Jagiellonia Białystok wygrała przed własną publicznością 2:1 z Rangersami w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Po spotkaniu głos zabrał trener gospodarzy Adrian Siemieniec.
Po katastrofalnym początku i golu samobójczym już w czwartej minucie Jagiellonia potrafiła odwrócić losy meczu. To zasługa m.in. Kajetana Szmyta, który zdobył bramkę na wagę zwycięstwa, a wcześniej miał duży wkład w trafienie samobójcze Emmanuela Fernandeza.
Adrian Siemieniec: Mam poczucie, że zwycięstwo mogło być wyższe
– Na pewno wiedziałem, że czeka nas trudny mecz i był trudny. Na pewno bardzo się cieszymy ze zwycięstwa. Wiadomo, że teraz przyjdzie analiza sytuacji. Na świeżo po meczu to mam takie mieszane uczucia, bo z jednej strony mam poczucie, że to zwycięstwo mogło być wyższe, ale z drugiej strony widziałem też momenty, w których przeciwnik przejął inicjatywę i zepchnął nas pod pole karne i niewiele brakowało, żeby znalazł tę bramkę wyrównującą. Mamy 2:1 przed rewanżem. Na pewno to, co tam za tydzień nas będzie czekać, to będzie zdecydowanie bardzo trudny mecz – zaczął szkoleniowiec Białostoczan w rozmowie z Polsatem Sport.
– Myślę, że są perspektywy. Pierwsza taka wąska, druga szersza. Szersza z perspektywy miejsca, w którym dzisiaj jesteśmy. To, że do Białegostoku przyjechali Rangersi i przegrali tutaj, no to na pewno duma i z tego bardzo się cieszymy. Jest satysfakcja, ale taka krótka perspektywa w kontekście rewanżu i to, co nas tam czeka… Już powiedziałem, że to będzie bardzo trudne spotkanie. Chciałoby się, żeby ta zaliczka była większa, ale też, żebyśmy nie zwariowali, wygrywamy i na pewno pojedziemy tam powalczyć o awans – dodał.
– Faktycznie, mieliśmy dobry początek, ale dostaliśmy bramkę, której powinniśmy uniknąć. Wróciliśmy jednak szybko do spotkania i te pierwsze 45 minut było naprawdę bardzo dobre w naszym wykonaniu. Potem miałem wrażenie, że intensywność z naszej strony trochę spadła i przeciwnik zaczął przejmować kontrolę. Mimo to też nie jest tak, że w drugiej połowie nie potrafiliśmy stworzyć żadnego zagrożenia – ocenił trener Jagiellonii.
– Mierząc się z przeciwnikiem o takiej skali jakości, musisz mieć świadomość, że te momenty w meczu będą różne i musisz być cierpliwy trochę w cierpieniu, w organizacji, w obronie, że jak przeciwnik ma lepszy moment, to żeby nie dopuścić do sytuacji, żeby nie dopuścić do straty gola, tym bardziej że faktycznie w tym niskim bloku, jak byliśmy, to byliśmy groźni po odbiorze – powiedział Siemieniec.
„Na pewno będą jeszcze wzmocnienia”
Szkoleniowiec Jagiellonii odniósł się również do wąskiej ławki rezerwowych i nowych nabytków.
– Ja też mam świadomość, że w niektórych przypadkach ci zawodnicy będą rośli. Oni dochodzą do nas w różnych etapach. Na przykładzie takiego Jeremiego Agbonifo, to mówimy o zawodniku, który w ostatnim okresie nie grał albo grał bardzo mało. Doszedł do nas późno, praktycznie bez okresu przygotowawczego. Te minuty, które on dostaje, to tak jakby jest proces sparingowy dla niego. Widać, że on ma duże możliwości. Widać, że jak rozpocznie drybling, to ma taki ciąg do przodu. Potrafi dużo na tej odwróconej nodze zrobić i ja wiem, że on będzie progresował – powiedział.
Wypowiedział się również na temat potencjalnych wzmocnień.
– Analizujemy na bieżąco sytuację. Zobaczymy też, jak się ułoży nasza ścieżka w eliminacjach. Musimy być rozważni w zakresie budowania kadry, jeżeli chodzi o to, czy budujemy kadrę na ligę i puchar, czy też na europejskie puchary, bo ma to znaczenie, jeśli chodzi o szerokość kadry, inwestycje w ten zespół, o to, jak ułożyć hierarchię na pozycjach, rywalizację itd. Staramy się na bieżąco analizować sytuację i być aktywnym na rynku. Póki okienko jest otwarte, na pewno będą jeszcze wzmocnienia – zapewnił na koniec Siemieniec.
Rewanż odbędzie się 13 sierpnia w Glasgow.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix