Pogoń Grodzisk wciąż niepokonana! Jak trwoga, to do legendy

Maciej Bartkowiak

04 września 2026, 20:03 • 5 min czytania 0

Reklama
Pogoń Grodzisk wciąż niepokonana! Jak trwoga, to do legendy

Pogoń Grodzisk Mazowiecki pozostaje jedyną niepokonaną drużyną Betclic 1. Ligi. Piłkarze Tomasza Kafarskiego sezon zaczęli od trzech zwycięstw, lecz ostatnio przydarzyła im się seria trzech remisów. Zanosiło się na czwarty z rzędu podział punktów, ale klubowa legenda dała pierwszą wygraną od miesiąca. Związany już trzynasty rok z Pogonią Damian Jaroń gola na wagę zwycięstwa strzelił ledwie pięć minut po zmienieniu Radosława Majewskiego.

Reklama

Ściągają wyniki od Legii

Pogoń Grodzisk Mazowiecki podąża śladem partnerującej jej Legii. Oba te kluby w pierwszych sześciu kolejkach nie przegrały ani razu, a na swoich kontach zgromadziły po dwanaście punktów. Choć z tą różnicą, że Pogoń w swojej lidze przed siódmą kolejką niepokonana była jako jedyna. Do tego oba kluby solidarnie ostatnio się zacięły – Legia zremisowała poprzednie dwa ligowe mecze, Pogoń trzy. No i obu klubów nie ma już w Pucharze Polski. Drużynę Tomasza Kafarskiego za burtę wyrzuciło Podhale Nowy Targ. Drugoligowiec odwrócił u siebie wynik.

Warta w środku tego tygodnia tylko trenowała, ponieważ z Pucharem Polski pożegnała się już w rundzie wstępnej. Gra w kratkę, bo na przemian przegrywa i remisuje. Sezon zaczęła od przegranej w Bytomiu, a potem zaliczyła po trzy wygrane i trzy porażki. Ostatnio Zieloni ulegli Miedzi, dzięki czemu Legniczanie wskoczyli na pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Przed wyjazdem do Pruszkowa, gdzie domowe mecze rozgrywa Pogoń, asystent trenera Macieja Tokarczyka zastanawiał się, czy te przegrane nie wynikają z tego, że łatwo wypunktować Wartę.

Reklama

Pod względem statystyk jesteśmy na czwartym miejscu, jeżeli chodzi o kreowanie sytuacji przeciwko nam. Czyli teoretycznie tylko trzy zespoły mają lepszą defensywę od nas (…) Jest to wypadkową faktu, że przeciwnik być może nie potrzebuje tak wielu sytuacji, żeby nam strzelić gola – mówił Jędrzej Łągiewka.

Kamiński miał nieco więcej do roboty

Słowa Łągiewki rzeczywiście znajdowały potwierdzenie. Przez pierwsze 12-13 minut niemal wyłącznie gościliśmy tylko na połowie Warty, ale w zasadzie jedyne, co z tego wyniknęło, to niegroźny dla Leo Przybylaka strzał Oshafiego. Swoją drogą Albańczyka na wolne pole wypuścił Radosław Majewski, którego w środku tygodnia wybrano najlepszym zawodnikiem lipca oraz sierpnia w Betclic 1. Lidze. W sześciu meczach zbliżający się już do czterdziestki Majewski strzelił trzy gole. Drugi z nich dał wygraną 1:0 w Legnicy, a ostatni remis 2:2 na Polonii Bytom.

Reklama

Konkretniejsza była za to Warta. Dopiero po upływie 10 minut zaczęły się wypady gości pod bramkę Krzysztofa Kamińskiego. Chwilę później doświadczony golkiper dwukrotnie musiał się wykazać. Najpierw zbił do boku piłkę po uderzeniu Mateusz Stanka. Większe brawa należały się jednak Aleksandrowi Wołczkowi. Przedryblował trzech rywali, a potem dograł do partnera. Po chwili wychowanek Śląska sam mógł pokonać bramkarza, jednak ten tym razem zbił piłkę za linię końcową. Upiekło się Jakubowi Niewiadomskiemu, który kopnął pod nogi przeciwnika.

Przez pół godziny Kamiński miał spokój, ale tuż przed przerwą goście znów nieco go nastraszyli. Najpierw wyręczył go Henry Uzoigwe, bo zablokował bombę Karola Łysiaka sprzed szesnastki. Z tego wziął się rzut rożny, po którym 35-latek prawie dostał gola olimpijskiego. Piłka spadła jednak na górną siatkę.

Reklama

W międzyczasie Pogoń w dalszym ciągu przeważała, ale znów nie przełożyło się to na nic konkretnego. Jedynie Majewski uderzył z podobnego miejsca, co wcześniej Oshafi, czyli z prawej strony szesnastki, lecz i tym razem Przybylak stał na posterunku.

Jak nie Majewski, to jego zmiennik

Były reprezentant Polski kapitana Warty powinien za to pokonać na początku drugiej połowy. Dzięki jego pressingowi goście pod własną bramką stracili piłkę. Ta po chwili trafiła pod jego nogi. Po piętce Oshafiego nawinął Awdiejewa i stanął oko w oko z golkiperem, lecz ten był górą. Minął kwadrans i „Raddy” znów przegrał pojedynek z Przybylakiem. Tym razem mu się upiekło, bo znalazł się na minimalnym spalonym. W innym wypadku taka zmarnowana seta na pewno śniłaby mu się w nocy. To było ostatnie słowo z jego strony tego wieczora.

Reklama

Chwilę przed zmianą 39-latka te pudła prawie się na Pogoni zemściły. Będący w świetnej formie Marcel Stefaniak po strzale z wolnego obił jednak tylko słupek. Gdyby pokonał Kamińskiego, miałby dziesiąty z rzędu (!) występ z bezpośrednim udziałem przy golu. W tym czasie zaliczył pięć trafień i cztery asysty.

Tym razem jednak bezpośredni udział miał przy… bramce rywali. To on zaliczył stratę, co napędziło kontrę, która zakończyła się wbiciem piłki do pustaka przez Damiana Jaronia. Legenda Pogoni raptem pięć minut wcześniej zmieniła „Raddy’ego”.

Reklama

Jeszcze większe brawa należą się asystentowi, Bartłomiejowi Ciepieli, za to urwanie się Kacprowi Lepczyńskiemu. Były piłkarz Legii zaliczył już piątą asystę w tym sezonie Betclic 1. Ligi. Na otwarcie zanotował hat-trick asyst na Lechii, a poprzednią miał przed dwoma tygodniami w Bytomiu. Związany już trzynasty sezon z Pogonią Jaroń tuż przed upływem 90. minuty mógł nawet ustrzelić dublet, ale tylko obił poprzeczkę.

Piłkarze Kafarskiego korzystnego wyniku z rąk nie wypuścili. To ich pierwsze zwycięstwo od 8 sierpnia i rzeczonego 1:0 z Miedzią. Warta zaś pierwszy raz od trzynastu miesięcy przegrała drugi mecz z rzędu. Za tydzień piłkarze Macieja Tokarczyka wreszcie wrócą do domu. W sobotę 12 września jako pierwsza w tym sezonie do Ogródka przyjedzie Arka.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Warta Poznań 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Damian Jaroń ’76 (asysta Bartłomiej Ciepiela)

fot. 400mm.pl

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Wjunnyk o transferze do Legii: Jestem niesamowicie szczęśliwy

Jan Broda
4
Wjunnyk o transferze do Legii: Jestem niesamowicie szczęśliwy

Betclic 1. Liga

Reklama