Karol Czubak wrócił do tematu nieudanego pobytu w Belgii

Marcin Ziółkowski

07 maja 2026, 14:44 • 3 min czytania 3

Reklama
Karol Czubak wrócił do tematu nieudanego pobytu w Belgii

Karol Czubak w Ekstraklasie gra dopiero pierwszy sezon, a już zmierza po koronę króla strzelców. Napastnik Motoru Lublin jest w znakomitej formie, choć jeszcze niedawno miał on trudny czas w lidze belgijskiej. Były piłkarz Arki Gdynia i KV Kortrijk wrócił myślami do czasu w Beneluksie. Napastnik zdradził, że nie wszystko poszło tam tak, jak tego oczekiwał. Dodał, że nie czuł zaufania trenera, choć drużyna dawała oznaki wiary w Polaka.

Reklama

Trudny czas w Kortrijk. Czubak o półrocznym epizodzie poza granicami kraju

26-letni napastnik, który swego czasu napisał piękną kartę w Arce Gdynia, świetnie radzi sobie na poziomie Ekstraklasy. Nigdy wcześniej w niej nie grał, ale zupełnie tego nie widać. 16 trafień sytuuje go na drugim miejscu pod kątem walki o koronę króla strzelców. Nie zawsze było jednak różowo.

Na początku 2025 roku po długiej sadze zdecydował się na zagraniczny wyjazd, choć pierwotnie wydawało się, że pozostanie w Gdyni. Jego nowy pracodawca, KV Kortrijk, walczył o utrzymanie. Czubak chciał jednak spróbować sił w innej lidze.

Pobyt ten nie może zostać zaliczony przez niego do udanych. KV Kortrijk spadło, a on sam nie miał tam wysokich notowań. Dość powiedzieć, że w rundzie wiosennej sezonu 2024/25 zagrał raptem ośmiokrotnie i przebywał na boisku przez… 73 minuty.

Reklama

Czubak w rozmowie z tygodnikiem „Piłka Nożna” następująco wspomina epizod z ubiegłego roku w Jupiler Pro League.

– Nie zawsze jest kolorowo. Byłem po 3,5 roku w Arce, gdzie w każdym sezonie strzelałem dużo goli, a nagle przestałem grać. Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego nie otrzymuję szans. Ja należę do grona piłkarzy meczowych. Często wyglądam średnio na treningu, a potem wychodzę na mecz i strzelam gola.

– Był taki moment, że zanotowałem dwa trafienia w sparingu, czułem, że wyglądam dobrze. Koledzy z drużyny mówili, że nadchodzi mój czas. No i w meczu ligowym dostałem dosłownie niecałe 10 minut. Chwilę po tym, jak się pojawiłem na boisku, straciliśmy gola. I to był taki moment, w którym zrozumiałem, że co bym nie zrobił, to nic mi nie pomoże.

Reklama

Napastnik żałuje pewnego epizodu związanego z Kortrijk. Jego zachowanie nie było naturalne, a jedynie konsekwencją panującej frustracji.

– Po jednym z meczów nie podałem też trenerowi ręki, czego potem żałowałem. Nie jestem takim człowiekiem, ale po tamtym spotkaniu coś we mnie pękło. Przyjechali odwiedzić mnie wtedy rodzice, a ja nie wszedłem wcale na boisko. Przemyślałem sprawę, przeprosiłem trenera. Zachowałem się głupio, drugi raz bym tak nie zrobił, ale czasu już cofnąć nie mogłem.

Czubak chwali sobie jednak wyjazd do Belgii. Zarówno pod kątem organizacyjnym, jak i personalnym.

Reklama

Na klub nie mogę powiedzieć złego słowa. Byli pracownicy do tego, aby zaopiekować się rodziną, załatwić mieszkanie, samochód. Pod tym względem wszystko stało na bardzo wysokim poziomie (…) Gdyby pojawiła się ciekawa opcja (na powrót za granicę – przyp. MZ) to czemu nie?

– Przed wyjazdem do Belgii mój angielski nie był na najwyższym poziomie, obawiałem się, że sobie nie poradzę. Teraz normalnie dogaduję się z obcokrajowcami w Motorze. Na odprawach po angielsku rozumiem wszystko. To jest coś, co mocno ułatwia aklimatyzację w nowym miejscu.

Motor Lublin dzięki wydatnej pomocy Czubaka plasuje się na 14. miejscu. Nad Widzewem w strefie spadkowej klub z Lubelszczyzny ma raptem trzy punkty przewagi. Choć wydaje się to misją niemożliwą, Motor ma też matematyczną szansę na europejskie puchary.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
0
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala
Ekstraklasa

Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Jan Broda
4
Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
0
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala
Ekstraklasa

Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Jan Broda
4
Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie