Kubica zakończył sezon WEC. Koniec pewnej epoki

Marcin Ziółkowski

08 listopada 2026, 22:18 • 4 min czytania 1

Reklama
Kubica zakończył sezon WEC. Koniec pewnej epoki

Było miło, ale dość prędko się skończyło. Robert Kubica przejechał trzy sezony w zespole AF Corse w pół-fabrycznym Ferrari klasy Hypercar. I tak jak pierwsze dwa lata były bardzo przyzwoite, tak w miarę upływu czasu Polak czuł coraz większą frustrację postawą zespołu z Maranello. Wiadomo już, że Kubica nie zostanie w zespole na sezon 2027. Kierowca potwierdził to po zakończeniu rywalizacji na torze Monza.

Reklama

Trzy sezony i koniec. Kubica podjął decyzję o zmianie

Robert Kubica ściga się w wyścigach długodystansowych od 2021 roku. Już w premierowym sezonie WEC był o krok od zwyciężenia w 24H Le Mans w klasie LMP2. Jego samochód miał awarię po blisko dobie jazdy i z wielkiego triumfu wyszły nici. W ELMS z kolei – sięgnął po mistrzowski tytuł, co powtórzył w 2024 roku.

Lata 2022 i 2023 to z kolei drugie miejsce w klasie we francuskim klasyku. Przed sezonem 2024 podpisał umowę na starty w pół-fabrycznym Ferrari zespołu AF Corse. Zakończony przed kilkoma godzinami wyścig na torze Monza, jak się okazuje był jego ostatnim w barwach wspomnianej stajni.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Robert Kubica (@robertkubica_real)

Reklama

Na swoim koncie na Instagramie Kubica powiedział kibicom:

– Ostatni wyścig sezonu, Monza, zrobiona. Zakończona nie tak jak chcieliśmy, ale to nie o tym. Zakończony wyścig był moim ostatnim za kierownicą żółtego Ferrari. Myślałem, że coś zakomunikujemy przed weekendem, nie zrobiliśmy tego, dlatego też zrobiłem to ja.

– Dziękuję wszystkim kibicom za doping, nie był to łatwy rok. Szkoda, że tak zakończyliśmy sezon, myślę, że byliśmy w stanie walczyć o zwycięstwo. Nie był to też łatwy wyścig, jestem z niego zadowolony, sporo działo się za kierownicą, nie byliśmy w łatwej sytuacji. Dziękuję za doping, do zobaczenia w przyszłym roku.

Jego koledzy z załogi #83, a więc Yifei Ye oraz Phil Hanson skomentowali sytuację.

Reklama

Chińczyk: – To była absolutna przyjemność dzielić z Tobą samochód przez ostatnie trzy sezony. Zwycięstwo w Le Mans razem to wspomnienie na całe życie, wszystkiego co najlepsze w twoim kolejnym rozdziale.

Brytyjczyk: – Prawdziwa Legenda. Pozostawiłeś wielki ślad na historii oraz zespole. Dziękuję ci za dwa ostatnie sezony, to była absolutna przyjemność.

Reklama

Jeden z kibiców w social mediach przyznał widząc całą sytuację z zespołem:

– Ależ wymowne nagranie RK na Instagramie. Mieli coś ogłosić razem z zespołem, ale nie ogłosili, więc widać, że mocno zdenerwowany Robert nagrał pożegnanie sam, żeby kibice nie czekali na informacje.

I trudno się nie zgodzić. Zespół #83 od triumfu w Le Mans (znakomity końcowy przejazd Kubicy, udało się ograć choćby auta fabryczne Ferrari) był niejako sabotowany przez „fabrykę”. Regularnie stawiano za priorytet maksymalizowanie osiągów aut z #50 i #51, co przekładało się na totalną marginalizację trzeciego z pojazdów marki.

Polak w ostatnim sezonie miał już tego wszystkiego po dziurki w nosie, co dało się wyczuć w wielu wywiadach. Na koniec sezonu WEC 2026, Kubica i jego koledzy zajęli dopiero 15. miejsce w klasie, a „fabryki” – ósme i dziewiąte.

Reklama

Z dziennikarskiego obowiązku – załoga #83 zakończyła sezon na Monzy ósmym miejscem w klasie. Podczas przejazdu Kubicy, z auta odpadło koło.

Podsumowanie współpracy z Włochami

Robert Kubica w barwach AF Corse spędził trzy sezony. W 2024 roku wraz z załogą zdobył pole position w Austin. Rok później zwyciężył jako pierwszy polski kierowca w historii w klasyfikacji generalnej 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Dorzucił do tego pole position w Teksasie, a na koniec sezonu z kolegami wywalczył wicemistrzostwo klasy Hypercar.

Reklama

Trzeci sezon był pod kątem wyników najgorszy w całym cyklu – załoga #83 nie zameldowała się na mecie na podium w jakimkolwiek wyścigu bardzo licznie obsadzonej klasy Hypercar (i to licząc od legendarnego już triumfu we Francji). Najlepszymi wynikami były dwa piąte miejsca – w Sao Paulo i loteryjnym pogodowo wyścigu pod Barceloną.

Nie wiadomo jeszcze co z planami Kubicy na sezon 2027. Mówi się, że głównym planem Polaka jest start w kolejnej edycji legendarnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans.

 

Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Lech uratował remis z Zagłębiem. W obronie zagrał po europejsku

Braian Wilma
0
Lech uratował remis z Zagłębiem. W obronie zagrał po europejsku

Inne sporty

Reklama