Słodko-gorzki mecz Polaków w Porto. Gol Bednarka, kiepski Kiwior

Mikołaj Duda

04 września 2026, 23:33 • 4 min czytania 0

Reklama
Słodko-gorzki mecz Polaków w Porto. Gol Bednarka, kiepski Kiwior

Porto podtrzymało kapitalną serię w tym sezonie! Wciąż ma na koncie komplet zwycięstw i to licząc mecze ligowe oraz starcie o Superpuchar. Od dobrych kilku miesięcy niezdobyty pozostaje także stadion mistrza Portugalii. Spory wpływ na kolejną wygraną miał Jan Bednarek, który strzelił gola w kluczowym momencie. Pokazał się ze znacznie lepszej strony od Jakuba Kiwiora.

Reklama

Prawdę mówiąc, nie był to jakiś wybitny występ całego zespołu z dwoma Polakami w składzie (Oskar Pietuszewski wciąż zmaga się z urazem). W pierwszej połowie Porto miało małe problemy i nawet musiało odrabiać straty. Przepaść jakościowa pomiędzy obiema stronami była jednak gigantyczna, więc piłkarze Francesco Farioliego dość spokojnie sięgnęli po trzy punkty, chociaż patrząc na stworzone sytuacje, to powinni wygrać znacznie wyżej.

My jednak przede wszystkim skupiliśmy się na występach Jana Bednarka oraz Jakuba Kiwiora, którzy przez pełne 90 minut tworzyli duet stoperów.

Jan Bednarek z golem dla Porto! Nienajlepszy występ Jakuba Kiwiora

Oceniając występ dwóch polskich środkowych obrońców, znacznie bardziej korzystnie wypada Jan Bednarek. Po pierwsze i najważniejsze: strzelił gola w kluczowym momencie. Wychowanek Lecha Poznań świetnie odnalazł się w polu karnym rywala i po bardzo dobrym dośrodkowaniu od kolegi uderzeniem głową doprowadził do wyrównania.

Reklama

A było to bardzo ważne, bo FC Porto niespodziewanie od 21. minuty przegrywało 0:1. Dinis Pinto trafił do siatki po doskonałej kombinacji Landersona i Francisco Dominguesa. I w ogóle należy dodać, że był to pierwszy w ogóle stracony gol przez Smoki w tym sezonie. Pięć wcześniejszych meczów to pięć czystych kont.

Reklama

Tym razem jednak nie było przypadku w trafieniu dla gości. Bo kilka minut wcześniej też mieli świetną okazję, ale Parsemain to wszystko popsuł jakże fatalnym podaniem… nie podniósł głowy i zagrał na pamięć. Dużo winy ponosi tu polski stoper.

Tylko jakaś dziwna bojaźń po stronie przeciwnika sprawiła, że Jakub Kiwior nie miał na koncie bezpośredniej winy w straconym golu. Kompletnie niezrozumiale w ogóle wyłączył się akcji, był niezorientowany w tym, co się dzieje, przez co Parsemain znalazł się w sytuacji sam na sam. Zamiast strzelać nieudanie próbował dogrywać i wszystko zakończyło się fiaskiem. Moreirense śmiało mogło mieć na koncie dwa trafienia…

Reklama

Zresztą, ogólnie to raczej nie był dzień byłego zawodnika Arsenalu. On również dopuścił się prostej straty, jednak w tym przypadku oddał piłkę rywalowi praktycznie pod własnym polem karnym. Na jego szczęście nie przerodziło się to w nic konkretnego.

Jeszcze innym razem po prostopadłym podaniu uciekł mu napastnik, chociaż akurat tym razem zdołał go dogonić i zablokować mu możliwość oddania strzału. Już w drugiej części wręcz kuriozalnie przepuścił wolno lecącą piłkę, która praktycznie o włos minęła bramkę zaskoczonego zachowaniem kolegi z defensywy Diogo Costy. Grał elektrycznie.

Na korzyść byłego Kanoniera działa bardzo wysoka celność podań (ponad 90%), jednak warto zwrócić uwagę, że praktycznie wszystkie z nich były do Jana Bednarka lub do innego najbliżej ustawionego kolegi. Raczej z żadnego nie było jakiejś realnej korzyści.

Za to „Bedi” był praktycznie bezbłędny w swoich interwencjach i dobrze dowodził całą linią obrony. Zaliczył też bardzo dobre długie podanie na skrzydło, ale partner z drużyny nie zrobił z niego jakiegoś większego pozytywu. Dodać warto, że dopiero co Bednarek zszedł z boiska po 45 minutach z grymasem bólu i spekulowano, czy aby nie wypadnie na dłużej. Nie dość, że nie wypadł, to jeszcze okazał się tak istotny!

Reklama

Właściwie można się przyczepić tylko do jednej sytuacji, gdy po jego prostej stracie poszła kontra ze strony rywala. Bednarek był jednak odpowiednio ustawiony i na dalszym etapie dobrym przechwytem zakończył atak przeciwnika. W międzyczasie nie najlepiej zachował się przy tej sytuacji Jakub Kiwior. Mógł przerwać tę kontrę (nawet ryzykując żółtą kartkę), lecz tego nie zrobił i odpuścił.

Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że żaden z Polaków nie zawinił przy straconym golu. Przy akcji na 0:1 zdecydowanie nie popisał się lewy obrońca Francisco Moura, który kompletnie nie upilnował swojego zawodnika.

Jeśli mielibyśmy wystawić noty polskim stoperom za ten mecz, to w dziesięciostopniowej skali Janowi Bednarkowi spokojnie moglibyśmy dać siódemkę. Poza jedną prostą stratą naprawdę udany występ, podkreślony golem. W przypadku Jakuba Kiwiora tak wysoko być nie może. Były zawodnik Arsenalu zasłużył maksymalnie na trójkę.

Porto – Moreirense 2:1 (1:1)

  • 0:1 – Dinis Pinto 20′
  • 1:1 – Jan Bednarek 37′
  • 2:1 – Wiliam Gomes 58′
Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Jan Broda
5
Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”
Piłka nożna

Polska i Ukraina zorganizują mistrzostwa świata? Rząd ma plan!

Jan Broda
27
Polska i Ukraina zorganizują mistrzostwa świata? Rząd ma plan!

Inne ligi zagraniczne

Reklama