Aryna Sabalenka poza Wimbledonem! Wielki mecz Naomi Osaki

Sebastian Warzecha

05 lipca 2026, 20:30 • 3 min czytania 5

Reklama
Aryna Sabalenka poza Wimbledonem! Wielki mecz Naomi Osaki

Aryna Sabalenka jeszcze nigdy nie wygrała turnieju wielkoszlemowego na nawierzchni innej niż korty twarde. I w tym sezonie też nie wygra. Po porażce w ćwierćfinale Roland Garros, teraz Białorusinka odpadła już w IV rundzie Wimbledonu. Jej pogromczynią okazała się Naomi Osaka, której trenerem jest Tomasz Wiktorowski.

Reklama

Aryna Sabalenka znów nie wygra Wimbledonu. A Naomi Osaka może

Trzy razy grała Aryna Sabalenka w półfinale Wimbledonu. W 2021 roku odpadłą z Karoliną Pliskovą, choć wygrała pierwszego seta. W 2023 przegrała, zdawałoby się, w zasadzie wygrany mecz z Ons Jabeur. I wreszcie w zeszłym sezonie – gdy znów miała przewagę momentum, ale ostatecznie lepsza od niej okazała się Amanda Anisimova, którą potem bez litości ograła w finale Iga Świątek. W 2022 i 2024 roku z kolei turniej ten opuszczała – raz przez odgórną decyzję organizatorów (ban dla zawodników z Rosji i Białorusi), raz przez problemy zdrowotne.

W tym roku na Wimbledonie była, ale tym razem do finału sporo jej zabrakło.

Lepsza od Białorusinki okazała się bowiem Naomi Osaka. Grała Japonka mecz znakomity. Świetnie serwowała, była nastawiona ofensywnie, nie bała się atakować, przyciskać rywalki, wypychać ją za linię końcową. Nie miała często swobody gry Sabalenka, nie najlepiej działało też jej podanie – efekt był taki, że Naomi była w stanie przełamać ją w pierwszym secie, a w drugim szybko zyskać przewagę w tie-breaku i tam zamknąć sprawę. Jest to jednak wynik – choć Naomi w ostatnich miesiącach wyraźnie rosła – niespodziewany.

Reklama

Dlaczego? Ano z dwóch powodów. Jednym są dotychczasowe wyniki Japonki na Wimbledonie. Ta w pięciu występach na londyńskiej trawie ani razu nie przeszła trzeciej rundy. Udało się w szóstym, tegorocznym, ale z Aryną Sabalenką raczej miała przegrać. I to powód numer dwa: bo owszem, Naomi potrafiła grać równe mecze z Aryną, ale niezmiennie przegrywała – w tym sezonie grały ze sobą trzy razy, wszystkie trzy spotkania wygrała Białorusinka.

W tym przypadku do czterech razy sztuka.

Ta wygrana to wielki sukces Naomi i kolejny dowód na to, że Japonka odżywa, że przypomina sobie jak to jest być mistrzynią. A to też zasługa… Tomasza Wiktorowskiego, który już od dłuższego czasu jest w boksie Osaki i wyraźnie ma wpływ na poprawę jej gry. Przekonamy się, czy będzie w stanie doprowadzić ją do wielkoszlemowych sukcesów – w tym momencie od finału dzielą przecież Naomi tylko dwa mecze. Trzy od wygranej.

Reklama

Choć łatwo nie będzie, bo teraz na drodze Osaki stanie Karolina Muchova, której tenis bardzo się z wimbledońskimi kortami „komplementuje”. Możliwe zresztą, że będzie to jeden z najlepszych meczów całego turnieju, o ile tylko obie zagrają na miarę swoich możliwości.

Naomi Osaka – Aryna Sabalenka 6:2, 7:6 (2)

Fot. Newspix

5 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama