Arteta: Nigdy nie czułem takiej atmosfery na tym stadionie

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

06 maja 2026, 12:09 • 5 min czytania 0

Reklama
Arteta: Nigdy nie czułem takiej atmosfery na tym stadionie

Pod wodzą Mikela Artety Arsenal pierwszy raz od 20 lat awansował do finału Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec Kanonierów po rewanżu z Atletico stwierdził, że kibice byli tego wieczora dwunastym zawodnikiem. Na Emirates Bask łącznie spędził ponad dekadę, ale uważa, że nigdy wcześniej nie czuł takiej atmosfery na tym stadionie.

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 500 zł za gola w meczu Bayern vs PSG – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyBayern vs PSG - promocja Superbet

Arteta: Cieszymy się tą chwilą

Mikel Arteta zostanie drugim najmłodszym trenerem, który poprowadzi Arsenal w finale europejskiego pucharu. W dniu finału Ligi Mistrzów będzie miał 44 lat i 65 dni, czyli 6 lat i 59 dni więcej od rekordzisty, Terrego Neilla. Neill w 1980 roku poprowadził Arsenal w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Był to pierwszy z siedmiu finałów europejskiego pucharu z udziałem Kanonierów i jeden z pięciu przegranych. Finał europejskiego pucharu wygrali tylko w 1994. Faworytem w starciu z Bayernem lub PSG Arsenal nie będzie, ale póki co Arteta o tym nie myśli.

– Szczyt nie jest zbyt wysoki, ale upadek też nie jest zbyt niski. Moim zadaniem jest zachować stabilność. To wspaniałe, wszyscy cieszymy się teraz tą chwilą. Ale od jutra musimy zacząć przygotowywać się do niedzieli, czeka nas naprawdę trudny mecz z West Hamem. Mamy na to tylko cztery dni. To wspaniałe, że każdy może poczuć zmianę energii, wiary, wszystkiego. Wykorzystajmy to we właściwy sposób, rozumiejąc trudność tego, co próbujemy osiągnąć. To ogromna szansa, z pewnością mamy możliwości i przekonanie, że to zrobimy.

Reklama

„Nigdy nie czułem takiej atmosfery”

Arteta spędził na Emirates pięć lat jako piłkarz, a menedżerem Arsenalu jest od ponad sześciu lat, ale stwierdził, że takiej atmosfery na tym stadionie, jak minionego wieczora, nigdy wcześniej jeszcze nie poczuł. Podziękował wszystkim związanym z klubem za ogromne wsparcie.

– To niesamowity wieczór. Znów razem stworzyliśmy historię. Nie mogę być bardziej szczęśliwy i dumny z każdego, kto w ten klub jest zaangażowany. Atmosfera, jaką stworzyli nasi kibice, energia, sposób, w jaki przeżywali każde zagranie, sprawiły, że było to wyjątkowe i niepowtarzalne. Nigdy nie czułem takiej atmosfery na stadionie. Wiedzieliśmy, jak wiele to dla wszystkich znaczy. Daliśmy z siebie wszystko, chłopaki wykonali niesamowitą pracę. Po 20 latach i po raz drugi w naszej historii jesteśmy w finale Ligi Mistrzów.

– Można myśleć i mówić, że to będzie piękny wieczór, ale kiedy naprawdę spojrzysz komuś w oczy i widzisz ten wyraz twarzy, patrzysz na kibiców, a oni są po prostu niezmiernie dumni i szczęśliwi, wtedy nasza praca nabiera sensu. Często trudno jest znaleźć właściwy powód, dla którego robimy to, co robimy, ale kiedy takie rzeczy się dzieją, wszystko, co robimy, ma sens.

Reklama

Miał ból głowy co do wyborów

Względem pierwszego spotkania z Atletico Arteta na mecz z Fulham przeprowadził aż pięć zmian. Arsenal już do przerwy zamknął sprawę. Bask uznał więc, że nie zmieni wyjściowej jedenastki na rewanżowe starcie. Opta zwróciła uwagę, że po raz pierwszy od grudnia 2009 roku Arsenal na mecz Ligi Mistrzów wystawił aż pięciu Anglików. Wówczas jednak miało to miejsce w meczu o pietruszkę. Kanonierzy już przed wyjazdowym starciem z Olympiakosem byli bowiem pewni pierwszego miejsca w grupie. Skończyło się porażką w Pireusie 0:1.

– Jeśli spojrzysz na mojego iPada, zobaczysz, ile razy zmieniałem skład. Ostatecznie to była moja intuicja. Miałem dobre przeczucie po tym, co widziałem kilka dni temu w meczu z Fulham. Pominięcie ważnych zawodników było bolesne, bo wszyscy chcieli być zaangażowani i zacząć w podstawie. Widzieliśmy wszystkich tych, którzy wykańczali akcje, sposób, w jaki wychodzili na boisko i jak bardzo pomogli drużynie (…) Jeśli ciężko się pracuje, tak jak zrobiliśmy to my w ciągu ostatnich kilku tygodni, przynosi to oczekiwane efekty.

Reklama

„Nasza droga była trudna i żmudna”

Za kadencji Artety Arsenal pierwszy raz w historii drugi rok z rzędu dotarł do półfinału Pucharu Europy. Bask trzeci sezon prowadzi Arsenal w Lidze Mistrzów i za każdym razem docierał przynajmniej do najlepszej ósemki. Po raz ostatni taką serię w tych rozgrywkach Kanonierzy mieli w sezonach 2007/08 – 2009/10. Wtedy pod wodzą Arsene’a Wengera dwukrotnie odpadli w ćwierćfinale, a w 2009 roku w 1/2 finału. Arteta stwierdził, że droga do pierwszego od 20 lat finału Ligi Mistrzów była „żmudna”, ale długa i ciężka praca wreszcie przyniosła efekt.

 – Wiemy, jak trudny i wymagający jest każdy przeciwnik na tym poziomie. Atletico to niesamowita drużyna. Sposób, w jaki walczą, ich rozwiązania, natychmiastowa odpowiedź na wszystko, co próbujesz zrobić. To niesamowite. Dlatego tu dotarli. Wykonali niesamowitą pracę. Różnice są tak niewielkie, a dziś były na naszą korzyść.

Reklama

– Nasza droga była bardzo trudna i żmudna, ale wszyscy jesteśmy zgodni co do pragnień i ambicji, jakie mamy wobec klubu. Czasami trzeba szczęścia, by sprawy poszły po naszej myśli. Włożyliśmy w to wszystko mnóstwo pracy, pasji i wiary, i dziś zostaliśmy nagrodzeni niesamowitym dniem w Budapeszcie, który czeka nas za kilka tygodni.

Przed wyjazdem do stolicy Węgier Arsenal czekają jeszcze niedalekie wypady do West Hamu i Crystal Palace oraz przyjęcie zdegradowanego już do Championship Burnley. The Gunners mają pięć punktów przewagi nad Manchesterem City, choć wicelider ma jeden mecz rozegrany mniej. Arsenal mistrzostwo kraju może zgarnąć pierwszy raz od 2004 roku, a Puchar Europy pierwszy raz w historii. Z kolei po dublet po raz ostatni Arsenal sięgnął w sezonie 2001/02, gdy do mistrzostwa Anglii dołożył triumf w Pucharze Anglii.

Reklama

*Emocje po tym meczu jeszcze długo nie opadną, ale dla wielu kibiców to dopiero początek sportowych wrażeń. Jeśli chcesz spróbować swoich sił w typowaniu, warto wcześniej sprawdzić dostępne opcje. Szczegóły znajdziesz, klikając w Superbet kod promocyjny.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
0
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Liga Mistrzów

Reklama