Iga Świątek i walka o powrót na szczyt. Czy Polka może wygrać Roland Garros?

Sebastian Warzecha

25 maja 2026, 08:07 • 9 min czytania 6

Reklama
Iga Świątek i walka o powrót na szczyt. Czy Polka może wygrać Roland Garros?

2020. 2022. 2023. 2024. To cztery sezony, w których Iga Świątek była najlepsza na Roland Garros. Cztery wielkie historie, każda inna. Do tego ćwierćfinał w 2021 roku i półfinał w poprzednim sezonie. Polka nie schodzi w Paryżu poniżej pewnego poziomu. Czy jednak ten, jaki zaprezentuje tam w tym roku, może dać jej wygraną? Jak bardzo życie utrudni jej drabinka? I czego po Idze właściwie na francuskich kortach oczekiwać?

Reklama

Iga Świątek przed Roland Garros, czyli sporo optymizmu

Ostatnie tygodnie przyniosły… może jeszcze nie odrodzenie, ale na pewno wiele pozytywnych sygnałów ze strony Igi Świątek. Owszem, Polka nie wygrała żadnego z trzech turniejów na kortach ziemnych, ale też chyba nikt tego po niej nie oczekiwał. Przed mączką zatrudniła przecież w roli szkoleniowca Francisco Roiga, znanego ze współpracy z Rafą Nadalem. Raczej można było się spodziewać, że pierwszych kilka turniejów będzie służyło dograniu się i pracy nad podstawami.

Właśnie tę pracę widać na korcie. Iga bowiem jest zdecydowanie pewniejsza w tych swoich tenisowych podstawach.

Lepiej serwuje. Wrócił do niej już w dużej mierze ten fantastyczny topspinowy forehand. Brakuje jeszcze dawnej regularności, ale jest już w stanie dominować w meczach z rywalkami z szerszej (Naomi Osaka) czy węższej (Jessica Pegula) światowej czołówki. A to w tym sezonie coś nowego, na ogół Świątek miała z przejmowaniem inicjatywy problemy nawet w spotkaniach z tenisistkami notowanymi niżej. W tym ostatnim orkesie z kolei nieco się to odmieniło.

Reklama

I choć niczego finalnie nie wygrała, to porażki z Mirrą Andriejewą (w Stuttgarcie) i Eliną Switoliną (w Rzymie) wstydu nie przynoszą (turniej w Madrycie zostawmy, bo tam Iga była chora i skreczowała).

Generalnie więc: jest lepiej. Choć są i problemy. Świątek nadal nie jest w pełni pewna siebie w kluczowych momentach. Wciąż ma mecze, gdzie popełnia sporo błędów, nawet jeśli na przestrzeni seta jest w stanie je ograniczyć. Często niepotrzebnie przyspiesza grę, nawet w spotkaniach, w których to konsekwencja, długie budowanie akcji dawało jej przewagę. Generalnie: stare grzechy, dobrze nam w dwóch ostatnich sezonach znane.

Ale ten Rzym to i tak naprawdę dużo pozytywnych sygnałów. Switolina wygrała przecież potem cały turniej, trudno więc Idze wiele zarzucić, przegrała z najlepszą w tamtej imprezie tenisistką, ale grała z nią równe, momentami bardzo dobre spotkanie. W programie Weszło w Linię mówiła o tym Justyna Kostyra z Eurosportu:

Reklama

– Rzym wlał dużo nadziei. Mam wrażenie, że jest powrót do bazy, brakuje stabilizacji, rosła też pewność siebie. W meczu ze Switoliną było sporo niewymuszonych błędów, ale drugi set był bardzo dobry. Jest takie falowanie, czekamy na stabilizację, myślę, że pierwsze rundy mogą tę stabilizację dać.

Generalnie jednak: te kilka tygodni to spory krok do przodu. Przypomina to trochę to, jak Iga potrenowała, a potem zagrała dobry turniej przed ubiegłorocznym Wimbledonem. A potem to już wszyscy doskonale wiedzą, co się stało.

Czy teraz może być podobnie?

Czas przełamać czarną serię?

Rzut oka na drabinkę wielu osobom mówi, że nie. Dlaczego? Bo w trzeciej rundzie Iga Świątek potencjalnie ma spotkać się z Jeleną Ostapenko. A Łotyszka to dla Igi kryptonit, nikt tak jak ona nie potrafi Polki ogrywać. Obie spotkały się do tej pory sześciokrotnie i zawsze (!) lepsza była Jelena. To zdecydowanie największa przeszkoda, jaką Świątek napotkała w swojej karierze, a jej styl jest idealnym lekarstwem na wszystko, co proponuje Iga.

Reklama

Nawet Iga w formie. Ich dotychczasowe mecze wyglądają bowiem tak:

  • Birmingham 2019: Świątek vs Ostapenko 0:6, 2:6,
  • Indian Wells 2021: Świątek vs Ostapenko 4:6, 3:6,
  • Dubaj 2022: Świątek vs Ostapenko 6:4, 1:6, 6:7 (4),
  • US Open 2023: Świątek vs Ostapenko 6:3, 3:6, 1:6,
  • Doha 2025: Świątek vs Ostapenko 3:6, 1:6,
  • Stuttgart 2025: Świątek vs Ostapenko 3:6, 6:3, 2:6.

Szybki rzut oka na to zestawienie pokazuje nam jednak… że w sumie Jelena nigdy nie grała z tą najlepszą Igą. W 2019 roku to była Świątek w swoim pierwszym zawodowym sezonie. W 2021 miała gorszy rok po pierwszym wielkoszlemowym triumfie. W 2022 roku Ostapenko trafiła na Igę tuż przed jej genialnym okresem 37 meczów bez porażki (była ostatnią zawodniczką, która ją pokonała), więc była to Świątek, owszem, na wznoszącej, ale jeszcze nie TA Iga. W 2023 to kiepski okres w Stanach (ocknęła się Iga wtedy dopiero na samą końcówkę roku), a oba starcia z 2025 to już Świątek w kryzysie, przełamanym dopiero Wimbledonem.

Teraz – gdyby się spotkały – też nie będzie to najlepsza Iga, owszem. Z drugiej strony spotkają się w Paryżu, na „jej” kortach.

Choć to „spotkają” to wcale nie tak pewna rzecz. Ostapenko triumfowała kiedyś na Roland Garros, to fakt. W teorii kojarzy się więc jako zawodniczka, która grać tam potrafi. W rzeczywistości jednak… no nie do końca. W 2017 roku jeden jedyny raz przeszła przez trzecią rundę! Poza tym doszła do niej dwukrotnie. Generalnie: jej wyniki we Francji bez tego triumfu byłyby w sumie fatalne i byłby to jej najgorszy Szlem. Ten triumf Łotyszki to ewenement.

Reklama

Tak więc Ostapenko nie musi być wcale tak groźna… a w dodatku nie musi do tej trzeciej rundy awansować. Tym bardziej, że o ile Iga ma w dwóch pierwszych meczach zadania stosunkowo łatwe – młodziutką Emerson Jones i Sarę Bejlek lub Sloane Stephens (była finalistka, turnieju, tak, ale od lat gra już na niższym poziomie, przechodziła w tym roku przez kwalifikacje) – o tyle Ostapenko oberwało się Ellą Seidel, czyli stosunkowo nisko notowaną, ale specjalistką od mączki, a potem przebojową Terezą Valentovą (lub Magdą Linette).

Do tego Jelena gotowa przegrać z każdą z nich. Jak to ujął Michał Dembek, były tenisista, a dziś trener i ekspert w Weszło w Linię:

– Jestem w stanie uwierzyć, że Jelena przegra w pierwszym meczu, ale też że wygra dwa spotkania gładko. Nic nas nie zaskoczy, bo to tenisistka grająca tak ryzykownie, że często nieważne, kto jest po drugiej stronie siatki, to sama jest w stanie ze sobą przegrać.

Reklama

A nawet jeśli w tym przypadku nie przegra – to Iga grająca cierpliwie, korzystająca z atutów paryskich kortów, powinna mieć wielką szansę na pokonanie jej. Już rok temu w Stuttgarcie – w hali, w warunkach sprzyjających Ostapenko – będąc w sporym kryzysie wcale nie była tego daleko.

Tak więc: spokojnie, Ostapenko to nie musi być koniec. A jeśli nie będzie – to co dalej?

Drabinka? Niezwykle trudna

Dalej… nie jest lepiej. Ba, jest gorzej. O ile bowiem Ostapenko może wyeliminować się sama, o tyle wiele potencjalnych rywalek z kolejnych rund – niekoniecznie. Gdyby brać pod uwagę tylko te najgroźniejsze, które mają największą szansę tam dojść, wyglądałoby to tak:

  • IV runda: Marta Kostiuk.
  • Ćwierćfinał: Elina Switolina.
  • Półfinał: Jelena Rybakina/Mirra Andriejewa/Karolina Muchova/Jasmine Paolini.
  • Finał: Aryna Sabalenka/Coco Gauff.

Jest w tym gronie… właściwie każda z największych faworytek do tytułu. Owszem, któraś z dwójki Sabalenka/Gauff odpadnie na pewno, ale poza tym? Marta Kostiuk w IV rundzie to spore wyzwanie, bo Ukrainka niedawno odniosła największy sukces w karierze i wygrała turniej WTA 1000 w Madrycie (choć w turniejach wielkoszlemowych często odpada szybko). Elina Switolina triumfowała z kolei w Rzymie, pokonując – jak już wspominaliśmy – Igę. Nie pierwszy raz w karierze zresztą.

Reklama

Jelena Rybakina też ostatnio wygrała – w Stuttgarcie. A do tego w tym sezonie zdobyła już tytuł wielkoszlemowy w Australii. Jasne, mączka to nie jej nawierzchnia, to problem dla Kazaszki, ale akurat ona w formie gotowa jest wygrywać wszędzie. Mirra Andriejewa jest ostatnio regularna i do tego potrafi grać na mączce. Jasmine Paolini też, a nauczyła się już, że może z Igą wygrywać, choć ostatnio Włoszka ma problemy zdrowotne. Muchova jest tu trochę „awansem”, bo była już w Paryżu w finale. Więc kto wie, może znów zaskoczy?

Gdyby chcieć na dziś stworzyć TOP 5 faworytek w Paryżu, to – w losowej kolejności – byłyby to zapewne:

  • Iga Świątek,
  • Aryna Sabalenka,
  • Elina Switolina,
  • Jelena Rybakina,
  • Coco Gauff.

Potencjalnie co najmniej trzy z czterech wspomnianych po niej może mieć Iga Świątek na swojej drodze do triumfu. A do tego Martę Kostiuk, która byłaby numerem 7 w takim zestawieniu. A gdyby na przykład Rybakina do półfinału nie doszła, to może zastąpić ją Andriejewa, czyli, moim zdaniem, szóstka. Drabinka Igi Świątek jest piekielnie trudna, przynajmniej na papierze. Nie ma jednak gwarancji, że Kostiuk – która umie negatywnie zaskakiwać – do IV rundy dojdzie. Switolina też potrafiła w Szlemach wyłożyć się wcześniej.

Kto wie, możliwe, że Iga ostatecznie – wbrew naszym obawom – dostanie dobrą drabinkę… o ile sama do tych faz dojdzie. Bo przecież mimo wszystko jest ta Ostapenko, więc jest i zagrożenie.

Reklama

Historia uczy nas jednak, że Polka powinna zajść w tym turnieju daleko.

Iga z uśmiechem. Nareszcie

Iga Świątek w Paryżu nie odpada przed drugim tygodniem rywalizacji. IV runda – to jej najgorszy rezultat. Odniesiony w debiutanckim występie, dopiero drugi raz grała wtedy w seniorskim turnieju tej rangi w ogóle, a pierwszy bez potrzeby przechodzenia przez kwalifikacje. Świątek ostateczne oberwała wówczas solidnie od Simony Halep, której jednak zrewanżowała się już rok później, gdy turniej wygrywała.

I od tamtego czasu zawsze dochodzi do decydujących faz, co najmniej ćwierćfinału. Zwykle jest w meczu o tytuł. A ten zawsze do tej pory wygrywała.

Jest to rzecz imponująca, podobnie jak i półfinał osiągnięty rok temu w sporym kryzysie, niedługo po tym, jak Coco Gauff zmiotła ją z kortu w Madrycie (choć też w półfinale), a Danielle Collins odprawiła w Rzymie. Generalnie: Świątek w Paryżu czuje się wciąż znakomicie, a w tym roku wychodzi, że czuje się też dobrze… ogółem. Sama mówi, że jej samopoczucie się poprawiło, że w ostatnim czasie – w domyśle: od zmiany trenera – tenis znów zaczął ją cieszyć.

Reklama

Z Francisco super mi się pracuje i jego feedback w sumie jest zawsze taki sam, jak moje odczucia na korcie, dlatego nie czuję, żebym potrzebowała jakiegoś feedbacku z zewnątrz. Koncentruję się na tym, co Francisco mi powie i po Majorce tak kontynuowaliśmy – mówiła Eurosportowi. A radosna Iga to zły sygnał dla rywalek.

Gdzie więc dojdzie ta uśmiechnięta Świątek w Paryżu? Można zakładać, że daleko. Ćwierćfinał to cel minimum, a maksimum – wiadomo, wygrana. Skoro wróciły mocne podstawy, skoro to ukochane wręcz korty, skoro wiele rzeczy w jej grze się poprawiło, to czemu nie? Jasne, dalej zostały problemy, jedne mniejsze, drugie większe, ale najlepsi jeśli gdzieś mają sobie z nimi radzić, to właśnie na tych najbardziej znaczących turniejach.

Iga Świątek

Iga Świątek uśmiechnięta. Czy będzie tak też na koniec turnieju w Paryżu? Fot. Newspix

Reklama

Iga w przeszłości już to robiła. Wygrywała Roland Garros 2023 mimo problemów w finale. W 2024 roku była o punkt od odpadnięcia w meczu z Naomi Osaką. Na US Open w sezonie 2022 grała kiepsko, ale rozpędzała się z każdym meczem. A ubiegłoroczny Wimbledon był absolutnym przełamaniem kryzysu, którego strzępki było jednak jeszcze widać w pierwszych meczach. To nie tak, że Świątek zawsze wygrywała gładko.

Wręcz przeciwnie.

Może więc i w tym roku pokusi się – mimo problemów – o końcowy triumf?

Reklama

Fot. Newspix

 

6 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama