Jean-Philippe Mateta żywo interesuje się wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce. Tak bardzo nie chciał przegapić kolejnych aktualizacji w tym temacie, że wyleciał z boiska już w dziesiątej minucie derbowego starcia z Tottenhamem i mógł wrócić do śledzenia relacji z Warszawy. A osłabione Crystal Palace w tym czasie zasłużenie przegrało.
Mateta sabotażystą
Trudno o dobry wynik na wyjeździe, jeśli twój napastnik stwierdza w dziesiątej minucie, że w niegroźnej sytuacji wjedzie w achillesy przeciwnika. Na taki wspaniały pomysł wpadł wspomniany Mateta, który sfaulował Micky’ego van de Vena. Początkowo Michael Oliver pokazał Francuzowi żółtko, ale szybko został zaproszony do monitorka i jeszcze szybciej zmienił kolor kartonika na czerwony.
#TOTCRY – 12’ VAR OVERTURN
After VAR review, the referee overturned the original decision of yellow card to Mateta for the challenge on Van de Ven and issued a red card for serious foul play.
VAR: “Point of contact is on the achilles, nowhere near the ball. He’s sprinting at speed and with intensity, the studs catch him flush on the achilles. I think it ticks all the boxes for serious foul play”.
REF: “After review, Crystal Palace No.14 makes full, forceful contact with the studs on his opponent’s achilles. The final decision is red card”.
— Premier League Match Centre (@PLMatchCentre) October 31, 2026
Po tym incydencie i tak schowane już wcześniej Palace cofnęło się za podwójną gardę i liczyło chyba, że dowiezie bezbramkowy remis. Szybko takie podejście się zemściło, bo o ile Spurs nie stwarzali wielu sytuacji (pierwszy strzał w meczu oddali dopiero w siedemnastej minucie), to ich pierwsza próba w światło bramki zakończyła się golem. Niepilnowany na piątym metrze Archie Gray, w przeciwieństwie do posła Mariusza Goska, nie potrzebował szlifierki kątowej, by przeciąć łańcuch ryglujący bramkę. Trafił do siatki głową, wykorzystując dobre dośrodkowanie Kudusa po rzucie rożnym.
Nie przeszkodzili mu w tym gracze Crystal Palace, którzy zostawili mu sporo wolnego miejsca.
Tottenham grał, Crystal Palace obserwowało
W kolejnych minutach piłkarze Tottenhamu poszli za ciosem, ale brakowało sytuacji. Brakowało też celnych strzałów, bo na przerwę schodzili z zaledwie dwoma – golem Graya oraz próbą z dystansu Robertsona. Dlatego w szatni Roberto de Zerbi i jego asystenci zapewne zachęcili swoich podopiecznych do częstszych prób, szczególnie zza pola karnego.
W efekcie w pierwszym kwadransie po przerwie mieliśmy prawdziwe oblężenie bramki Hendersona. Kapitan Crystal Palace co chwilę musiał wybijać piłkę z piątki albo instruować swoich partnerów z defensywy przed kolejnym rzutem rożnym dla gospodarzy. Posiadanie piłki gości oscylowało w okolicach dziesięciu procent. Totalna dominacja.
Kolejne strzały oddawali Marmoush, Solanke, Robertson, Tel… Brakowało jednak wykończenia, bowiem lwia część tych prób była niecelna, a gdy już piłka leciała w światło bramki, Henderson stawał na wysokości zadania. Był to jeden z nielicznych graczy gości, których można za sobotni wieczór wyróżnić.
Crystal Palace już nawet nie ukrywało, że nie było zainteresowane zdobyciem bramki. Paradoksalnie, niewiele brakowało, by im się to udało. W 63. minucie ten jeden, jedyny raz zawitali pod bramkę Kinsky’ego, ale McNeil został zablokowany przez Solanke. To był jeden z dwóch strzałów gości w meczu. Wcześniej Kamada spróbował szczęścia z dystansu jeszcze przed czerwoną kartką dla Matety. Wówczas próbę Japończyka obronił czeski bramkarz.
Lepsze czasy Spurs
Finalnie Tottenham dał radę zamknąć derbowe spotkanie. Na kwadrans przed końcem do dośrodkowania Mateusa Fernandesa dopadł Jan Paul van Hecke, który na raty pokonał Hendersona. Do siatki piłkę wpakował jeszcze Mohammed Kudus (fantastyczne podanie Conora Gallaghera), ale znajdował się na spalonym. Sam Ghańczyk okradł też osiemnastoletniego Lucę Williamsa-Barnetta z asysty, nie trafiając na pustą bramkę z dwóch metrów, zatem skończyło się na dwubramkowym zwycięstwie.
Nastały lepsze czasy dla zespołu Roberto de Zerbiego. Czwarty kolejny mecz bez porażki, trzecie zwycięstwo z rzędu, w tym drugie w derbowym starciu. Do tego awans na ósme miejsce i znaczne uspokojenie nastrojów, a przed podopiecznymi włoskiego szkoleniowca mecze z Leeds United, Ipswich Town, Sunderlandem i Fulham. Można tu zrobić naprawdę fajną serię.
Co do Crystal Palace, szkoda klawiatury. Zasadne jest pytanie, czy Pierre Sage w poniedziałek będzie jeszcze szkoleniowcem Orłów. A po tej kolejce zespół z Selhurst Park wylądował w strefie spadkowej.
Tottenham – Crystal Palace 2:0 (1:0)
- 1:0 – Archie Gray 25′
- 2:0 – Jan Paul van Hecke 74′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix