Reklama

Papszun: W Rakowie mamy dojrzalszy zespół niż przed rokiem

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

15 lutego 2022, 16:57 • 7 min czytania 40 komentarzy

Wicemistrzowie Polski w pierwszych wiosennych meczach z Wisłą Kraków (2:0) i Radomiakiem (1:0) zdobyli komplet punktów. Najwięcej zdobywają ich też na wyjazdach ze wszystkich klubów Ekstraklasy. W poprzednim sezonie inauguracja rundy rewanżowej była znacznie słabsza, bo częstochowianie przegrali trzy kolejne spotkania. Czemu teraz jest lepiej? Jak trener Marek Papszun widzi nowych graczy Rakowa? Kiedy do gry wrócą kontuzjowani piłkarze? Zapraszamy na rozmowę z 47-letnim szkoleniowcem.

Papszun: W Rakowie mamy dojrzalszy zespół niż przed rokiem

Raków ma sześć wygranych na wyjazdach – najwięcej w lidze. Jest to trochę efekt tego, że mocno byliście doświadczeni wyjazdami w ostatnich dwóch sezonach, bo wasz stadion do przebudowy nie spełniał wymogów i domowe mecze trzeba było rozgrywać w Bełchatowie? Dlatego teraz za bardzo nie robi wam różnicy, gdzie gracie?

Coś w tym jest. Trochę się do tych wyjazdów przyzwyczailiśmy. Jest też druga strona medalu, bo nasi przeciwnicy u siebie grają zdecydowanie odważniej niż w Częstochowie. Przynajmniej ostatnio tak się dzieje. Często stosują skomasowaną obronę. Przykładem tego jest chociażby nasz niedawny rywal – Radomiak. U nas jesienią przy Limanowskiego byli nastawieni bardzo defensywnie i skończyło się remisem 2:2. Teraz na własnym obiekcie pokazali się z zupełnie innej strony. Prowadziliśmy 1:0 od pierwszej minuty i pewnie wynik mocno determinował ich nastawienie, bo musieli gonić. Nawet jednak bez tej bramki z naszej strony ich odwaga u siebie byłaby większa niż pod Jasną Górą. Tak ogólnie, to teraz, kiedy boiska nie są w najlepszym stanie, łatwiej jest się bronić, niż prowadzić atak pozycyjny.

W ekstraklasie często szkoleniowcy zmieniają założenia w zależności od tego czy grają u siebie, czy na wyjeździe. Trener chyba w Rakowie woli grać podobnie niezależnie od miejsca, w którym odbywa się mecz? Wasz znak rozpoznawczy to wysoki pressing.

Reklama

Dokładnie tak. Dlatego trochę śmiać mi się chciało przy okazji ostatniego meczu. Było niezrozumienie trenera przeciwników (Dariusza Banasika – przyp. red.) i całej opinii publicznej. Powiedziałem, że Radomiak jest czytelnym zespołem i łatwym do zdefiniowania, ale podobnie jest z… moją drużyną. My w podobny sposób gramy nie od pięciu spotkań, a od pięciu lat. Powtarzalność gry jest plusem, a nie minusem. Tak przynajmniej mi się wydaje. To tak na marginesie. A wracając do nas, to tak – chcemy dominować przeciwników i to między innymi pressingiem. Będą jednak mecze, kiedy od tej idei odejdziemy. W tym sezonie raz to już zrobiliśmy, było to w meczu wyjazdowym z Legią (3:2 – przyp. red.). Chcieliśmy wygrać przy Łazienkowskiej i tak też się stało. Co do zasady, chcemy wysoko atakować każdego przeciwnika. Miejsce rozgrywania spotkania nie ma w tym wypadku znaczenia.

Tej zimy Raków sprowadził na razie trzech piłkarzy. Wahadłowy Deian Sorescu (poprzednio Dinamo Bukareszt), środkowy obrońca Bogdan Racovitan (Botosani) i środkowy pomocnik Szymon Czyż (Warta Poznań). Co trener może o nich powiedzieć?

Ich profile i charakterystyka mocno wpisują się w DNA naszego zespołu. Mają dużą intensywność na boisku. Motorycznie są na wysokim poziomie. Są rozbiegani i mobilni. To jest ich wspólny mianownik. Racovitan to zawodnik dominujący w roli środkowego obrońcy. Jest niezły w pojedynkach i przy swoich warunkach fizycznych dysponuje bardzo dobrą szybkością i zwrotnością. Wyróżnia się też taktycznie pod kątem umiejętności indywidualnych. Oczywiście, musi się jeszcze odpowiednio wdrożyć do naszej taktyki. Bogdan ma też fajny, ofensywny potencjał, kiedy jest w posiadaniu piłki. Może się jeszcze rozwinąć w elemencie rozpoczynania akcji. Ma do tego duży potencjał.

deian-sorescu-i-bogdan-racovitan

Jeżeli chodzi o Czyża, to ten chłopak jest przygotowany do gry na wysokim poziomie. Piłkarsko ukształtował się we Włoszech. Ma odpowiednie narzędzia do gry, ale nie potrafi z nich jeszcze w odpowiedni sposób korzystać. Musi ustabilizować formę, ale już widać, że daje nam sporo pola manewru w środku pola. Jest też młodzieżowcem, co jest nie do przecenienia.

Jeśli chodzi o Sorescu, to w sparingach i w Radomiu pokazał już dużą intensywność i niezłe umiejętności piłkarskie. Obserwowaliśmy go dość długo i wiemy, że ma bardzo duży potencjał ofensywny. Z nim czeka nas jeszcze sporo pracy, jeżeli chodzi o zachowania zespołowo-taktyczne. Musi po prostu dokładnie poznać nasze założenia i wymagania.

