To największa tragedia ostatnich lat w światowym futbolu. Jesus de Miguel, napastnik hiszpańskiego drugoligowca Tenerife, zmarł po staranowaniu przez bramkarza Andorry, Jesusa Owono w poniedziałkowym meczu między tymi drużynami. Kim był 30-letni Hiszpan?
Na stadionowym zegarze wybiła 97. minuta spotkania. De Miguel miał szansę wyjść sam na sam od połowy boiska, ale rozpędzony bramkarz gości wpadł w niego z pełnym impetem i otrzymał za to zagranie czerwoną kartkę. Poszkodowany nie podnosił się z murawy, stracił przytomność i dostał drgawek. Po długich zabiegach medyków został przetransportowany do szpitala. Podobno dopiero po dwudziestu minutach udało mu się przywrócić krążenie.
🔵⚪️ | Golpe fortísimo de Owono sobre Jesús de Miguel que hace que salten todas las alarmas. 🇪🇸👀
🙏🏼 Pronta recuperación a Jesús y que todo quede en un susto
🏟️ Tenerife – Andorra https://t.co/NXopIJ7p9H
— Laliga News (@laligaa_neews) November 2, 2026
Jesus de Miguel. Zmarły piłkarz Tenerife był architektem awansu
De Miguel trafił na oddział intensywnej terapii. Początkowo jego stan określano jako stabilny, ale już w poniedziałek wieczorem klub poinformował, że stan zawodnika uległ pogorszeniu pod kątem neurologicznym. We wtorek rano doszło do najgorszego.
Jesus de Miguel nie był wielkim napastnikiem, ale ostatnio przeżywał najlepszy czas w swojej karierze. W sezonie 2023/24 eksplodował formą w barwach trzecioligowego CD Castellon. Zdobył 16 bramek i zaliczył 6 asyst, walnie przyczyniając się do awansu tej drużyny do LaLiga2. W debiutanckim roku na tym poziomie Hiszpan strzelił trzy gole i dwa wypracował, co jednak nie pozwoliło mu się na nim utrzymać.
Ponownie zszedł na trzeci szczebel, zasilając szeregi spadkowicza z Teneryfy. W jego barwach wszystko zaczęło się pięknie układać. De Miguel w pierwszych pięciu meczach aż sześć razy trafił do siatki, stając się najskuteczniejszym debiutantem w 103-letniej historii klubu. Tydzień później dołożył kolejnego gola. Po sześciu kolejkach miał na koncie siedem bramek i trzy asysty. Cudowny początek. Kibice szybko go polubili, zwłaszcza że poza konkretami z przodu imponował także ambicją i pracą dla zespołu.
Wyjazdowy mecz Tenerife z Realem Madryt Castilla, wygrany 3:1. De Miguel zdobył bramkę nr 1 i 3:
Później było już słabiej, chwilami dawały o sobie znać drobne urazy, ale i tak cały sezon De Miguel zakończył z jedenastoma golami i siedmioma asystami. Został jednym z głównych architektów szybkiego powrotu Tenerife do Segunda Division.
W niej jego akcje ponownie spadły. Od początku pełnił rolę rezerwowego. Pięć razy nie podniósł się z ławki, sześć razy wchodził jako zmiennik. Tak samo było w feralnym meczu z Andorrą, gdy po godzinie gry zmienił Enrica Gallego.
Niech spoczywa w pokoju.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix