Kibice żeńskiej sekcji piłkarskiej Lecha Poznań UAM w najlepszy możliwy sposób zadali kłam twierdzeniom, jakoby kobiecy futbol nie cieszył się popularnością. Wprost przeciwnie. Mecz zawodniczek Kolejorza z GKS-em Katowice w półfinale Pucharu Polski oglądało z trybun przy Bułgarskiej ponad 8 tys. fanów. To absolutny rekord Polski.
8311. Dokładnie tyle osób pofatygowało się na Enea Stadion we wtorkowy wieczór, by wspierać piłkarki Lecha Poznań, które podejmowały GKS Katowice w półfinale Orlen Pucharu Polski. Tym samym padł nowy rekord frekwencji w historii klubowego kobiecego futbolu w Polsce. Nigdy wcześniej bowiem nie zdarzyło się, by w naszym kraju aż tylu fanów było na trybunach podczas meczu w rozgrywkach klubowych kobiet.
Co ciekawe, poprzedni rekord należał do zawodniczek GKS-u Katowice, które w przeszłości mogły liczyć na doping nieco powyżej 4 tys. osób. Lech postawił więc teraz poprzeczkę dwa razy wyżej.
Mamy nowy rekord Polski, jeśli chodzi o frekwencję na meczach piłki nożnej kobiet w rozgrywkach klubowych 🥳 Bardzo dziękujemy każdemu, kto dołożył do tego swoją cegiełkę! pic.twitter.com/tP1BLB2itw
— Lech Poznań UAM (@lech_uam_women) April 21, 2026
Rekord frekwencji w piłce kobiet! Panowie mają się czego wstydzić
Liczba ośmiu tysięcy trzystu jedenastu kibiców robi jeszcze większe wrażenie biorąc pod uwagę fakt, że to więcej, niż przeciętnie przychodzi na stadiony aż czterech męskich klubów w tym sezonie Ekstraklasy. Lechitki przebiły średnią frekwencją Bruk-Betu (3,684), Piasta Gliwice (4,570), Rakowa Częstochowa (5,320) i Zagłębia Lubin (6,483). Niewiele brakowało im też do dorównania Wiśle Płock (8,947).
Owszem, ktoś zaraz powie, że to przypadki nieporównywalne, bo zestawiamy jednorazową frekwencję ze średnią z kilkunastu spotkań. Chodzi nam jednak o zobrazowanie skali niewątpliwego sukcesu frekwencyjnego w wykonaniu kibiców i piłkarek Lecha. Widać na tym jak na dłoni, że kobiece mecze klubowe potrafią przyciągać nie mniej ludzi, niż męska Ekstraklasa.
Niech to wybrzmi jeszcze raz – spotkanie kobiet w piłce nożnej zgromadziło więcej publiczności, niż spotkania bijących się o europejskie puchary Zagłębia. Więcej niż Piast, który walczy o utrzymanie i potrzebuje atutu własnego boiska jak tlenu. I prawie tyle samo, co Wisła, która – podobnie jak Miedziowi – również jest czołową ekipą tabeli. Raków i Bruk-Bet znaleźli się wprawdzie w tym gronie z obiektywnych przyczyn natury infrastrukturalnej, choć coś nam się wydaje, że nawet gdyby mieli większe obiekty, to frekwencja nie różniłaby się znacząco.
Piłkarki Lecha mogą jedynie żałować, że święto futbolu odbyło się tylko na trybunach, bo na zielonej murawie już nie było tak kolorowo. GKS po dwóch golach Maciążki i trafieniach Hmirovej, Milanović i Langosz wygrały aż 5:0 i to Katowiczanki wystąpią w finale. W decydującym o pucharowym trofeum starciu zmierzą się z Czarnymi Sosnowiec.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Specjalista od trudnych przypadków. Grzelak wchodzi ugasić pożar
- Kubiak: Chciałbym, żeby rosyjscy sportowcy wrócili do rozgrywek
- Dawny prezes wróci do Widzewa? Temat otwarty [NEWS]
Fot. Przemysław Szyszka / Lech Poznań