Reklama

Trener bardziej go widzi jako wahadłowego czy może jako jednego z dwóch ofensywnych pomocników? W Radomiu grał właśnie jako jedna z „dziesiątek”.

Może grać zarówno na naszych skrzydłach oraz na środku w zależności od potrzeb i momentu konkretnego spotkania. Dużo w jego przypadku będzie zależało od strategii na dany mecz. Z nim mamy dużo więcej wariantów zestawienia składu.

RAKÓW JEST JUŻ CZWARTĄ FINANSOWĄ SIŁĄ LIGI

Jeżeli chodzi o kolejnych nowych zawodników, to szukacie przede wszystkim nowego napastnika?

„Transfery lubią ciszę”. Dopóki nie będzie konkretów, czyli podpisów, to nie mogę nic w tym temacie powiedzieć. Rozglądamy się cały czas za wzmocnieniami i to nie tylko za napastnikiem. Musimy jednak znaleźć zawodników, do których będziemy mieli całkowite przekonanie, że nam pomogą. Znalezienie takich graczy nie jest łatwe, zwłaszcza jeżeli chodzi o napastników.

Andrzej Niewulis, Igor Sapała, Marcin Cebula i Milan Rundić słyszę, że w zasadzie to już są zdrowi i za chwilę cała czwórka będzie do pańskiej dyspozycji. Czy to prawda?

Igor w niedzielę grał już w sparingu (wewnętrzna gierka z rezerwami – przyp. red.), więc z nim jest już w zasadzie wszystko OK. Andrzej, Milan i Marcin są wprowadzani w indywidualny trening. Zobaczymy, w którym kierunku pójdzie to w ich przypadku. Czasami po kontuzjach dwa, trzy treningi wystarczą, żeby zawodnik był gotowy do gry. Zdarza się, że to trwa dłużej, bo poszczególni piłkarze potrzebują więcej czasu. Igor na pewno jest gotowy. Teoretycznie jest szansa, że na spotkanie z Górnikiem Zabrze (20 lutego, godz. 15.00 – przyp. red.) wszyscy będą do dyspozycji, ale może się też zdarzyć, że jeszcze żaden z nich. Wszystko pokażą najbliższe dni.

Przed wami mecz z Górnikiem Zabrze. To jedna z czterech drużyn (obok Jagiellonii – 0:3, Cracovii – 0:1 i Lechii – 1:3), które was pokonały w tym sezonie Ekstraklasy. W Częstochowie prowadziliście, a później daliście się dogonić w drugiej połowie i przegraliście 1:2. To było niedawno, bo 15 grudnia. Jest w drużynie chęć rewanżu za tamto spotkanie?

Tak, pamiętamy tamten mecz. Był trochę rozegrany przez nas nie do końca naszym stylu. Przed przerwą graliśmy dobrze. Nie wyglądaliśmy jakoś super, ale wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Wiedzieliśmy też z szatni Górnika, że nie za dobrze się im grało i nie mieli za dużo wiary, że odwrócą losy meczu. Druga połowa wtedy była słaba w naszym wykonaniu. Nie chciałbym oglądać drużyny w takiej formie. Liczę na to, że teraz w Zabrzu pokażemy się zupełnie z innej strony. Chcemy się zrewanżować, bo to jedyna porażka na naszym stadionie, odkąd na stałe wróciliśmy do rozgrywania meczów w Częstochowie.

rakow-czestochowa-i-gornik-zabrze

Przed rokiem rundę zaczęliście od trzech porażek (Pogoń 0:1, Legia 0:2, Lechia 0:1). Później trochę zabrakło tych punktów w walce o mistrzostwo. Teraz inauguracja wiosny – dwa mecze i komplet punktów. To efekt wyciągnięcia wniosków sprzed roku?

Na pewno tak. Myślę jednak, że to trochę byłoby uproszczenie. Dużo czynników zewnętrznych złożyło się na to, że obecnie mamy za sobą lepszy początek nowej rundy. Przede wszystkim wierzę, że teraz jesteśmy mocniejsi jako zespół. Z Wisłą Kraków (2:0 – przyp. red.) graliśmy też w Częstochowie, a nie w Bełchatowie. Szczególnie chodzi mi o jakość nawierzchni, to jest istotne. Przed rokiem w Bełchatowie była fatalna murawa. Wróciliśmy wtedy – podobnie jak teraz – z Turcji, gdzie warunki do treningów i sparingów mieliśmy znakomite. Była większa różnica temperatur niż obecnie. Pogoda nie sprzyjała i miała wpływ na to, co działo się na boisku, bo odbijało się to na jakości murawy. Pierwszy wiosenny mecz z Pogonią (0:1 – przyp. red.) w poprzednim sezonie źle się nam ułożył. Był ewidentny karny dla nas w pierwszej połowie, który nie został podyktowany. Ogólnie przeważaliśmy, ale po przerwie straciliśmy gola, którego powinniśmy uniknąć. Rywal dowiózł wtedy zwycięstwo i w efekcie słabo zaczęliśmy. Dziś jesteśmy na innym poziomie dojrzałości jako cały zespół. Pokazało to najlepiej ostatnie spotkanie w Radomiu. Mam nadzieję, że w Zabrzu to potwierdzimy.

ROZMAWIAŁ MACIEJ WĄSOWSKI

WIĘCEJ O RAKOWIE:

Fot. Newspix, 400mm.pl

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

40 komentarzy

Loading...