Arsenal mistrzem Anglii! Rewelacja sezonu zatrzymała City

Maciej Bartkowiak

19 maja 2026, 22:35 • 5 min czytania 23

Reklama
Arsenal mistrzem Anglii! Rewelacja sezonu zatrzymała City

Po 22 latach Arsenal znów jest najlepszym klubem w Premier League. Do przyklepania tytułu mistrzowskiego już na kolejkę przed końcem sezonu Kanonierzy potrzebowali potknięcia Manchesteru City w Bournemouth. I taki scenariusz się ziścił. Piłkarze Pepa Guardiola zremisowali 1:1 z największą rewelacją tego sezonu w ligach TOP5. Bournemouth przedłużyło serię ligowych meczów bez porażki do 17 i pierwszy raz w historii awansowało do europejskich pucharów.

Reklama

City czekała trudna przeprawa

Andoni Iraola nie potrzebował dodatkowej motywacji od Mikela Artety przed starciem z Manchesterem City. Żegnający się tego wieczora z Vitality Stadium Bask przede wszystkim miał szansę przyklepać szóste miejsce, które może dać Bournemouth kwalifikację do Ligi Mistrzów. Miejsce to będzie biorące, jeżeli Aston Villa wygra Ligę Europy i skończy ligę piąta. A nawet jeśli Ligi Mistrzów na południu Anglii by nie było, byłby pierwszy w historii klubu awans do europejskich pucharów. I to wszystko po utracie w połowie sezonu swojej największej gwiazdy.

Mowa, rzecz jasna, o Antoinie Semenyo, który w weekend dał Manchesterowi City Puchar Anglii. Z prawej strony pola karnego piłkę dograł mu Erling Haaland, a Ghańczyk efektownym strzałem piętką pokonał Roberta Sancheza. Teraz to on z podobnego miejsca mógł asystować Jeremiemu Doku, ale Djordje Petrović na luzie wyłapał strzał Belga. A parę minut później Semenyo sam wpakował piłkę do siatki byłego klubu, lecz chorągiewka liniowego od razu poszła w górę. I faktycznie – niewiele, ale był wychylony przed linię obrony w momencie podania Haalanda.

Reklama

Rewelacyjny nastolatek z rekordem

Prawidłowo ustawiony był za to Evanilson, jednak cudem z odległości kilku metrów posłał piłkę nad poprzeczką. Lepszej okazji do przerwania serii 700 minut bez gola nie mógł sobie wymarzyć. Przynajmniej zrehabilitował się zatrzymaniem lecącej po strzale Haalanda do bramki piłki. Choć na dobrą sprawę sam sprokurował zagrożenie, bo przy zamieszaniu po rożnym wybił piłkę pod nogi rywali. Aż do 39. minuty pudło Brazylijczyka było jedynym strzałem po stronie gospodarzy. Ale wcale nie musieli bombardować bramki, by przełożyło się to na konkrety.

Bournemouth niczym komputer w FIFIE czy innym Football Managerze – pierwszy celny strzał i od razu gol. Gianluigi Donnarumma tylko patrzył, jak piłka po pięknym technicznym strzale Eliego Juniora Kroupiego leci do siatki. Ledwie 19-letni snajper Wisienek przebił 32-letni rekord Robbiego Fowlera, który tylko w sezonie 1999/00 zdołał wyrównać Robbie Keane. Został pierwszym nastolatkiem w historii, który debiutancki sezon w Premier League skończy z dorobkiem min. 13 goli. Mimo to Didier Deschamps stwierdził, że nie powoła go na mundial.

Reklama

Guardiola poszedł all in

W szatni zapanowała chyba nadmierna euforia, bo gospodarze nieco spóźnieni wyszli na drugą połowę. Defensorzy z łatwością dali się ograć Semenyo i Haalandowi, jednak na ich szczęście na posterunku był Djordje Petrović. Serb zatrzymał strzał Nico O’Reilly’ego, który znalazł się w sytuacji sam na sam. Trofeum zaczęło obierać kurs na północny Londyn, więc Guardiola poszedł all in. Za jednym zamachem posłał do boju trzech ofensywnych rezerwowych, na czele z Cherkim, od którego więcej asyst w tym sezonie Premier League ma tylko Bruno Fernandes.

I po chwili Rayan był bliski udziału przy golu, ale nie ten z City, a z Bournemouth. Brazylijczyk dość przypadkowo obił słupek, bo do strzału doszedł dzięki zablokowaniu uderzenia swojego kolegi. Swoją drogą 19-latek jest w świetnej formie, bo w trzech poprzednich meczów trafiał do siatki. Ostatnie sześć goli Bournemouth było zresztą autorstwa albo jego, albo Kroupiego. W tym sezonie Premier League nastolatkowie strzelili 37 goli, z czego aż 18 młodziaki z Dean Court. Żaden inny klub Premier League nie ma w tym sezonie tak bramkostrzelnych nastolatków.

Reklama

Arsenal mistrzem Anglii, Bournemouth w pucharach!

Mimo świeżych sił w ofensywie bardziej pachniało podwyższeniem prowadzenia przez Bournemouth niż wyrównaniem City. Choć trudno się dziwić, że rezerwowi City niewiele wnosili, bo w tym sezonie zmiennicy The Citizens strzelili raptem dwa gole – najmniej w Premier League. Nawet zmiana Omara Marmousha, który niedawno skarcił Brentford po wejściu z ławki, tej niechlubnej statystyki nie podbiła. Bournemouth zaś pod tym względem jest czwarte i mogło się na tym miejscu umocnić, gdyby nie dwa pudła niegrzeszącego skutecznością Davida Brooksa. Wychowanem City nie skarcił byłego klubu, obił słupek.

Walijczyk przekonał się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, bo tuż przed upływem doliczonego czasu gry Erling Haaland wyrównał. Na odwrócenie wyniku zabrakło jednak czasu. A potknięcie City mogło oznaczać tylko jedno – Arsenal po 22 latach odzyskuje miano najlepszego zespołu w Anglii. Na kolejkę przed końcem sezonu Kanonierzy mają cztery punkty przewagi nad drużyną z Manchesteru. Niedzielny mecz na Etihad z Aston Villą będzie więc już jedynie okazją do pożegnania Pepa Guardioli i przekazania pałeczki Enzo Maresce.

Reklama

Bournemouth natomiast prawdopodobnie zakończy sezon na szóstym miejscu. Potrzebuje tylko punktu w Nottingham, aby je przyklepać. Teoretycznie piąty Liverpool jest jeszcze w zasięgu punktowym, ale ma lepszy bilans bramkowy i w dodatku podejmuje będący ostatnio w dołku Brentford. Wisienkom pozostaje więc trzymać kciuki za Aston Villę w starciu z Freiburgiem i liczyć w weekend na jej spadek na piąte miejsce. Ale nawet na Ligę Europy debiutujący w Europie klub nie powinien narzekać. W pucharach drużynę poprowadzi już Marco Rose.

Bournemouth – Manchester City 1:1 (1:0)

  • 1:0 – Eli Junior Kroupi ’39
  • 1:1 – Erling Haaland ’90+5
Reklama

fot. Newspix

23 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama