Skoro Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie okazało się sukcesem, to dlaczego by więc nie powtórzyć tego na większą skalę? – pomyśleli politycy w Kijowie. Jak poinformował portal Politico, powołując się na wieści z ukraińskiego rządu, obydwa kraje analizują możliwość wystawienia wspólnej kandydatury do zorganizowania mistrzostw świata!
To nie żart. Matwij Bidnyj, ukraiński minister sportu, przyznał wprost, że Kijów chciałby zorganizować mundial razem z Polską. Co więcej, te sensacyjne informacje potwierdzają również źródła z otoczenia polskiego rządu. Warszawa również analizuje ten – jak na razie – wstępny i nieformalny pomysł. – Najbliższy wolny termin na organizację mundialu to lata 40. XXI wieku, dlatego musimy planować w tej perspektywie już teraz – oświadczył Bidnyj cytowany przez serwis Politico, który jako pierwszy ujawnił te szokujące plany.
Przypomnijmy, najbliższy wolny termin w kalendarzu FIFA przypada na 2038 rok. W 2030 roku mistrzostwa świata zorganizują Hiszpania, Portugalia i Maroko, z kolei cztery lata później mundial zagości w Arabii Saudyjskiej. Gospodarz kolejnego turnieju nie został – jak dotąd – wyznaczony, jednak Ukraina celuje dopiero w lata 40. z powodu konieczności odbudowy kraju po powojennej pożodze.
EXCLUSIVE: Ukraine and Poland are weighing up a joint bid to host the biggest sporting event on the planet:
The men’s FIFA World Cup.
🔗 https://t.co/IY2xfxpC8D pic.twitter.com/YwbDUMLVhO
— POLITICOEurope (@POLITICOEurope) September 4, 2026
Było Euro, będzie mundial? Polska i Ukrainą chcą wspólne MŚ!
– Będziemy nad tym pracować. Chcemy dążyć do największych osiągnięć sportowych mimo wszelkich trudności – dodał Bidnyj. Polsko-ukraińska kandydatura jest, zaznaczmy po raz kolejny, w powijakach, co nie oznacza jednak, że temat nie był omawiany na najwyższym szczeblu. Jak ustalili dziennikarze Politico, sprawa wspólnej organizacji mundialu pojawiła się w kuluarowych rozmowach między politykami obydwu państw podczas tegorocznej Konferencji ds. Odbudowy Ukrainy w Gdańsku.
Bidnyj przypomniał o sukcesie, jakim niewątpliwie było Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. – Powtórzenie tego udanego scenariusza byłoby bardzo logiczne – zauważył, dodając, że taka inicjatywa mogłaby również „przyciągnąć uwagę inwestorów”. Kijów liczy więc na to, że do tego czasu w kraju zapanuje pokój, a organizacja mundialu byłaby kołem zamachowy dla rozwoju państwa.
My również nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby Polska do spółki z Ukrainą stały się areną piłkarskiego czempionatu. Brzmi to pięknie, natomiast realia w 2026 roku są dalekie od idealnych. Za naszą wschodnią granicą toczy się aktywny konflikt zbrojny, dodatkowo oba kraje dysponują tylko jednym stadionem mogącym pomieścić więcej niż 60 tys. widzów (Stadion Olimpijski w Kijowie). Wyzwania infrastrukturalne – zaraz obok toczącej się wojny – są na ten moment najpoważniejszymi ograniczeniami tej hipotetycznej kandydatury.
Niemniej, w oczekiwaniu na kolejne wieści, kibicujemy! I nie tylko dlatego, że oznaczałoby to automatyczny awans reprezentacji Polski na mundial, ale przede wszystkim z powodu szeregu pozytywnych zmian, jakie zaszły w naszym kraju po 2012 roku. Od poprawy wizerunku na arenie międzynarodowej, przez modernizację wspomnianej infrastruktury, na generalnym skoku cywilizacyjnym zakończywszy.
Czego sobie i Wam, bracia Ukraińcy, jeszcze raz życzymy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix