Szaleństwo w Arsenalu! Tak świętowali mistrzostwo

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 maja 2026, 08:45 • 3 min czytania 8

Reklama
Szaleństwo w Arsenalu! Tak świętowali mistrzostwo

Długo, oj bardzo długo Arsenal czekał na ten moment. Wreszcie, po 22 latach bez tytułu, Kanonierzy powrócili na upragniony szczyt Premier League. Nic zatem dziwnego, że w północnym Londynie zapanowała dzika wręcz euforia na wieść o oficjalnym przyklepaniu mistrzostwa Anglii. 

Reklama

Na kolejkę przed końcem sezonu Arsenal zapewnił sobie 14. w historii tytuł mistrza kraju. Wszystko za sprawą Manchesteru City, który we wtorek wieczorem tylko zremisował 1:1 z Bournemouth. Brak zwycięstwa podopiecznych Pepa Guardioli oznaczał dla Kanonierów matematyczne przyklepanie pierwszego od 22 lat mistrzostwa.

Po końcowym gwizdku na Vitality Stadium, w północnym Londynie rozpoczęło się spontaniczne świętowanie. Ostatnia kolejka nie będzie już miała żadnego znaczenia dla układu tabeli na samej górze. Wiadomo, że Arsenal będzie pierwszy, a Manchester City drugi.

Mecz Kanonierów z Crystal Palace może być bardzo ciekawy pod względem eksperymentalnych składów, bo oba kluby będą oszczędzały się na europejskie finały – jedni na Ligę Mistrzów, drudzy na Ligę Konferencji. Możemy więc zobaczyć de facto starcie rezerw w meczu już i tak o nic.

Arsenal mistrzem Anglii! Szaleństwo w północnym Londynie. Tak świętowali piłkarze i kibice Kanonierów

Wróćmy jednak do świętowania przez Arsenal. Pamiętacie jak zawodnicy Leicester oglądali mecz Tottenhamu z Chelsea w domu Jamiego Vardy’ego? Tutaj też Kanonierzy przeczuwali wtopę rywali i spotkali się na oglądanie w ośrodku treningowym.

Reklama

Patrząc na te filmiki, trudno nie wrócić pamięcią do obrazków sprzed dokładnie dekady. Zawodnicy i sztab „The Gunners” wspólnie przeżywali te chwile. Ile znaczy dla nich ten sukces?

Co tu dużo mówić, zobaczcie sami, bo żadne słowa nie oddadzą w pełni ich radości. Wszyscy, jak jeden mąż, utonęli we wzajemnych objęciach w akompaniamencie euforycznych okrzyków.

Reklama

Nie zabrakło oczywiście alkoholu. Declan Rice na pierwszym planie.

Campeone, campeone i na razie… tylko kartonowy puchar Premier League!

Reklama

W tym samym czasie spragnieni ponad dwoma dekadami posuchy kibice Arsenalu wyszli na ulice północnego Londynu. Przed bramami Emirates Stadium zgromadziły się tłumy fanów, którzy fetowali swoich ulubieńców, dając upust emocjom.

Reklama

A to bardzo emocjonalne zdjęcie Saki i Gabriela, dwóch bardzo ważnych postaci dla tego mistrzostwa.

Reklama

Z kibicami cieszył się… legendarny Ian Wright, w przeszłości gracz Arsenalu, obecnie ekspert telewizyjny, który nigdy nie ukrywał swoich sympatii. „Ian Wright, Wright, Wright” – słychać z ust fanów.

A to przecież jeszcze nie koniec, bo Mikel Arteta i spółka mają szansę na podwójną koronę. Niezależnie od wyniku tego spotkania, sezon 2025/2026 zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach The Gunners.

Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama