Lukas Podolski wyrzucił GKS Katowice z Pucharu Polski

redakcja

Autor:redakcja

20 października 2022, 23:44 • 2 min czytania

Reklama
Lukas Podolski wyrzucił GKS Katowice z Pucharu Polski

Górnik Zabrze wygrał dzisiaj z GKS-em Katowice 2:1, dzięki czemu zameldował się w 1/8 finału Pucharu Polski. Awans zabrzanom zapewnił Lukas Podolski, który strzelił obydwie bramki.

Reklama

Po pierwszych 45 minutach kibice „Żaboli” mogli czuć spory niepokój. Ich ulubieńcy prezentowali się bardzo słabo, a do tego przegrywali po trafieniu Arkadiusza Jędrycha z rzutu karnego.

Jednak po przerwie sprawy w swoje ręce wziął Lukas Podolski. Napastnik wyrównał rezultat spotkania w 57. minucie meczu. „Poldi” po rozegraniu rzutu rożnego znalazł się na skraju szesnastki rywala, po czym przymierzył w samo okienko. Bramkarz „GieKSy” nie miał większych szans.

Podobnie zresztą, jak przy kolejnej bramce byłego reprezentanta Niemiec. Z tym że za drugim razem Podolski już nie musiał wchodzić w pole karne. Dostał kozłującą piłkę na wysokości 25. metra od bramki przeciwnika, przyjął ją na klatkę i uderzył z woleja.

Była to już końcówka spotkania, więc piłkarze Górnika mogli się coraz głośniej cieszyć z awansu. W końcu do ostatniego gwizdka pozostało jedynie kilka minut. Na dodatek podopieczni Bartoscha Gaula od dłuższego czasu grali w przewadze jednego zawodnika, bo chwilę po pierwszej bramce Podolskiego czerwoną kartkę otrzymał Patryk Szwedzik. I choć gracze GKS-u próbowali jeszcze coś zdziałać, to ostatecznie Górnik przeszedł do następnej rundy krajowego pucharu.

Reklama

GKS Katowice – Górnik Zabrze 1:2

Jędrych 41′ (rzut karny) – Podolski 57′ i 87′

Czerwona kartka: Szwedzik

CZYTAJ WIĘCEJ O PUCHARZE POLSKI:

Fot. FotoPyk

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Skandal po derbach we Francji. Działacz Lille został pobity

Maciej Piętak
1
Skandal po derbach we Francji. Działacz Lille został pobity

Suche Info

Reklama
Ekstraklasa

Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”

Mikołaj Duda
16
Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”