Grał z naderwanym więzadłem. Uznano, że nie potrzeba leczenia

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

13 maja 2026, 15:56 • 4 min czytania 0

Reklama
Grał z naderwanym więzadłem. Uznano, że nie potrzeba leczenia

Podczas przedsezonowego tournee James Maddison zerwał więzadło krzyżowe. Dopiero w ostatnich dniach zaliczył pierwszy od tego czasu występ. W pomeczowej rozmowie powiedział, że już trzy miesiące wcześniej częściowo zerwał więzadło. Zewnętrzny specjalista stwierdził jednak, że ani operacja, ani rehabilitacja nie jest potrzebna.

Reklama

Już wcześniej uszkodził więzadło

Podczas poniedziałkowego meczu z Leeds James Maddison pierwszy raz od dziewięciu miesięcy pojawił się na boisku. Zaliczył 20 minut, a w doliczonym czasie mógł nawet wywalczyć rzut karny. Sędziowie uznali jednak, że Lukas Nmecha nie faulował rywala. Powodem tak długiej absencji Maddisona było zerwane więzadło krzyżowe. Kontuzji ten nabawił się w trakcie przedsezonowego sparingu z Newcastle. Po meczu z Leeds Anglik wyjawił, że już trzy miesiące przed zerwaniem więzadła częściowo je naderwał, ale nie uznano tego za problem.

– Już w półfinale Ligi Europy z Bodo/Glimt częściowo zerwałem więzadło krzyżowe. Specjalista [spoza klubu] powiedział mi, że nie będzie potrzebna żadna operacja, czy też rehabilitacja. Potem okazało się, że więzadło nie zrosło się prawidłowo i po tym, co się wydarzyło w Korei Południowej [tam odbył się sparing] potrzebna była operacja. Więc w mojej głowie to wszystko trwało znacznie dłużej.

„Zdarzały się mroczne dni”

Występ przeciwko Leeds był dla 29-latka pierwszym oficjalnym od 1 maja ub. roku. Po doznaniu kontuzji w pierwszym półfinale z Bodo w pozostałej części sezonu oprócz rewanżu opuścił jeszcze cztery ligowe mecze i przede wszystkim wygrany finał z Manchesterem United. W tym sezonie zaś opuścił 46 meczów. Do kadry wrócił 18 kwietnia, ale przesiedział na ławce ligowe spotkania z Brighton, Wolves i Aston Villą. W strefie mieszanej Maddison dodawał, że w trakcie tej długiej absencji „zdarzały się mroczne dni”, a w szczególności po przejściu operacji.

Reklama

– To była niesamowita chwila. Po tym, jak mnie dziś przyjęto, to na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Zdarzały się w zeszłym roku mroczne dni, zwłaszcza od czasu operacji. To był dla mnie naprawdę ciężki psychicznie rok, ale teraz jestem na końcu tej drogi, więc mogę wspominać to z sentymentem. Po tym, co przeszedłem, jestem tak silny psychicznie, jak to tylko możliwe. Fizycznie czuję się naprawdę dobrze, choć ten moment pozostanie w mojej pamięci na zawsze, podobnie jak przyjęcie mnie przez kibiców Tottenhamu – dodawał.

– Nigdy nie miałem wątpliwości co do tego, że wrócę. Bardziej odczuwałem smutek z powodu tego, za czym będę tęsknił i z powodu długotrwałości tego procesu. Wiedziałem, że w dzisiejszych czasach po operacji przeprowadza się mnóstwo badań i pracy nad kontuzjami więzadła krzyżowego przedniego. To najbardziej złożony uraz, jaki istnieje. Choć właściwie rehabilitacja jest dość prosta. To po prostu ciężka harówka, długa i ciężka droga – zakończył.

Reklama

Będzie drugi spadek w karierze?

James Maddison do Spurs trafił po spadku z Leicester do Championship w 2023 roku. Podpisał pięcioletnią umowę, a klub z północnego Londynu zapłacił za niego 40 milionów funtów. Debiutancki sezon w Tottenhamie skończył z bilansem czterech goli i dziewięciu asyst w 30 meczach. Wszystkie te udziały przy bramkach zaliczył w Premier League. W kolejnym sezonie na boisku pojawił się 45 razy. Zanotował 11 asyst i strzelił 12 goli. Więcej bramek dla Spurs w poprzednich rozgrywkach od niego strzelili tylko Dominic Solanke i Brennan Johnson.

Niewykluczone, że w barwach Tottenhamu zaliczy drugi spadek z Premier League. Wraz z Burnley i Wolves w Championship wyląduje albo jego zespół, albo West Ham. Na dwie kolejki przed końcem sezonu to Spurs są w lepszej sytuacji. Mają dwa punkty przewagi nad Młotami. Najbliższy mecz Koguty rozegrają 19 maja na Stamford Bridge, a pięć dni później podejmą Everton. West Ham także ostatni mecz sezonu rozegra na swoim stadionie. Do wschodniego Londynu przyjedzie Leeds. Tydzień wcześniej piłkarze Nuno Espirito Santo udadzą się do Newcastle.

Reklama

WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama