Stelmet Falubaz Zielona Góra dokonał dużego wyczynu w ostatnim meczu fazy zasadniczej PGE Ekstraligi. Goście przegrywali już z Fogo Unią Leszno 31:41, ale w końcówce odwrócili losy spotkania i zwyciężyli 46:44. Tym samym przerwali również długą serię bez wygranej w Lesznie. Problem w tym, że ta wygrana nie dała im kompletnie nic.
Niesamowita „remontada” Falubazu
Pierwsza seria spotkania kończącego fazę zasadniczą rozgrywek należała zdecydowanie do Fogo Unii. Leszczynianie wygrywali biegi podwójnie i szybko zbudowali przewagę 16:8.
𝐂𝐎 𝐓𝐔 𝐒𝐈𝐄̨ 𝐃𝐙𝐈𝐄𝐉𝐄?! 🤯 W PGE Ekstralidze nie ma meczów o nic 😍
📺 Meczycho z Leszna oglądaj w CANAL+: https://t.co/k5Js2amYDf pic.twitter.com/B6HM1eYz3d
— CANAL+ SPEEDWAY (@CPLUS_SPEEDWAY) August 23, 2026
Falubaz sprawy tak nie zostawił i odpowiedział. W piątym i szóstym wyścigu Zielonogórzanie dwukrotnie triumfowali 5:1, dzięki czemu wrócili do gry. Unia próbowała odskakiwać, a po dziesięciu biegach prowadziła 31:29.
Kluczowy dla losów spotkania wydawał się dwunasty wyścig. Kacper Mania i Ben Cook wygrali podwójnie, dzięki czemu Unia prowadziła już 41:31. Wydawało się, że gospodarze mają mecz pod kontrolą. Matematycznie oznaczało to przecież, że Falubaz mógłby wygrać tylko w jednej kombinacji – przy trzech podwójnych zwycięstwach w trzech ostatnich gonitwach.
I goście to właśnie zrobili! Leon Madsen i Andrzej Lebiediew wygrali trzynasty bieg 5:1. Przewaga Unii przed nominowanymi zmalała do sześciu oczek.
W czternastym biegu kapitalnie pojechali Madsen i Damian Ratajczak. Zielonogórzanie ponownie zwyciężyli podwójnie, doprowadzając do wyniku 43:41.
Wielkie emocje w ostatnim biegu
O wszystkim decydował piętnasty wyścig. Najlepiej spod taśmy ruszyli Dominik Kubera i Andrzej Lebiediew. Para Falubazu dowiozła podwójne zwycięstwo, zapewniając swojej drużynie triumf 46:44. Łotysz musiał odpierać ataki Bena Cooka, ale mimo chwilowych problemów, finalnie zrobił to skutecznie.
Dla drużyny Zielonej Góry było to szczególne zwycięstwo, ponieważ Falubaz czekał na wygraną w Lesznie od 2014 roku. Równocześnie była to wygrana poniekąd tylko na otarcie łez, bo zespół z Myszką Miki w herbie i tak skończył tę część rozgrywek na przedostatniej pozycji w tabeli. A przypomnijmy, że byli i tacy, którzy widzieli w Falubazie kandydata do złota. W tym miejscu należy puścić oczko do Damiana Gąski.
Sparta Wrocław rozdaje karty
Fazę zasadniczą PGE Ekstraligi 2026 wygrywa Betard Sparta Wrocław. Ekipa ze stolicy Dolnego Śląska wybierze sobie rywala w meczach półfinałowych i z dużą dozą prawdopodobieństwa można obstawiać, że zdecyduje się na Fogo Unię Leszno. „Byki” zakończyły na 4. miejscu i na papierze są zespołem słabszym od Orlen Oil Motoru Lublin, nie wspominając o urzędującym mistrzu Polski – Pres Grupie Deweloperskiej Toruń.
Dolna czwórka stoczy batalię o uniknięcie degradacji, choć ta – nie oszukujmy się – wydaje się być rozstrzygnięta od samego początku. Każde inne rozstrzygnięcie niż spadek Krono-Plast Włókniarza Częstochowa byłoby sensacją. „Lwy” w fazie zasadniczej zaliczyły komplet 14 porażek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix