Jensen podaje pomocną dłoń Legii i Górnik tylko remisuje w Warszawie

Mateusz Janiak

19 sierpnia 2022, 23:34 • 3 min czytania

Jensen podaje pomocną dłoń Legii i Górnik tylko remisuje w Warszawie

Trener Górnika Bartosch Gaul w piątek wieczorem miał obfitą kolację – zjadł taktycznie Legię. Ale i tak nie wracał do domu całkowicie syty, bo nie przewidział, że jego własny obrońca da przeciwnikom drugie życie. Gdyby nie Richard Jensen, drużyna z Zabrza odniosłaby zwycięstwo, a za sprawą Fina jedynie zremisowała 2:2.

Reklama

Tego dnia ekipa z Górnego Śląska była gotowa przetrwać naprawdę wiele. Już na starcie musiała sobie radzić bez Alasany Manneha, którego z występu wyeliminowały sprawy osobiste, oraz Lukasa Podolskiego, który w związku z urazem usiadł w rezerwie jako „straszak”. Nie minęło pół godziny, a trzeba było zastępować kontuzjowanego Jonathana Kotzke. Nie skończyła się pierwsza połowa, a należało zmienić Roberta Dadoka. Nic sobie z tego wszystkiego nie robili goście z Zabrza i przez dobre 80 minut trzymali kontrolę nad Łazienkowską 3. Dopiero sabotaż Richarda Jensena zdołał ich zatrzymać.

Fin najpierw w zamieszaniu w szesnastce przy rzucie rożnym powalił Artura Jędrzejczyka. Kibic Górnika powie, że go dotknął. Fan Legii, że uderzył. Fakt faktem, że naprawdę był kontakt ręki z głową i tyle. Łukasz Kuźma po wideoweryfikacji podyktował karnego i ukarał obrońcę żółtą kartką. Choć Josue wykorzystał jedenastkę, to jeszcze nie dobiło przyjezdnych, więc po chwili Jensen faulował Carlitosa w bocznym sektorze i dziękuję, do widzenia. Proszę szybciej iść pod prysznic, ochłonąć. Tego było za wiele.

Reklama

Legia z jednym zawodnikiem więcej wreszcie dominowała, jakby wyjęto ją z marzeń trenera Kosty Runjaica i wepchnęła piłkę do bramki Daniela Bielicy. 2:2, punkt uratowany. Można się rozejść.

Legia Warszawa – Górnik Zabrze 2:2

Po zakończeniu rywalizacji goście byli wściekli na decyzje sędziego, ale po pierwsze powinni mieć pretensje do siebie – o skuteczność. Gaul doskonale – i używamy tego słowa świadomie – ustawił zespół. Kiedy opublikowano podstawowe składy, ofensywne trio Robert Dadok – Piotr Krawczyk – Mateusz Cholewiak wyglądało jak dowcip. Ale jeśli śmiał się ktoś z Legii, prędko robił to przez łzy. Ta trójka świetnie neutralizowała atak pozycyjny drużyny z Warszawy – jeden z nich pilnował defensywnego pomocnika, dwóch zajmowało się stoperami i proszę, miejscowi mieli kłopot z wyprowadzeniem akcji. Przed przerwą 47% gry toczyło się w ich defensywnej tercji.

Z kolei w ataku pozycyjnym Gaul wymyślił interesujący manewr z Rafałem Janickim, centralną postacią trzyosobowej obrony. Otóż gdy Górnik konstruował atak pozycyjny, 30-latek wychodził wyżej, tworząc z Aleksandrem Paluszkiem i Jensenem trójkąt, dzięki czemu przyjezdni bez problemu omijali pressing warszawian.

I jedyne, czego im brakowało, to finalizacji. Z dośrodkowania Erika Janzy nie skorzystał Krawczyk. Sam na sam z Kacprem Tobiaszem nie umiał skończył Dadok. Wreszcie znów dobrą okazję zmarnował Krawczyk, który dopiero za trzecim razem znalazł sposób na golkipera gospodarzy.

Jeszcze raz – Gaul kapitalnie rozczytał Runjaica i mimo własnych słabości, był w stanie wykorzystać wady rywali. Wysoki pressing, umiejętne omijanie linii przeciwnika, szybka odbudowa ustawienia po stracie, zagęszczenie okolic własnego pola karnego – to wszystko wystarczyło na ponad 80 minut. Legia sprawiała wrażenie bezradnej, dopiero w drugiej połowie oddała pierwszy celny strzał (Josue z dystansu) i wydawało się, że musi czekać na dar niebios. Doczekała się.

Słowem – kapitalne widowisko w stolicy. Legia ciągle w budowie, a do Górnika trzeba podchodzić z respektem, bo Gaul ma głowę nie od parady i potrafi przekazać swoje pomysły piłkarzom.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

foto. FotoPyk

Rocznik 1990. Stargardzianin mieszkający w Warszawie. W latach 2014-22 w Przeglądzie Sportowym. Przede wszystkim Ekstraklasa i Serie A. Lubi kawę, włoskie jedzenie i Gwiezdne Wojny.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”

Braian Wilma
17
Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”
Reklama
Reklama