W spotkaniu pełnym ekstraklasowych wątków Norwegia pokonała Irak 4:1, choć długo nie mogła być pewna swego. Amir Al-Ammari zaliczył historyczną asystę i udowodnił, że pogłoski o kryzysie Cracovii mogą być lekko przesadzone. Waleczny był również Hussein Ali z Pogoni Szczecin. Na jego nieszczęście, w wybornej formie był jednak Erling Braut Haaland. Kuzyn Jonatana Brauta Brunesa dwukrotnie pokazał klasę i pokazał, że może się liczyć w walce o koronę króla strzelców mundialu.
Przed meczem faworyt był jasny. Irak jako ostatni zespół zakwalifikował się na mistrzostwa wygrywając 1 kwietnia interkontynentalny baraż z Boliwią i dopiero po raz drugi w historii ma okazję rywalizować na najważniejszej piłkarskiej imprezie. Norwegowie również wracają po długiej przerwie, bo ostatnio na mundialu grali w 1998 roku.
Kuzyn Brunesa wrzucił wyższy bieg. Asysta gracza Cracovii nie wystarczyła
Ekipa Stale Solbakkena jak burza przeszła jednak eliminacje dwukrotnie rozbijając choćby Włochów. Awans to wielkie święto, bo ze względu na pierwsze po latach spotkanie z Irakiem w Norwegii odwołano choćby zajęcia w szkołach czy umożliwiono dzień wolny w zakładach pracy. Na trybunach pojawił się natomiast król Harald V.
Patrząc po nazwiskach w drużynie ze Skandynawii, wielu fanów typuje nawet tę ekipę do miana czarnego konia całego turnieju. Wystarczy wspomnieć króla strzelców Premier League z Manchesteru City Erlinga Haalanda oraz kapitana mistrzów Anglii Arsenalu Martina Odegaarda. Wydawało się więc, że przedstawicieli Ekstraklasy w ekipie Iraku czeka trudna przeprawa.
Początek spotkania jednak na to nie wskazywał. Irakijczycy dosyć ambitnie walczyli w środku pola i potrafili przechwytywać większość piłek. Kilka razy znaleźli się nawet pod bramką Orjana Nylanda, a w 5. minucie do strzału głową doszedł Aymen Hussein. Niedługo potem do niezłej okazji doszedł Ali Al-Hamadi, ale jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. Podopieczni Solbakkena szukali piłek zagrywanych za obrońców rywala, ale zarówno Akam Hashem, jak i Zaid Tahseen zachowywali czujność.
Nieco groźniej pod bramką Jalala Hassana zrobiło się w 7. minucie, gdy rywalom urwał się Erling Haaland, ale jego zagranie spokojnie wyłapał golkiper. Kilka razy nieprzeciętny talent pokazał Antonio Nusa, lecz jego rajdy raczej były powstrzymywane. Nie zawsze jednak zgodnie z przepisami, co sprawiło, że w 24. minucie sędzia Pierre Atcho podyktował rzut wolny. Dośrodkowanie Juliana Ryersona było niezłe, strzał Alexandra Sorlotha celny, ale zdecydowani zbyt słaby, aby wprawić w ekstazę licznie zgromadzonych na stadionie w Bostonie norweskich fanów.
Ożywczo na przybyszów ze Skandynawii podziałała jednak pierwsza przerwa na nawodnienie. Można uznać, że na niewielu stadionach podczas tych mistrzostw była ona tak potrzebna, jak w Bostonie. Temperatura powyżej 25 stopni Celsjusza dawała w kość Norwegom, którzy mieli choćby przygotowane okłady z lodu. W 29. minucie nadzieje Irakijczyków schłodził z kolei Haaland. Gwiazdor Manchesteru City z zimną krwią wykończył podanie Davida Wolfe z lewej strony. Wcześniej Norwegowie bardzo płynnie przyspieszyli, a dużą rolę w środku pola odegrali Sander Berge oraz Nusa.
Ubrani na czerwono Skandynawowie nie zamierzali spuszczać nogi z gazu. Chwilę po trafieniu dogodną okazję miał Sorloth, lecz jego uderzenie zostało zablokowane. Po szarży Nusy wysocy Norwegowie szukali również szczęścia przy rzucie rożnym, ale skończyło się jedynie na strachu dla Irakijczyków, gdyż piłkę odważnie wybijał Hassan. Niedługo później z groźnej pozycji niecelnie uderzał Martin Odegaard.
Można było odnieść wrażenie, że Norwegowie powoli przejmują inicjatywę, ale wówczas o swojej obecności na murawie mocno przypomniała ekipa z Azji. W 38. minucie gola strzelił Aymen Hussein. To była pierwsza bramka dla Iraku na mundialu po 40 latach, a wielką rolę odegrał przy tej akcji Al-Ammari. Środkowy pomocnik Cracovii popisał się świetnym ruchem na wolne pole przy podaniu Ali Jasima i dośrodkował na głowę Husseina zaliczając asystę.
A tutaj ⬇️⬇️⬇️
🔴 TRANSMISJA ➡️ https://t.co/yU416iFhEa https://t.co/Pcljmi33KD pic.twitter.com/zpxxGol71R
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 16, 2026
Nie minęło jednak pięć minut, a ciężka praca Irakijczyków została zniwelowana w najprostszy z możliwych sposobów. Zaid Tahseen wycofywał piłkę do własnego bramkarza w niegroźnej sytuacji, ale zagrał zbyt lekko. Gdy Hassan starał się wybić piłkę nie miał już szans, gdyż do tego zagrania ruszył Haaland rozwijając prędkość powyżej 36 km/h. Nakręcony norweski snajper wyczuł swoją okazję i nie odpuścił, a piłka odbijając się od niego wpadła do siatki. Okazało się więc, że graczowi Manchesteru City wystarczyło niespełna 45 minut na mundialach, aby wyrównać strzelecki wynik na MŚ Roberta Lewandowskiego.
Wiosłujący norwescy kibice na trybunach starali się pomóc swoim ulubieńcom, jak tylko można, ale ambitni Irakijczycy nie odpuszczali. Jeszcze przed przerwą zdołali sobie stworzyć trzy znakomite sytuacje. Najpierw kluczową interwencją przy strzale Bayesha popisał się Wolfe ratując zespół przed utratą golę. Bardzo aktywny był Al-Ammari, który cały czas bardzo umiejętnie odnajdywał miejsce pomiędzy rywalami i dobrze rozgrywał piłkę. Martin Odegaard co i rusz gubił krycie i nie był w stanie zneutralizować atuty zawodnika Cracovii.
— Out Of Context Football (@nocontextfooty) June 16, 2026
Groźnie było także po prostopadłym zagraniu Jasima z głębi pola, kiedy sam na sam z Nylandem stanął Al-Hamadi, lecz zdołał go dogonić norweski obrońca Ajer i wybić piłkę. Część stadionu pomyślała z kolei że padł gol tuż przed zejściem zawodników do szatni. Po rzucie rożnym piłka znalazła się przed polem karnym, a z powietrza tuż nad poprzeczką huknął Hashem. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę, a Norwegom naprawdę duże kamienie pospadały z serc.
Druga połowa toczyła się już w nieco spokojniejszym tempie, choć cały czas Norwegowie musieli mieć się na baczności. Podopieczni Grahama Arnolda szukali miejsca do swoich ataków poprzez dośrodkowania w pole karne, co mogło przynieść skutek w 53. minucie, kiedy strzał głową Al-Hamadiego poszybował niedaleko obok bramki. Niedługo potem mogliśmy również obserwować atak rozegrany przez duet z Ekstraklasy, gdyż po podaniu Al-Ammariego okazję miał Hussein Ali. Akcja piłkarzy Cracovii i Pogoni nie zakończyła się jednak powodzeniem.
Norwegowie pieczołowicie rozgrywali długimi fragmentami piłkę na własnej połowie i wygaszali temperaturę tego meczu. Aby nikomu nie zabrakło energii, Solbakken postanowił doładować swoją ekipę zmianami. W 73. minucie pojawiło się aż czterech nowych graczy, w tym błyskotliwi skrzydłowi Oscar Bobb i Andreas Schjelderup. To właśnie po akcji tego pierwszego do strzału doszedł chwilę po wejściu Kristian Thorsvedt, ale gracz Sassuolo został jednak zablokowany.
Chwilę potem było już jednak 3:1. Moment satysfakcji miał Odegaard, który znakomicie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a golem popisał się inny rezerwowy – Leo Ostigard. Stoper Genoi z ogromnym impetem nabiegł na piłkę i świetnie urwał się pilnującym go obrońcom. Tym samym odpędził od siebie negatywne wspomnienia z eliminacji EURO 2024, kiedy jego błędy pozwoliły na zwycięstwo Szkocji w meczu, który mocno przyczynił się do braku awansu na ten turniej.
3’ po wejściu na boisko Ostigard wpisuje się na listę strzelców!
To była bardzo dobra zmiana 😮💨
Śledź Mundial w Telewizji Polskiej! 📺#FIFA #WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/2v9UpYxM9Y
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 16, 2026
W ostatnich minutach znów dały o sobie znać proste błędy Irakijczyków w rozegraniu. Rezerwowy Zidane Iqbal zdecydowanie nie nawiązał do swojego znanego francuskiego patrona z przeszłością w Realu Madryt. Zagrał bowiem tak, że niemalże wyłożył piłkę jak na tacy Haalandowi, który w 82. minucie jednak wykazał się łaskawością i trafił w Hassana.
Napastnik Manchesteru City powetował sobie jednak zmarnowaną okazję w ostatniej akcji meczu. Sam gola nie strzelił, ale mocno pomógł w tym, że Norwegowie byli jeszcze w stanie podwyższyć prowadzenie. Piłka trafiła do prawej strony, dośrodkował ją Ajer, a Haaland zgarnął ją głową na bardzo wysokim pułapie zagrywając tuż przed bramkę. Tam odbiła się ona od Aymena Husseina, a bohater Iraku okazał się jednocześnie pechowcem, gdyż zaliczył tym samym trafienie samobójcze.
Pewną kontrowersję stanowi fakt, czy Ajer nie pomagał sobie w tej sytuacji ręką, ale dla zwycięstwa Norwegów nie ma to już wielkiego znaczenia. Ostatecznie Norwegia potwierdziła rolę faworyta i rozpoczęła mundial od efektownego zwycięstwa 4:1, choć wynik jest wyższy niż różnica, którą przez długie fragmenty było widać na boisku. Irak pokazał charakter i momentami potrafił postawić się naszpikowanym gwiazdami rywalom.
Skandynawowie mogą natomiast cieszyć się z trzech punktów oraz kapitalnej dyspozycji Erlinga Haalanda. Ostatecznie to on zrobił największą różnicę i po raz kolejny udowodnił, że nawet niewielki błąd rywala potrafi zamienić na bramkę.
Ocena atrakcyjności meczu: 4/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix