Słuszna nie tylko decyzja sędziego, ale i zasada [KOMENTARZ]

AbsurDB

Autor:AbsurDB

07 maja 2026, 17:45 • 9 min czytania 25

Reklama
Słuszna nie tylko decyzja sędziego, ale i zasada [KOMENTARZ]

Kilkanaście godzin oburzenia, jak sędzia śmiał tak oszukać Bayern brakiem jedenastki?! I dopiero wtedy sprawdzamy zasady, by dowiedzieć się, że według reguł piłki nożnej to… nigdy nie jest rzut karny. W takim razie przyczepmy się do przepisu, którego nie znaliśmy, a się wypowiadamy. Są takie, że przepis jest idiotyczny, absurdalny i jak można nie karać zawodnika za błąd?! Tymczasem w meczu Bayern – PSG prawdą jest nie tylko to, że sędzia podjął prawidłową decyzję w sprawie ręki Joao Nevesa. Zasada, która wyłącza karanie w tej sytuacji jest słuszna i prawidłowa.

Reklama

Kontrowersje sędziowskie w meczu Bayern – PSG

  • Każda ręka powinna być rzutem karnym.
  • Jedna z gorszych wytycznych w świecie futbolu.
  • Skandaliczne sędziowanie po raz kolejny w kluczowym momencie Ligi Mistrzów.
  •  A gdyby złapał piłkę w rękę i pobiegł pod bramkę Bayernu? (serio, ktoś tak napisał).
  • Czy to jest ręka – to zależy tylko od rzutu monetą.
  • Skoro popełnił błąd, musi zostać ukarany.

Takie wypowiedzi przeczytałem na temat zdarzenia w polu karnym PSG w półfinale Ligi Mistrzów. Znani komentatorzy prześcigają się w mocnych wypowiedziach o tym, jak wynik dwumeczu został wypaczony. Ale… co się właściwie stało?

W 31. minucie rewanżowego spotkania między Bayernem i PSG, przy wyniku 0:1 (4:6 w dwumeczu), Vitinha wybił mocno piłkę z pola karnego PSG trafiając w rękę Joao Nevesa. Co zrobił młodszy z Portugalczyków? Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie odruchowo osłaniał się przed uderzeniem. A może nie. Nie ma to jednak właściwie żadnego znaczenia, póki nie zagrywał piłki celowo. A z całą pewnością nie miał w planach zatrzymania lecącej futbolówki. Głównie dlatego, że jego kolega z drużyny chciał ją wybić jak najdalej. Joao Neves właściwie mu w tym przeszkodził.

Reklama

Media społecznościowe zalały reakcję oburzonych brakiem rzutu karnego. Przecież piłka dotknęła ręki dość ewidentnie i to ułożonej nienaturalnie. Wiele osób na co dzień zajmujących się piłką stwierdza, że zgodnie z przepisami to musi być jedenastka.

Przepisy nie pozostawiają wątpliwości

Jaka jest prawda? Dość prosta. Wskazują na to wprost materiały IFAB, czyli podmiotu odpowiedzialnego za przepisy piłki nożnej.

 

Reklama

W dokumentacji IFAB wprost znajduje się pytanie o treści: „Jak decyzja powinna zostać podjęta, gdy po kopnięciu piłki (lub uderzeniu jej głową) piłka trafia w rękę zawodnika tego samego zespołu?”.

Odpowiedź: „Nie jest to zagranie ręką (chyba, że piłka zmierza wprost to bramki rywali albo zaraz po zagraniu zawodnik strzela bramkę”.

W żadnym wypadku nie powinien zatem zostać podyktowany rzut karny dla Bayernu. Koniec i kropka. Nie ma tu żadnych niejasności, pola do interpretacji. Gramy dalej. Wie to każdy sędzia, nawet w okręgówce.

Tymczasem narracja krytyków się zmienia. Ok, może i jest taki przepis, ale… jest niesprawiedliwy, bezsensowny i wypacza sens futbolu. Czy to prawda? Gruntownie się z tym nie zgadzam. Oto dlaczego.

Reklama

Można łapać, czy nie można?

Najpierw musimy zahaczyć nieco o historię. W połowie XIX wieku grano w piłkę w siedmiu uczelniach w Anglii. W każdej obowiązywały nieco inne zasady, ale w wielu normalnie można było łapać w ręce, szczególnie, gdy ktoś kopnął ją do ciebie i nadlatywała z góry. Na terenie innych szkół nie było to dozwolone. Gdy grali miejscowi, to problemu nie było, bo wszyscy znali lokalne zasady. Kłopoty przytrafiały się, gdy reprezentacje uczelni miały zmierzyć się ze sobą.

Dochodziło do kłótni, zasady ustalano ad hoc przed samym meczem, czasem pierwsza połowa toczyła się według reguł gości, a druga – gospodarzy. Podobno raz jeden ze studentów z Rugby wściekły złapał piłkę w ręce i przebiegł z nią całe boisko do bramki przeciwnika. Tak narodził się podział na dwa sporty. W 1863 powstała The Football Association, a osiem lat później Rugby Football Union.

Uwaga: w piłce nożnej początkowo można było używać rąk! Niedozwolony był jedynie bieg z piłką w dłoni. Dopiero po siedmiu latach pozostawiono możliwość gry rękoma tylko bramkarzom (na całej połowie boiska!) i wykonującym wrzuty z autu. Pole karne wprowadzono znacznie później. Dopiero w 1891 roku, ale bramkarz mógł łapać piłkę poza nim jeszcze przez dwie dekady.

Reklama

Karzemy tylko za rozmyślne zagrania

W teorii jest to dość proste. Piłki nie wolno łapać zawodnikom z pola. Problem w tym, że krąży ona w polu karnym kilkadziesiąt razy w trakcie meczu, często w obecności kilkunastu zawodników obu drużyn, porusza się z dużą prędkością, odbija się od różnych części ciała i czasem wbrew intencjom zawodnika trafia w jego rękę. A właściwie nie czasem, a bardzo często. Znaczna większość dotknięć piłki to zagrania niecelowe. Przypadkowe. Dziś niewielu zawodników łapie piłkę tak ostentacyjnie i z premedytacją jak Luis Suarez na mundialu w RPA:

Dla niektórych szokujące może być, że autorom przepisów o grze w piłkę nożną NIE chodziło o to, by karać każde dotknięcie piłki ręką. Otóż gdyby uprościć te przepisy do jednego krótkiego zdania, brzmiałoby ono „nie wolno ROZMYŚLNIE dotykać piłki ręką”. Rozumienie tej reguły pozwala zrozumieć wiele kontrowersyjnych sytuacji. Jeszcze więcej pozwala zrozumieć orientacja, że bardzo duża część kontaktów z ręką nie jest rozmyślna.

Reklama

Problem w tym, że obrońcy nadużywaliby tej zasady. Właściwie można chodzić po polu karnym z rozłożonymi szeroko ramionami. Nie celować nimi w piłkę, nie zagrywać jej rozmyślnie, może nawet na nią nie patrząc, ale w wielu sytuacjach blokować dłonią zagranie rywalom bez konsekwencji. Właśnie dlatego konstrukcja przepisów składa się z dwóch (a właściwie trzech, ale o tym za chwilę) części:

Dochodzi do przewinienia, gdy zawodnik:

  • rozmyślnie dotyka piłkę ręką lub ramieniem, np. poprzez ruch ręki/ramienia w kierunku piłki,
  • dotyka piłkę ręką lub ramieniem, gdy powiększały one w sposób nienaturalny ciało zawodnika. Zawodnik uważany jest za nienaturalnie powiększającego swoje ciało, gdy ułożenie jego rąk/ramion nie stanowi następstwa ruchu ciała w danej sytuacji lub nie jest tym uzasadnione. Mając rękę/ramię ułożone w takiej pozycji, zawodnik podejmuje ryzyko, że zostaną one trafione przez piłkę, a on zostanie za to ukarany.

Nie strzelaj gola ręką

Tak od kilku lat wyglądają przepisy gry w piłkę. Zostaniesz ukarany tylko jeżeli celowo zagrasz piłkę albo trzymasz ręce ułożone nienaturalnie i nieprzylegające do ciała. W tym drugim przypadku owszem – czasem sędzia gwizdnie, gdy nie miałeś złych intencji, ale przebywając w polu karnym musisz liczyć się z tym, że układając w ten sposób ręce możesz przerwać atak przeciwnika – dośrodkowanie, podanie lub strzał na bramkę i zostaniesz za to ukarany.

Ponieważ kibice oburzali się na bramki zdobyte przez napastników po tym, jak nierozmyślnie i nie trzymając ręki w sposób nienaturalny, ale jednak dotknęli oni piłki, dodano jeszcze jeden podpunkt. Jeśli strzelisz gola ręką lub natychmiast po dotknięciu ręką, wówczas się on liczy. To jednak nie ma w dzisiejszym kontekście większego znaczenia.

Reklama

Ułożenie rąk w nienaturalny sposób powiększający ciało zawodnika ma znaczenie w kontekście przerwania potencjalnego ataku rywali. Przepis ten ma na celu kontrolę rąk przez obrońców, a przede wszystkim wyłapanie tych, którym trudno byłoby udowodnić rozmyślne zagranie, choć ewidentnie nie trzymali łap przy sobie, blokując udane zagrania rywala. Ten przepis nie ma żadnego znaczenia w przypadku wybijania piłki przez obrońcę i dotknięcia jej dłonią przez jego kolegę z drużyny.

To prawie nigdy nie jest celowe zagranie

Śmiem twierdzić, że w historii piłki żaden zawodnik w takiej sytuacji nie zablokował celowo wybicia piłki z własnego pola karnego przez jego kolegę z drużyny. Choć pewnie znajdą się czytelnicy, którzy wrzucą w komentarzu film z drugiej ligi koreańskiej sprzed piętnastu lat obalający tę tezę. Niewiele to jednak zmieni. Intencją przepisów piłki nożnej nigdy nie było karanie błędów tego typu rzutem karnym.

Ze względu na tendencję do upraszczania reguł, nie ma tego jasno wyrażonego w podstawowym dokumencie opisującym zasady gry w piłkę. Jednak w dodatkowych wyjaśnieniach IFAB stawia sprawę zupełnie jasno. I tak też powinniśmy do tego podchodzić. Idea jest przecież taka, że zabraniamy wyłącznie celowego grania rękami oraz takiego, w których celowość możemy podejrzewać na podstawie ułożenia rąk obrońcy. Dotknięcie piłki przy wybijaniu jej z pola karnego po prostu nie spełnia tego kryterium. Jaki cel miałby ktoś… blokujący w ten sposób wybicie spod własnej bramki?

Reklama

Karzemy jedenastką wyłącznie wtedy, gdy ręka jest celowa lub zawodnik mógł przewidzieć, że swoim ustawieniem przeszkodzi w korzystnej akcji rywala w polu karnym poprzez dotknięcie piłki ręką. Z niczym takim nie mamy do czynienia w przypadku Joao Nevesa. Jego zagranie wręcz utrudniło dalekie wybicie futbolówki przez Vitinhę.

Zablokowanie wybicia przez kolegę z drużyny po prostu nigdy nie ociera się o rozmyślność. Co innego dotknięcie piłki po zagraniu rywala. Pewnie obecne przepisy dotyczące zagrania ręką czasem karzą obrońcę, który nie miał złych intencji i nie mógł zrobić nic innego. Trudno. Może czasem pozwalają uniknąć kary komuś, kto powinien ją otrzymać (raczej bardzo rzadko). Ale są chyba najbliżej tego, jak powinna wyglądać regulacja tych kwestii. Wiele jest jeszcze do zrobienia, ale w żadnym wypadku nie możemy iść w kierunku karania jedenastką zagrań takich, jak to Joao Nevesa.

Czy przy drugiej żółtej kartce będzie interweniował VAR?

Oczywiście nie chodzi o bronienie sędziów. Popełniają oni błędy. Mało tego – takowy miał też i miejsce w półfinale. Nuno Mendes nie otrzymał drugiej żółtej kartki, bo rzekomo Laimer zagrał wcześniej piłkę ręką:

Reklama

Za miesiąc wchodzą nowe przepisy, które pozwolą VAR-owi interweniować także w przypadku drugiej żółtej kartki, co dotąd nie było możliwe. Przepis będzie stosowany już w finałach mistrzostw świata. Problem w tym, że będzie dotyczył wyłącznie drugich żółtych kartek rzeczywiście przyznanych i w efekcie wykluczających z gry, a nie braku ewidentnego upomnienia zawodnika, który ma je już na koncie. Czyli jak niesłusznie dostaniesz drugą żółtą, to zostanie ona cofnięta. A jak przez błąd nie otrzymasz drugiej żółtej kartki, to VAR nie może interweniować.

To z pozoru absurdalne, ale ma swoje uzasadnienie osadzone także w trosce o płynność gry.

Gdyby każde wykroczenie skutkujące potencjalną drugą żółtą kartką miało być sprawdzane, oznaczałoby to, że przez całe spotkanie VAR musi analizować najdrobniejsze nawet kontakty każdego zawodnika, który ma już na koncie upomnienie. Każdy wślizg, każde otarcie piłki ręką, każdy kontakt fizyczny wielu – czasem więcej niż pięciu, zawodników przez dużą część meczu.

Reklama

To kompletnie rozbiłoby płynność analizy wideo i byłoby kompletnie nieopłacalne. Przypomnijmy, że w większości takich sytuacji gra musiałaby być przerywana. Co innego sprawdzenie drugiej żółtej kartki przyznanej przez sędziego na boisku. Takich przypadków jest niewiele – średnio jeden na kilka spotkań. Ich weryfikacja zabierze niewiele czasu, a zapobiegnie pewnie kilku niesłusznym wykluczeniom w każdym sezonie.

Choć być może po tej kontrowersji doczekamy się zmian także i w tym przepisie.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O LIDZE MISTRZÓW:

Fot. Newspix.pl

25 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
0
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala
Ekstraklasa

Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Jan Broda
2
Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Liga Mistrzów

Reklama