Barcelona była zmuszona zareagować po dwóch porażkach z rzędu z PSG i Realem – i zrobiła to na szóstkę z plusem. Jak wracać na zwycięskie tory, to właśnie w takim stylu. Wynik 6:1 przeciwko Deportivo Alaves mówi zresztą sam za siebie. Mistrzowie Hiszpanii utrzymali fotel lidera LaLiga, Hansi Flick odniósł setne zwycięstwo na ławce Blaugrany, a Raphinha do spółki z Yamalem po raz kolejny podreperowali swoje strzeleckie dorobki.
Ostatnie tygodnie nie należały do udanych na Camp Nou. Najpierw porażka 2:4 z PSG w Lidze Mistrzów, a potem na dokładkę przegrana 1:2 w El Clasico. W stolicy Katalonii przed spotkaniem z Deportivo Alaves mogli mieć sporo uzasadnionych obaw, czy aby na pewno Barca zdoła podtrzymać wysokie tempo z początku sezonu w dłuższej perspektywie. Zmartwienia potęgowały liczne absencje w szeregach defensywnych, wskutek czego Flick musiał postawić na pozycji stopera Frenkiego De Jonga, zaś na prawej obronie ustawił debiutującego Briana Farinasa.
Mimo wszystko jednak, umówmy się, naprzeciwko stało – z całym szacunkiem – Deportivo Alaves, które od dekady nie wywiozło z Barcelony kompletu punktów. Wprawdzie podopieczni Quique Sancheza Floresa w maju sprawili niespodziankę i pokonali świeżo upieczonych mistrzów Hiszpanii, ale na wyjazdową sensację będą musieli sobie wciąż jeszcze trochę poczekać.
Barcelona straszy w Halloween. Sześć psikusów dla Alaves
Katalończycy nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku. Potrzebowali ledwie ośmiu minut, by otworzyć wynik. Pedri uruchomił z głębi pola wychodzącego na wolne pole Fermina, ten obsłużył podaniem lepiej ustawionego Raphihnę, który zdobył pierwszego gola od powrotu na boisko po kontuzji.
𝐊𝐀𝐏𝐈𝐓𝐀𝐋𝐍𝐀 𝐀𝐊𝐂𝐉𝐀 𝐁𝐀𝐑𝐂𝐄𝐋𝐎𝐍𝐘! 🤩 Raphinha strzela na 1:0!
📺 Transmisja: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/UMYqOA5M41
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Pierwszego i nieostatniego. Jeszcze przed przerwą Brazylijczyk dołożył drugie trafienie, przy którym ponownie asystował mu Fermin. Skoro już jesteśmy po Hiszpanie, to o nim też warto wspomnieć w kilku słowach, bo rozgrywał świetne zawody. Nie tylko asystował, ale również sam wpisał się na listę strzelców, gdy w 23. minucie znalazł drogę do bramki po strzale z ostrego kąta.
𝐅𝐄𝐑𝐌𝐈𝐍 𝐋𝐎𝐏𝐄𝐙! 💥 JAK TO WPADŁO⁉️
Barcelona się nie zatrzymuje! 💪
📺 Transmisja: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/nc4gEsCUrt
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Kolegom z drużyny pozazdrościł najwyraźniej Lamine Yamal, autor dwóch kolejnych trafień. Hiszpan podrażniony drugim miejscem w plebiscycie Złotej Piłki po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na miano jednego z najlepszych piłkarzy świata. Tuż przed przerwą kropnął zza pola karnego, a w drugiej połowie upokorzył Antonio Siverę podcinką nad jego głową.
𝐊𝐎𝐋𝐄𝐉𝐍𝐀 𝐌𝐀𝐍𝐈𝐓𝐀 𝐁𝐀𝐑𝐂𝐄𝐋𝐎𝐍𝐘! 🖐️ 𝐋𝐀𝐌𝐈𝐍𝐄 𝐘𝐀𝐌𝐀𝐋 𝐙 𝐃𝐔𝐁𝐋𝐄𝐓𝐄𝐌!🔥
📺 Transmisja: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/siDnc6kqJv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Kilkanaście minut później kibice mogli przeżyć swego rodzaju deja vu, bo w podobny sposób szóstego gola ustrzelił Anthony Gordon.
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐏𝐎𝐃𝐀𝐍𝐈𝐄!🍪 𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐋!🤌
Anthony Gordon z trafieniem na 6:0 dla Barcelony! https://t.co/zlBCJ7KtsI
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 31, 2026
Jak na Halloween przystało, Barcelona znowu straszy swoich rywali. Alaves przyjechało na Camp Nou bez cukierka, za karę dostało sześciokrotnego psikusa i na osłodę pozostaje im jedynie honorowe trafienie Mariano Diaza w końcówce.
FC Barcelona – Deportivo Alaves 6:1 (4:0)
- 8′ Raphinha – 1:0
- 23′ Fermin – 2:0
- 41′ Raphinha – 3:0
- 45’+1 Yamal – 4:0
- 64′ Yamal – 5:0
- 81′ Gordon – 6:0
- 84′ Diaz – 6:1
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix