Duży transfer w Serie A po trudnych negocjacjach. Nietypowe warunki

Marcin Ziółkowski

19 sierpnia 2026, 16:25 • 3 min czytania 0

Reklama
Duży transfer w Serie A po trudnych negocjacjach. Nietypowe warunki

Negocjacje trwały kilkanaście dni i nie były łatwe. Bardzo chciał go Gian Piero Gasperini, no i się doczekał. Rodrigo Mora wkrótce będzie biegał po boiskach Serie A. Oznacza to, że mimo opuszczenia FC Porto i tak zagra w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Andre Villas-Boas okazał się trudnym negocjatorem, ale przy dobrych wiatrach Smoki zarobią spore pieniądze. 

Reklama

Roma i Rodrigo Mora idą razem w jednym kierunku

Rodrigo Mora to chłopak z rocznika 2007, tak jak Oskar Pietuszewski. W sezonie 2024/25 strzelił 10 goli dla Porto w pierwszym pełnym roku na poziomie seniorskim. Gdy do klubu z Estadio do Dragao zawitał włoski taktyk Francesco Farioli, nie było już tak różowo. W poprzednich rozgrywkach ligi portugalskiej, choć został mistrzem kraju, dołożył raptem jednego gola i asystę przez cały sezon. Lepiej było w Lidze Europy, gdzie trzykrotnie pokonał bramkarza rywali.

To Polak, wśród wonderkidów, cieszył się większym uznaniem od niego, choć trzeba dodać, że Mora to ofensywny pomocnik, a więc nie bezpośredni konkurent Oskara.

Młody Portugalczyk zdecydował się na zmianę klubu i jest bohaterem jednego z najciekawszych transferów tego lata w Serie A. Mora zameldował się w Rzymie i będzie bronią Gian Piero Gasperiniego w Romie. Od początku nowego sezonu nie grał specjalnie dużo. Superpuchar Portugalii? W całości w roli rezerwowego. Na otwarcie ligowych zmagań z Alvercą otrzymał kwadrans.

Reklama

Jak podaje bardzo dobrze zorientowany Filippo Biafora, za Morę zapłacono 27 milionów euro. W przypadku nabycia 100% udziałów zawodnika przez Romę za kolejne 25 milionów euro, Porto ma stracić możliwość zarobku 50% z przyszłej sprzedaży. Wszystko zależy od tego ile procent praw do zawodnika pozyskałaby rzymska drużyna. W umowie zawartych jest wiele klauzul.

Reklama

Mora został więc nowym kolegą z zespołu Jana Ziółkowskiego, którego przyszłość w Wiecznym Mieście nie jest pewna. Mówi się o zainteresowaniu klubów z Arabii Saudyjskiej i żądaniach Romy w wysokości 20 milionów euro.

Portugalczyk został czwartym nowym zawodnikiem Giallorossich. Wcześniej do bandy wilków Gasperiniego dołączyli: Santiago Castro, Konstantinos Koulierakis, a także Nahuel Molina. Doszło także do wykupu Donyella Malena i Daniele Ghilardiego. To są zbrojenia pod Ligę Mistrzów, gdzie Giallorossi zagrają po raz pierwszy od sezonu 2018/19 (m.in. w czasie tej ligomistrzowej posuchy Jose Mourinho wygrał tu Ligę Konferencji). Pierwszy mecz ligowy z kolei czeka ich 24 sierpnia u siebie z Fiorentiną.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Kyrgios zawieszony za obecność kokainy w organizmie. Wcześniej uderzał w Świątek

Patryk Idasiak
0
Kyrgios zawieszony za obecność kokainy w organizmie. Wcześniej uderzał w Świątek
Ekstraklasa

Papszun o Rajoviciu: Jeżeli się podda, to po prostu już go nie będzie

Wojciech Piela
4
Papszun o Rajoviciu: Jeżeli się podda, to po prostu już go nie będzie

Serie A

Reklama