Wiceprezes Jagiellonii potwierdził. „Prelec nie jest rekordem transferowym klubu”

Marcin Ziółkowski

20 lipca 2026, 21:44 • 4 min czytania 7

Reklama
Wiceprezes Jagiellonii potwierdził. „Prelec nie jest rekordem transferowym klubu”

Jagiellonia Białystok jest w trakcie wielu zmian, a niedawno klub opuścił też dyrektor sportowy Łukasz Masłowski. Pucharowicze z Podlasia mają przed sobą spore wyzwanie, a w europejskich pucharach spotkają się z zespołem Rangers FC. Wiceprezes Jagiellonii Maciej Szymański był gościem Weszło TV w wakacyjnej Lidze Minus i stawił czoła wielu pytaniom dotyczącym budowania kadry, letniego zamieszania i najbliższej przyszłości.

Reklama

Maciej Szymański zadowolony po obozie

Jagiellonia w minionym sezonie zajęła trzecie miejsce w Ekstraklasie, jedynie cztery oczka za Lechem Poznań. Po raz kolejny zameldowała się więc w ścisłej czołówce. Dużym wyzwaniem będzie powtórzenie po raz kolejny takiego wyniku. W klubie zaszło wiele zmian, a kilku zawodników opuściło zespół. Bartosz Mazurek został sprzedany do Red Bulla Salzburg, a odszedł też kluczowy piłkarz w postaci Afimico Pululu.

Maciej Szymański jest zdania, że za zespołem bardzo dobry obóz przygotowawczy, a pion sportowy czeka jeszcze trochę pracy tego lata.

– Jesteśmy po bardzo korzystnym obozie spędzonym w dobrych warunkach. Zawodnicy dobrze go przepracowali, cały czas byli dostępni, co bardzo ważne. Praca w pionie sportowym jest niezakończona, kolejne ruchy sa niezbędne, by zespół wzmocnić, ale nasza perspektywa jest trochę szersza, więc to powoduje, że ruchy muszą być przemyślane.

Reklama

Szymański potwierdził, że testy medyczne Jeremy’ego Agbonifo przebiegły dobrze.

A skąd pewność, że młody zawodnik RC Lens wypali właśnie w Białymstoku? Agbonifo nigdzie nie był w końcu gwarantem liczb. Maciej Szymański podkreśla, że taki typ piłkarza to coś, co docelowo jest planem Jagiellonii. Między wierszami, chodzi o piłkarzy do odbudowy, który pokazali w swojej karierze potencjał.

Myślę, że podobnie było z Pululu. Kilku piłkarzy u Adriana Siemieńca też moglibyśmy wskazać. To nasza droga, by diagnozować piłkarzy, którzy mogą u nas zafunkcjonować, a nie zrobili tego w poprzednim klubie.

Reklama

Tych obserwacji jest naprawdę wiele. Kluczem jest pozytywna weryfikacja sztabu szkoleniowego i to jaką rolę mają oni pełnić. Wiele ruchów [w lidze – MZ] będzie dokonywało się w trakcie rozgrywek.

Nie zabrakło tematu Łukasza Masłowskiego. Jak to było z negocjacjami latem? Można było zauważyć pewien falstart w działaniach Jagi.

Reklama

– Byliśmy w okresie przejściowym, jeśli chodzi o zmiany w pionie sportowym. Piłkarze, którzy trafili do Jagiellonii to zawodnicy, którzy już byli wcześniej na liście. Chcemy działać rozważnie i racjonalnie. Nie jest sztuką zrobić ruch od ręki, na warunkach które nie oddają wartości piłkarza.

– W pewnym sensie to się odbija. Pytanie, czy była możliwość poprowadzić rozmowy wcześniej, skoro dyrektor Kucharski pracował w Wiśle Płock i sezon trwał, nie wiem czy byłby otwarty na te rozmowy. Jeśli chodzi o Łukasza Masłowskiego – były sygnały i formalne działania ze strony Łukasza na temat zakończenia współpracy z Jagiellonią, ale z drugiej strony rozmowy też dawały nadzieje na pozostanie w Jagiellonii i kontynuowanie pracy.

Szymański potwierdził, że na ten moment nie ma żadnej konkretnej oferty za Sławomira Abramowicza. Dodał też, że na Nika Preleca nie pobito rekordu transferowego. Słoweniec nie jest jednak zastępstwem jeden do jednego za Afimico Pululu, a to z uwagi na unikatowść profilu byłego napastnika Jagi.

– Profil Afimico Pululu jest tak wyjątkowy i rzadko spotykany, że rozumiem porównania, był kluczową postacią, ale poszukiwanie piłkarza, który go jeden do jednego zastąpi, wydaje mi się bardzo trudne. Prelec spełnia inne wymagania, trochę zmienia w pewnym sensie możliwości gry Jagiellonii, tak jak ochrona piłki, gra tyłem do bramki.

Reklama

Wakacyjną Ligę Minus przed startem Ekstraklasy obejrzysz na WeszłoTV!

 

Reklama

 

Fot. screen YouTube/Weszło TV

7 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Rzecznik Lecha gościem Ligi Minus. O Aarhus i kolejnej rundzie eliminacji

Braian Wilma
4
Rzecznik Lecha gościem Ligi Minus. O Aarhus i kolejnej rundzie eliminacji