A wraz z nim zasiadający przy monitorach VAR niecny Stefański, dwa sędziowskie szwarccharaktery piątej kolejki tego sezonu. Swoją robotę teoretycznie wykonali, to nie tak, że postanowili pójść na fajrant i olać analizę jednej z najbardziej spornych i kontrowersyjnych sytuacji tego sezonu. Tyle że przeanalizowali ją źle i wypaczyli wynik meczu we Wrocławiu, gdzie Widzew nie dał rady dowieźć zdobytego w dziesięciu prowadzenia.
Była jeszcze szansa na to, że arbitrów uratują walczący z Macenką Żyro i Kapuadi, ale obrońcy łódzkiego zespołu złapali się jeszcze w ramach walki o piłkę i przepisów nie przekroczyli. Co innego pakujący obie dłonie na twarz Kornviga Shabani. Faul oczywisty, faul, który sędziowie powinni wyłapać z poziomu boiska. A jeśli nie z poziomu boiska, to na pewno z poziomu centrum VAR.
Wreszcie faul, który wypaczył wynik rywalizacji, a tego w sędziowaniu nie lubimy najbardziej.
Niewydrukowana tabela. Widzew znowu traci punkty…
Różnie można patrzeć na wypowiadane na głos pretensje trenera Vukovicia wobec pracy arbitrów. Dla jednych to dobry sposób na przysłonięcie niezbyt imponującej zdobyczy punktowej. Inni zobaczą w tym słuszną walkę, której należy przyklasnąć bez względu na klubowe sympatie. A jeszcze inni docenią po prostu, że Serb mówi w tej kwestii to, co myśli.
– Są ludzie bezkarni i są ludzie, których można ukarać. Albo którzy przez lekkomyślność, nieprzyłożenie się do pracy innych ludzi mogą swoją pracę stracić – mówił szkoleniowiec Widzewa tuż po spotkaniu ze Śląskiem. I niech ten drugi człon jego wypowiedzi wybrzmi odpowiednio, bo jest w nim dużo gorzkiej prawdy.
Widzewowi należał się bowiem w ostatnich sekundach meczu ze Śląskiem rzut karny. O to – choć nie tylko o to, pretensje do arbitrów miał Vuković – bo jego zespół powinien dostać bardzo dogodną szansę na gola. Więcej, w realiach naszej „Niewydrukowanej tabeli” karny jest równoznaczny z przyznaniem zespołowi gola, a to dałoby Widzewowi trafienie numer cztery i wygraną. Dwa, bardzo cenne punkty.
Nie wiem jak to wytłumaczyć 🤷🏻⚽️
– brak karnego dla #Widzew ☝️Brak interwencji VAR to byłby
Karny na 3-4 w ostatniej sekundzie meczu 👀🫤#ŚLĄWID pic.twitter.com/XKCjur7N2z— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) August 22, 2026
Tu ładnie widać całą sytuację. Shabani fauluje Kornviga, trudno nawet uznawać inaczej. Tę wersję potwierdza zresztą samo Kolegium Sędziów PZPN, które postanowiło przeprowadzić własną analizę i podzielić się nią ze światem. Wszystko zostało tu jasno wyłożone w trzech podpunktach, pozwolimy sobie zacytować:
- kontakt rąk z głową/twarzą przeciwnika następuje zdecydowanie wcześniej niż zagranie piłki przez obrońcę, co finalnie uniemożliwiło napastnikowi skuteczną walkę o piłkę/pozycję;
- ułożenie rąk obrońcy nie jest adekwatne do wykonywanych działań i nie stanowi dopuszczalnej bariery (ochrony zawodnika) przed rywalem chcącym walczyć o piłkę;
- w tej sytuacji mamy kontakt rąk z wrażliwą częścią ciała jaką jest twarz/głowa, która jest bardziej chroniona.
Wszystko jasne – przewinienie. Sędziowska „góra” zwraca też oczywiście uwagę na starcie dwóch piłkarzy Widzewa z Macenką, które miało miejsce chwilę wcześniej, ale tak jak i my nie dopatruje się tam przekroczenia przepisów. Decyzja powinna być tylko jedna: rzut karny dla Łodzian.
Reszta na czysto? Przynajmniej w kwestii poważnych błędów
Żeby jednak nie było – więcej poważnych, a na pewno poważnych i możliwych do udowodnienia błędów w tej kolejce nie odnotowaliśmy. O rysowaniu linii metodą znaną od lat z losowań Dużego Lotka nie będziemy już nawet nic pisać, bo dobrze wszyscy wiemy, że zaufanie do dyktowanych spalonych jest w tym sezonie niewielkie. Sam trener Vuković zwracał jednak uwagę na małe błędy, które czasem mają duże konsekwencje. My ich w naszej tabeli nie odnotowujemy, ale zostawimy tę jedną analizę ku przestrodze.
88. minuta meczu i serbski trener wpadający przy linii bocznej w prawdziwy szał. Wszystko działo się tuż przed jego oczami i można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że i tutaj pretensje Vukovicia są słuszne. Dembele walczy o uciekającą mu piłkę z Kornvigiem, łapie go za rękę i obala. Sędzia nie odgwizduje przewinienia. 12 sekund później oczywisty faul popełnia Żyro, a rzut wolny dla Śląska zapoczątkowuje akcję bramkową.
Tu dzieje się pomiędzy kolejnymi akcjami zbyt wiele, by faulowi Dembele przypisywać wpływ na bramkę Shabaniego, ale… szał Vukovicia uznajemy za uzasadniony. Wszak jego Widzew kolejny raz gubi punkty, których gubić – przy prawidłowych decyzjach sędziów – nie powinien. Pretensje wobec arbitrów są uzasadnione, znów zdecydowanie za dużo możemy powiedzieć na temat pracy zespołu arbitrów.
Szczęście w nieszczęściu takie, że w tej kolejce mówimy właściwie o jednym meczu. To w porównaniu z poprzednimi sędziowskimi cudami co najmniej nieźle. Światełko w tunelu? A może tylko odstępstwo od reguły?

ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix