W końcu się udało. Tottenham wygrał mecz, Kulusevski wrócił po długiej przerwie

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

19 października 2026, 23:07 • 3 min czytania 0

Reklama
W końcu się udało. Tottenham wygrał mecz, Kulusevski wrócił po długiej przerwie

Tottenham prezentował się całkiem nieźle w ostatnim starciu z Manchesterem United. Na Old Trafford wygrać się nie udało, ale udało się zremisować, grając w dziesiątkę. Po meczu Roberto De Zerbi zabrał drużynę na wyjazd integracyjny do Marbelli i chyba podziałało, bo tuż po nim jego podopieczni pokonali Coventry City, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Dzięki temu w końcu wydostali się z dna tabeli.

Reklama

526 dni. Tyle czasu zajął Dejanovi Kulusevskiemu powrót na boisko po przewlekłej kontuzji kolana, której doznał w maju 2025 roku. To miał być niegroźny uraz, Szwed miał jeszcze zdążyć na finał Ligi Europy. Skończyło się kilkoma zabiegami, komplikacjami i przeciągającym się powrotem. Mógł zwątpić i choć pewnie zdarzyły mu się takie momenty, to wrócił. De Zerbi wpuścił go na boisko w 87. minucie.

Wychowanek ukąsił beniaminka

Choć Coventry zaczęło zmagania w Premier League od czterech porażek, to w dwóch ostatnich meczach odniosło zwycięstwa nad Nottingham Forest i Newcastle United. Szczególnie przekonująco podopieczni Franka Lamparda rozprawili się ze Srokami, wygrywając aż 4:1. W meczu na Coventry Building Society Arena wychodziło im niemal wszystko. Gola strzelił też Ellis Simms.

Uskrzydleni ostatnimi sukcesami The Sky Blues przełożyli ten entuzjazm na pierwsze minuty wyjazdowego starcia z Tottenhamem. Mimo że to Koguty częściej dłużej utrzymywały się przy piłce, to częściej w polu karnym rywali pojawiali się goście. Żadna z akcji zakończonych strzałami Brandona Thomasa-Asante czy Tatsuhiro Sakamoto nie napoczęła jednak Spurs.

Niecały kwadrans wystarczył, by podopieczni Roberto De Zerbiego wygasili w rywalach ten ogień. Zrobił to James Maddison, który znalazł się w wyjściowym składzie pierwszy raz od maja 2025 roku. Po tym, jak z Jayem Dasilvą łatwo poradził sobie Mohamed Kudus, piłkę przed polem karnym zgarnął właśnie Maddison, czyli… wychowanek Coventry i po pięknym strzale w okienko pokonał Carla Rushwortha.

Reklama

Do przerwy więcej goli już nie oglądaliśmy, choć aż prosiło się, by gospodarze podkręcili tempo. Tymczasem, oprócz nieuznanej bramki Dominica Solanke po wyraźnym spalonym Andy’ego Robertsona i kolejnego strzału napastnika Kogutów, pod bramką gości działo się niewiele. Okienko Maddisona to… jedyny celny strzał Tottenhamu do przerwy.

Tottenham wydostał się ze strefy spadkowej

Aby wziął się w garść i powalczył o pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, ekipa De Zerbiego potrzebowała ciosu w szczękę na otrzeźwienie tuż po zmianie stron. Już w 50. minucie po dość przypadkowej akcji gola na 1:1 strzelił Jack Rudoni. 

Reklama

I coś przeskoczyło w głowach. Po tym faktycznie oglądaliśmy Tottenham często przedostający się w pole karne rywala. Kilka razy próbował Sandro Tonali, ale po jego strzałach piłka lądowała na trybunach. Tuż przed upływem godziny gry zabłysnął natomiast Omar Marmoush, który obrócił się z rywalem na plecach po podaniu od Robertsona i popisał niemal tak pięknym uderzeniem, jak wcześniej James Maddison.

Rushworth próbował jeszcze interweniować, ale kolejny strzał zza pola karnego wylądował w jego bramce. Wydawało się, że gol Egipcjanina może zostać anulowany, bo podczas obrotu przypadkowo uderzył rywala łokciem, ale VAR utrzymał decyzję sędziego z boiska.

Reklama

Coventry nie było już w stanie odpowiedzieć, a w samej końcówce dobił je wprowadzony z ławki Ben Davies. Znowu fatalnie zachował się Rushworth, który po prostu musiał obronić ten strzał, a kolejny raz nie dał rady interweniować przy uderzeniu zza pola karnego.

Kibice Tottenhamu mogą choć na chwilę odetchnąć z ulgą. Ich zespół wygrał pierwszy mecz w tym sezonie, przestał okupować ostatnie miejsce i wydostał się ze strefy spadkowej. Najbliższy czas na dnie tabeli spędzi Sunderland, który niebawem zmierzy się w Lidze Europy z Lechem Poznań.

Tottenham – Coventry City 3:1 (1:0)

  • 1:0 – J. Maddison 14′
  • 1:1 – J. Rudoni 50′
  • 2:1 – O. Marmoush 59′
  • 3:1 – B. Davies 90+6′

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama