Starszy Bellingham z powołaniem. I nie chodzi tu o Jude’a

Marcin Ziółkowski

31 października 2026, 13:55 • 2 min czytania 0

Reklama
Starszy Bellingham z powołaniem. I nie chodzi tu o Jude’a

Rodzina Bellingham bardzo mocno powiązana jest z piłką nożną. Pasję do tej pięknej gry u znanych dziś synów zaszczepił ich tata, Mark. Kibic Southend United wraz z małżonką mogą dziś pochwalić się, że mają w rodzinie dwóch reprezentantów kraju. Jak się okazuje, w rodzinie zaraz będzie trzeci gracz reprezentujący swoją ojczyznę. Tym razem sprawcą zamieszania jest… sam ojciec piłkarzy, który ma już piątkę z przodu. O co więc w tym wszystkim chodzi?

Reklama

Kolejny Bellingham z powołaniem

Mark Bellingham został powołany do reprezentacji Anglii weteranów. Stało się to siedem lat po tym, jak odwiesił buty na kołku. Sam był świetnym zawodnikiem, którego porównywano do „Pelego piłki nieligowej”.

Najbardziej znanym klubem w którym grał było Newport County, a więc „ten czwarty” powszechnie znany klub z Walii po Swansea, Cardiff City i Wrexham. To drużyna od dekady grająca w League Two.

Reklama

Emerytowany napastnik ma obecnie 50 lat i jest w dobrym wieku, by mieć w ogóle szansę występować w tego typu przedsięwzięciu. Kadra weteranów za najmłodszych zawodników liczy sobie właśnie 50-latków. Ojciec Jude’a i Jobe’a został powołany na mecz z Irlandią (kadra liczy 18 graczy).

Jego kariera w półprofesjonalnym futbolu trwała 17 lat. Grał dla aż 22 klubów, a karierę zakończył w 2019 roku. Łączył to z pracą na policji w roli sierżanta. Łącznie w karierze uzbierał 700 goli. Można więc powiedzieć, że lokalnie był pewnego rodzaju legendą.

Reklama

Mecz z Irlandią już 1 listopada w hrabstwie Cambridgeshire. Tego samego dnia ma zagrać ekipa piłkarzy 60+. To pierwsze powołanie Bellinghama seniora do kadry weteranów.

Starszy z jego synów jest oczywiście piłkarzem Realu Madryt i gwiazdą światowej piłki, a także jednym z liderów reprezentacji. Jobe idzie śladami brata, póki co gra w Borussii Dortmund i musi zadowolić się powołaniami do kadry Anglii w kategorii U-21.

Reklama

 

 

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Tebas rozmawiał z Chińczykami. Interweniował w sprawie Mbappe

Mariusz Bielski
3
Tebas rozmawiał z Chińczykami. Interweniował w sprawie Mbappe

Inne reprezentacje

Reklama