Alexandra Eala pokonała Igę Świątek w trzeciej rundzie Wimbledonu. Reprezentantka Filipin wygrała 7:6 (9), 6:2 i w następnej fazie zmierzy się z Jasmine Paolini z Włoch. Po spotkaniu na Centre Court 21-latka mocno się wzruszyła i doceniła polską przeciwniczkę.
Eala: Świątek jest fenomenalną zawodniczką
Pierwszy set dostarczył postronnemu kibicowi dużo wrażeń. Mieliśmy zwroty akcji, dużo ciekawych wymian, a przede wszystkim underdoga, który postawił się obrończyni tytułu. Po niesamowitym tiebreaku Eala wygrała pierwszego seta, zyskując zaliczkę. W drugiej partii Filipinka wykorzystała kryzys mentalny Polki i wypracowała sobie przewagę, której nie oddała do końca meczu.
Tym samym rozstawiona z numerem 29 zawodniczka po raz pierwszy w karierze awansowała do czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego. Ba, zrobiła to jako pierwsza reprezentantka swojego kraju w historii. W rankingu na żywo zajmuje już 27. miejsce, zrównując się punktami z austriacką Rosjanką Anastasiją Potapową.
Po spotkaniu ze Świątek Eala wzruszyła się, doceniając jednocześnie klasę przeciwniczki.
– Nie wiem, jak to opisać. W sensie, dotarłam do drugiego tygodnia turnieju wielkoszlemowego i to dla mnie coś niesamowitego. Iga to fenomenalna zawodniczka i wspaniała osoba, więc jestem naprawdę bardzo wdzięczna, że mogłam dzielić z nią kort. Jestem bardzo wzruszona. I może dla kogoś takiego jak Iga, Serena czy Venus, które wygrały tak wiele turniejów wielkoszlemowych, awans do czwartej rundy wydaje się niewielkim osiągnięciem, tak dla kogoś, kto dorastał na Filipinach… Codziennie po szkole chodziłam na treningi z moim bratem i dziadkiem, w moich krótkich skarpetkach z falbankami, butach i z moimi pyzatymi policzkami… to znaczy dla mnie wszystko – powiedziała płacząca 21-latka.
Alex Eala speaking through tears after beating Iga Swiatek to become the first Filipino player in the Open Era to reach the 2nd week of a Slam at Wimbledon.
“How does it feel to be standing here after just defeating the defending champion on Centre court?”
Alex: “I don’t know… pic.twitter.com/E60mrDa2CQ
— The Tennis Letter (@TheTennisLetter) July 4, 2026
„Nawet nie wiecie, ile razy o tym marzyłam”
– To, że jestem wzruszona, oczywiście nie oznacza, że na tym poprzestanę. Jasne, to jeden z najważniejszych meczów w moim życiu i to mój wymarzony kort. Byłam zachwycona dzisiejszą atmosferą – bardzo dziękuję wam za doping. Nawet nie wiecie, ile razy marzyłam o takiej szansie. Wiecie, kiedy wygrałam pierwszego seta w tiebreaku do 9… Kiedy mam okazję, muszę ją wykorzystać. Pracowałam niesamowicie ciężko, żeby się tu znaleźć. Kiedy nadarza się szansa, muszę po nią sięgnąć – dodała.
– To niesamowite, móc liczyć na doping moich rodaków i wiedzieć, że jesteśmy w tym wszyscy razem. Dedykuję to im, mojej rodzinie, a także wszystkim małym dziewczynkom w tych krótkich skarpetkach z falbankami i z pyzatymi policzkami. To dla mnie tak wiele znaczy – zakończyła.
W kolejnej rundzie Filipinka zmierzy się z Jasmine Paolini. Włoszka z polskimi korzeniami pokonała w trzeciej rundzie Marię Sakkari (6:1, 6:2). W potencjalnym ćwierćfinale Eala może zagrać z lepszą z pary Marta Kostjuk – Ashlyn Krueger.
Na tegorocznym Wimbledonie nie pozostała już żadna nasza reprezentantka w turnieju pań. W turnieju panów o ćwierćfinał powalczy jeszcze Hubert Hurkacz, który zagra z Janem-Lennardem Struffem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix