Za dwa miesiące miały rozpocząć się piłkarskie mistrzostwa Azji. W ostatniej chwili podjęto decyzję o odłożeniu turnieju prawie o rok. Znów będzie można raczyć się występami najlepszych piłkarzy jednego z kontynentów w okresie świąteczno-noworocznym. Arabia Saudyjska nie jest w stanie zorganizować Pucharu Azji w pierwotnym terminie ze względu na sytuację w regionie.
Mistrzostwa Azji przeniesione prawie o rok
We wtorkowy poranek Azjatycka Konfederacja Piłkarska wraz z Saudyjskim Związkiem Piłki Nożnej ogłosiły, że:
Nadchodząca edycja tej najważniejszej imprezy piłkarskiej w Azji, która pierwotnie miała się odbyć od 7 stycznia do 5 lutego 2027 r., odbędzie się jednak od 23 grudnia 2027 r. do 21 stycznia 2028 r.
Komitet Organizacyjny Pucharu Azji AFC zatwierdził zmianę terminu tego flagowego turnieju reprezentacji narodowych w świetle obecnych wyjątkowych okoliczności wynikających z sytuacji w regionie, w tym znacznych trudności logistycznych i zakłóceń w ruchu lotniczym.
AFC Asian Cup Saudi Arabia 2027™️ has been rescheduled to 23 December, 2027 to 21 January, 2028 in Saudi Arabia. https://t.co/agp35cwndF
— Saudi 2027 (@saudi2027) November 3, 2026
To odprysk konfliktu Iranu z Arabią i Stanami Zjednoczonymi
By w pełni wyjaśnić, o co chodzi w trwającym konflikcie, trzeba by się cofnąć do 632 roku naszej ery, gdy muzułmanie pokłócili się o to, kto ma być prawowitym następcą proroka Mahometa i podzielili się na sunnitów i szyitów. Oszczędzę tego czytelnikom, ale pewne naświetlenie sytuacji jest niezbędne.
28 lutego na polecenie Donalda Trumpa armia amerykańska rozpoczęła bombardowanie Iranu. Celem miała być zmiana rządu w tym kraju, ale wyszło średnio. Amerykanie zabili około pięćdziesięciu najwyższych przywódców, ale reżim jak trwał, tak trwa. W międzyczasie konflikt rozlał się na cały region. Iran bombardował kraje naftowe Zatoki Perskiej, Izrael zajął część południowego Libanu, ale, jak to zwykle bywa, największa zadyma toczy się w Jemenie.
Ten najbiedniejszy kraj Azji ma wielkiego pecha, bo nie ma tak wielkich złóż ropy naftowej jak inne kraje arabskie w tej okolicy. W zachodniej części Jemenu dominują Zajdyci – wyznawcy odłamu islamu zbliżonego do szyizmu, czyli religii dominującej w Iranie. Stworzyli oni ruch Huti, który za cel stawia sobie walkę z USA, Izraelem, ale przede wszystkim z Arabią Saudyjską. Jak mawiają złośliwi: największym wrogiem Araba jest inny Arab.
W reakcji na wsparcie udzielone Amerykanom przez Arabię Saudyjską podczas ataku na Iran Huti rozpoczęli 3 września wielką ofensywę przeciwko wojskom rządowym, które militarnie wspomaga Arabia Saudyjska. Jak na wojnę potężnej i świetnie finansowanej armii z niewyszkolonymi bojownikami, Huti odnoszą zaskakująco duże sukcesy. Między innymi okrążyli wojska saudyjskie w milionowym mieście Taizz.
Drony atakują miasto, w którym pracował Michniewicz
To wszystko jednak nie miałoby wielkiego związku z turniejem, który Arabia miała przeprowadzić za dwa miesiące. Co prawda miał się on toczyć na aż ośmiu stadionach, ale pięć z nich mieści się w stolicy Rijadzie. Dwa obiekty mieszczą się w Dżuddzie na zachodzie kraju, która jest oddalona od działań wojskowych. Jeden zlokalizowany jest w ośrodku naftowym Al-Chubar nad Zatoką Perską.
Problem w tym, że Huti dysponują nie tylko setkami dronów, ale nawet pociskami balistycznymi, którymi atakują ważne cele na terenie Arabii Saudyjskiej. W październiku uderzyli w lotniska cywilne w Dammamie, Rijadzie i w miejscowości Abha leżącej kilkadziesiąt kilometrów od jemeńskiej granicy. Co ciekawe, to właśnie w tym mieście gra klub, który trzy lata temu prowadził Czesław Michniewicz.

Zginęły aż dwadzieścia dwie osoby, a prawie czterysta zostało rannych. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenie o treści:
W związku z utrzymującymi się atakami rakietowymi i dronowymi na terytorium Arabii Saudyjskiej, w tym na lotniska cywilne i obiekty infrastruktury krytycznej, Ambasada RP w Rijadzie przypomina o konieczności zachowania szczególnej ostrożności. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje niestabilna, a ryzyko dalszej eskalacji działań zbrojnych jest wysokie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia „Nie jedź!” i odradza wszelkie podróże do Arabii Saudyjskiej.
W tej sytuacji organizacja w Arabii za kilka tygodni jednego z najważniejszych turniejów piłkarskich przestała mieć sens. Oczywiście nie chodzi o polskich kibiców, ale o tysiące widzów z Azji, którzy chcieliby obejrzeć mecze swoich drużyn w bezpiecznych warunkach. W obliczu ataków lotniczych na cele cywilne w Arabii organizacja turnieju stała się po prostu niemożliwa.
Jak informuje Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, wcześniej przeniesiono też inne wydarzenia sportowe, które miały odbyć się w Arabii: Rajd Dakar i turniej tenisowy Six Kings Slam. Odwołano też wyścig Formuły 1.
Znów obejrzymy sobie mecze w Wigilię i Sylwestra
Decyzja o tym, że w styczniu rozgrywek nie da się zorganizować w tym kraju, była zatem oczywista i nie budzi większych kontrowersji, choć można ją było podjąć wcześniej. Można zapytać, czy błędem nie była decyzja z lutego 2023 roku o powierzeniu turnieju Arabii? Problem w tym, że Uzbekistan wycofał się z kandydowania jeszcze w 2020 roku, Katar otrzymał organizację poprzedniego turnieju, Iran nie byłby lepszym gospodarzem, ale zrezygnował w 2022 roku, a na sam koniec odpuściły konkurowanie Indie. Arabia była zatem jedynym kandydatem.
Pojawiają się jednak głosy, że błędem jest przesuwanie terminu mistrzostw Azji. Miały trwać od 7 stycznia do 5 lutego. Krajowe federacje dostosowały do tego terminu swoje cykle przygotowawcze i kalendarze ligowe. Niektórzy uważają, że lepszym pomysłem byłoby rozegranie turnieju w pierwotnym terminie w bezpieczniejszym miejscu. Na przykład w Korei Południowej.
Nowy termin to 23 grudnia 2027 – 21 stycznia 2028. Znów będzie zatem można spędzić okres świąteczno-noworoczny, oglądając mistrzostwa kontynentu. Tak było w zeszłym roku, gdy w tym czasie odbywał się Puchar Narodów Afryki. Gwinei odebrano prawo jego organizacji ze względu na brak postępów w przygotowaniach, a turniej ostatecznie przyznano Maroku.
Warto także dodać, że z organizacji poprzedniego Pucharu Azji w 2023 roku zrezygnowały Chiny ze względu na ograniczenia wynikające z pandemii Covid. Przeprowadzenia rozgrywek podjął się Katar, który miał gotowe obiekty z mundialu, ale niezbędna była zmiana terminu na zimowy ze względu na temperatury panujące w tym regionie latem.
Skorzysta Wisła Płock, Cracovia i Pogoń?

Decyzja o przesunięciu turnieju może być wbrew pozorom istotna dla Ekstraklasy. W mistrzostwach Azji mogli bowiem zagrać chociażby:
- Australijczyk Deni Jurić z Wisły Płock
- Irakijczycy Amir Al-Ammari z Cracovii i Hussein Ali z Pogoni
Japończycy Kobayashi i Fukuda z Legii mieli zapewne małe szanse na powołanie. Podobnie byłoby z Irańczykami z Lecha: Gholizadehem i Sayyadmaneshem. W przypadku pierwszego powodem jest kontuzja, a drugiego: konflikt z władzami federacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl