylko jeden punkt).

Zore: – Wydaje mi się, że polska liga może mu podpasować, podobnie jak było z austriacką. Jeżeli będzie potwierdzał formę i strzelał gole w kolejnych meczach, ma realną szansę trafić w końcu do reprezentacji Słowenii.

Reklama

JAKUB RADOMSKI

Fot. Newspix.pl 

7 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama