Wystarczyło, że Manchester City pogubił punkty z Bournemouth i… północna część Londynu raczej już dzisiaj nie zaśnie. Arsenal po latach ligowej posuchy wraca na tron należny mistrzom Anglii, na kolejkę przed końcem rywalizacji mając cztery punkty zapasu nad drugimi w tabeli Obywatelami.
To wielki dzień dla Mikela Artety i jego podopiecznych. Ostateczny dowód na to, że obśmiewane „zaufanie dla procesu” ma jakiś sens i w końcu może przynieść wymierne korzyści. Kanonierzy są zresztą w grze o jeszcze jedno trofeum – po latach wrócili również do finału Ligi Mistrzów, gdzie zagrają wkrótce z obrońcami tytułu, czyli ekipą Paris Saint-Germain.
The Arsenal. Your Premier League champions. pic.twitter.com/gNnfzesrhP
— Arsenal (@Arsenal) May 19, 2026
Arsenal na szczycie Premier League! Wielki sukces Kanonierów
Niektórzy naśmiewają się z uprawianego przez Artetę i jego piłkarzy haramball, ale w tym sezonie Arsenal po prostu nie miał sobie równych i tytuł zdobył przede wszystkim dzięki niezwykle szczelnej obronie. W 37 rozegranych dotychczas meczach Premier League Londyńczycy stracili zaledwie 26 goli, co może i nawet powinno robić wrażenie. Jednocześnie Kanonierzy nie zapomnieli jak się strzela, a ich popisowym numerem w tym sezonie były stałe fragmenty gry.
Ostatnim mistrzostwem Anglii zdobytym przez Arsenal było to z sezonu 2003/04, w którym po tytuł sięgali słynni Invincibles. Wówczas drużyna wiedziona przez Aresene’a Wengera finiszowała na szczycie ligowej tabeli nie zaznawszy w sezonie nawet jednej porażki.
Od tego czasu Kanonierzy musieli zadowolić się pomniejszymi pucharami – pięć razy triumfowali w FA Cup i sześciokrotnie wznosili nad głowy Tarczę Wspólnoty. Teraz mają swój piękny wieczór, na który czekali ponad dwadzieścia lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix