Ekstraklasa 2. Kolejka

Karol Czubak 82"
Nik Prelec 33"
Sergio Lozano 85"

Jagiellonia ma nowy talizman. I świetnego Abramowicza!

Mikołaj Duda

31 lipca 2026, 22:52 • 4 min czytania 10

Reklama
Jagiellonia ma nowy talizman. I świetnego Abramowicza!

Jeśli Adrian Siemieniec ma szukać pozytywów przed starciem z Rangersami, to wyliczankę musi zacząć od swojego napastnika i bramkarza. Nik Prelec wraz z drzwiami wszedł do Ekstraklasy i gra tak, jak mało kto się spodziewał. Formą błyszczy też kapitalny Sławomir Abramowicz, a Jagiellonia cieszy się z drugiego zwycięstwa z rzędu!

Reklama

Kilku piłkarzy Jagi naprawdę dobrze weszła w nowe rozgrywki. Przede wszystkim wspomniani już Prelec i Abramowicz, ale na skrzydle potrafi błysnąć Kajetan Szmyt, a jak się uderza z dystansu nie zapomniał Sergio Lozano. Mecz w Lublinie Jaga wygrała jednak w inny sposób. Dobrą taktyką i umiejętnym wyczekiwaniem na swoje okazje. Gdy te już się pojawiały, to podopieczni Adriana Siemieńca byli klinicznie skuteczni.

Motor Lublin – Jagiellonia Białystok 1:2. Nik Prelec się nie zatrzymuje!

Od początku nie mogliśmy narzekać na poziom widowiska w Lublinie. Zaczęło się od centrostrzału Kajetana Szmyta, który był bliski szczęścia, jednak piłka tylko obiła słupek. Później do ataku przeszli gospodarze i to do nich należały kolejne bardzo dobre okazje do otworzenia wyniku tego spotkania.

Reklama

Najpierw bardzo dobre wejście w pole karne Fabio Ronaldo i wyłożenie piłki przed bramkę, ale tam nie było żadnego z jego partnerów. Po fatalnym podaniu Kobayashiego przed stuprocentową szansą stanął Karol Czubak, ale świetnie interweniował Sławomir Abramowicz. Była jeszcze dobitka z przewrotki Jacka Ndiaye, jednak interwencją na linii bramkowej zrehabilitował się Kobayashi. Bramkarz Jagi był zmuszony do interwencji także po groźnym strzale Łęgowskiego.

Ogólnie pachniało golem dla gospodarzy i wydawało się nieuniknione, że ten w końcu padnie. Zespół Mariusza Misiury kompletnie nie przypominał jego Wisły Płock z zeszłych rozgrywek. Motor całkowicie przejął inicjatywę i zepchnął Jagiellonię do defensywy. Ta głownie czekała na okazję, by wyjść z szybkim atakiem po przechwycie piłki.

I gdy wydawało się, że jesteśmy coraz bliżej gola dla Motoru, to znów przypomniał o sobie talizman z pierwszego meczu zespołu Adriana Siemieńca. Tym razem Nik Prelec pokazał, że potrafi odnaleźć się także przed polem karnym rywala. Gdy tylko piłka znalazła się pod jego nogami, to zbyt długo się nie zastanawiał, tylko uderzył tak, że bramkarz Motoru nie miał szans uchronić swojej drużyny przed straconą bramką.

Naprawdę zaskakująco dobre jest wejście do Ekstraklasy nowego napastnika Jagiellonii. Raczej mało kto spodziewał się, że tak szybko zacznie dostarczać liczby, ale też całkiem nieźle wyglądać w innych aspektach. Do porównań z Pululu jeszcze za wcześnie, ale start bardzo obiecujący!

Reklama

W każdym razie Motor schodząc na przerwę mógł mieć do siebie sporo żalu, że nie zdołał swojej przewagi zamienić na gole.

Motor walczył, walczył, ale to Jagiellonia była skuteczniejsza

Po przerwie nie zmieniło się to, że inicjatywa zdecydowanie była po stronie gospodarzy, ale ci mieli większy problem z dochodzeniem do tak wielu i tak dobrych okazji strzeleckich. Długo najlepszą była ta Ndiaye, gdy fenomenalnie wyciągnął się Abramowicz.

Reklama

W Motorze było widać raz nieobecność kontuzjowanego Rodriguesa, a dwa brak jakościowej ławki rezerwowych. Mariusz Misiura nie miał zbyt wielu alternatyw, by zmienić swoich coraz to bardziej zmęczonych podopiecznych i nie stracić na tym na jakości. Nie pomagał też fakt, że długo nie był to mecz Karola Czubaka.

Napastnik Motoru udowodnił jednak, że gdy przychodzi co do czego, to potrafi odnaleźć się tam, gdzie trzeba, nawet jeśli to nie jest dla niego najlepszy dzień. Sporo ożywienia w grę gospodarzy wniosł Makan Aiko. Wygrał pojedynek z Wojtuszkiem, a następnie posłał dobre dośrodkowanie do Ndiaye, którego nie upilnował kompletnie niezorientowany w sytuacji Montoia. Zgranie do Czubaka i ten tym razem się nie pomylił.

Na Mariuszu Misiurze szybko zemścił się jednak fakt ściągnięcia z boiska Thomasa Santosa. Na prawej obronie miał grać nominalny skrzydłowy Fabio Ronaldo, który udał się do ofensywy i przez to powstała spora wyrwała. Zabrakło odpowiedniej asekuracji i Kajetan Szmyt miał masę miejsca na rozprowadzenie akcji. Dograł do Sergio Lozano, a ten naprawdę kapitalnie przymierzył. Po raz trzeci nie było czego zbierać. Przy żadnej z bramek golkiperzy nie byli w stanie zrobić niczego więcej.

Reklama

Mimo że Motor jeszcze próbował, to ciężko było mu przebić się przez defensywę dowodzoną przez Bernardo Vitala. Ogólnie zespół Mariusza Misiury pokazał się z całkiem niezłej strony, ale zdecydowanie zabrakło szerszej kadry i jakości zmienników, by powalczyć o zwycięstwo.

5
Popa
6
Luberecki
4
Bartos
3
Bereszynski
5
Santos
5
Bourhane
5
Ronaldo
3 -
Legowski
3
Simon
6
Ndiaye
1
5
Czubak
1
Tomasz Kwiatkowski 5

Zmiany:

icon-swap
Paskal Meyer
Mateusz Legowski
icon-swap
Makan Aiko
Thomas Santos
icon-swap
Tin Plavotic
Yacine Bourhane
icon-swap
Florian Haxha
Christopher Simon

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 31 lipca 2026 20:30
Sędzia:
Tomasz Kwiatkowski

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama