Serie A w tym sezonie zwariowała. Ten mecz to było przegięcie!

Marcin Ziółkowski

27 października 2026, 20:50 • 6 min czytania 1

Reklama
Serie A w tym sezonie zwariowała. Ten mecz to było przegięcie!

Wydawało się, że naprawdę wiele widzieliśmy w tym sezonie Serie A. Przecież dopiero co w weekend Atalanta zremisowała z Frosinone 4:4. A jednak ten szalony wózek jedzie dalej! Wydarzenia na Reggio Emilia były iście abstrakcyjne. Sześć goli w pierwszej połowie, dwa zmarnowane rzuty karne, a mieliśmy też przecież czerwoną kartkę. Serie A podróżuje na dawno niespotykanej prędkości. Lazio wygrało z Sassuolo na wyjeździe 6:2 i kontynuuje tym samym ligową passę bez porażki – liczba takich meczów wzrosła do dziesięciu.

Reklama

Okoliczności meczu

Gospodarze spotkania nie mieli ostatnio dobrej passy. Tylko dwa zwycięstwa w ośmiu kolejkach, do tego cztery kolejne bez wygranej dawały do myślenia, choć w tym czasie Sassuolo miało za rywali Juventus (tutaj wygrana po kapitalnym widowisku), Como czy Milan (z tymi drugimi remis ze wskazaniem na Neroverdich).

Alberto Aquilani ponownie postawił w bramce na Stefano Turatiego. Arijanet Murić, który puszcza babola za babolem po fatalnym meczu z Frosinone musiał trochę odpocząć od gry.

W Lazio wszystko było w jak najlepszym porządku, bo seria bez porażki w lidze trwała od dziewięciu spotkań, począwszy od 38. kolejki poprzedniego sezonu z Pisą. Maszyna Gennaro Gattuso jest jedną z największych sensacji tej jesieni w ligach z TOP5. Trener z Kalabrii zmienił tylko jednego ze stoperów w porównaniu do składu z Parmą – za Provstgaarda zagrał Diogo Leite.

Reklama

Sassuolo XI: Turati – Cinquegrano, Odenthal, Caleta-Car, Doig – Thorstvedt, Lipani, Bakola – Berardi, Esposito, Lauriente,

Lazio XI: Mandas – Floriani, Sutalo, Leite, Tavares – Frattesi, Belahyane, Taylor – Isaksen – Noslin, Zaccagni.

Lazio nastawione ofensywnie, czyli klasyk w tym sezonie

Lazio nie lubi w tym sezonie zostawiać nic przypadkowi. Od pierwszego gwizdka rozpoczęło z „nożem w zębach”. Pressing przyniósł korzyść już w drugiej minucie.

Reklama

Kenneth Taylor przed polem karnym podał do Romano Florianiego. Boczny obrońca wrzucił piłkę w szesnastkę. Luca Lipani wybił jednak tak niefortunnie, jakby miał wystawić ją Kennethowi Taylorowi. Holender nie zmarnował tego prezentu i drugi mecz z rzędu to on jako pierwszy zameldował się na liście strzelców.

Mariusz Pudzianowski na zachowanie Lipaniego powiedziałby jedynie, że tak się nie robi, ale Alberto Aquilani wcale nie planował wciskać guzika z napisem „quit”. Zwłaszcza, że nie trzeba było długo czekać na wyrównanie.

Reklama

Josh Doig pomknął lewą stroną i podał w pole karne. Piłka trafiła do Kristiana Thorstvedta, a ten po rykoszecie od Josipa Sutalo, mógł cieszyć się z remisu. Dwa gole po siedmiu minutach? Zaczęło się nieźle. A ten chory mecz dopiero się rozkręcał!

Piłkarze na stadionie w Reggio Emilia nie chcieli na tym poprzestawać. Było dużo wesołego futbolu i w zasadzie wszystko wpadało do siatki, naprawdę. Co strzał w bramkę, to gol. Mattia Zaccagni zbiegł w pobliże pola karnego, ale dojrzał wbiegającego po drugiej stronie Gustava Isaksena. Duńczyk uderzył z pierwszej piłki nie do obrony i było 1:2.

Reklama

Lazio chciało więcej i więcej, nudy nie brakowało. Davide Frattesi podał do lepiej ustawionego Taylora, a Holender praktycznie od razu przełamał linię obrony Sassuolo doskonałym zagraniem. Do piłki dopadł Romano Floriani Mussolini, trafił do siatki z bliskiej odległości. Po długim oczekiwaniu trafienie uznano. Był to więc pierwszy gol w Serie A dla prawnuka słynnego dyktatora. Uporządkujmy zatem fakty – w 16. minucie było 1:3 (!).

Mieliśmy kwadrans względnego spokoju. Aż tu nagle, totalnie bezsensownie sfaulował Thorstvedt. Zaccagniego zaatakował na wysokości Achillesa. Co interesujące, sugerował rywalowi, że… symulował. Norweg zwariował, ale miał czas, by w szatni ochłonąć. Widzicie?! Ewidentna symulka piłkarza Lazio, nabrał sędziego…

Reklama

A gospodarze – mimo osłabienia – zmniejszyli rozmiary prowadzenia Lazio. Fantastycznie piłkę przerzucił na prawe skrzydło Armand Lauriente. Simone Cinquegrano podał do będącego w polu karnym Sebastiano Esposito, a ten mocnym strzałem wpisał się na listę strzelców.

Strach było iść po herbatę, bo można było przeoczyć gola, tak dobrze bawili się na murawie w Reggio Emilia.

Reklama

W doliczonym czasie gry Zaccagni wykorzystał bierność defensywy i pokonał Turatiego po strzale głową. Było 4:2 dla Lazio.

Statystyki po przerwie były wręcz abstrakcyjne. Sześć celnych strzałów z obydwu stron – sześć wpadło do siatki. 

Reklama

Piłkarze przyhamowali, ale i tak nudy nie było

Piętnaście minut wystarczyło, by piłkarze co nieco ochłonęli, ale nudy po przerwie nie brakowało. Cinquegrano wyciągnął rękę do strzału Zaccagniego i po konsultacji z VAR-em Luca Zufferli podyktował rzut karny. Skrzydłowy Lazio uderzył jednak lekko, a Turati przy obronie nawet się nie spocił.

Zaccagni odkupił winy praktycznie błyskawicznie. Wypatrzył Tijjaniego Noslina przed polem karnym i zostawił mu piłkę, a Holender przymierzył nie do obrony. Było to pięć minut po spudłowanej jedenastce.

Reklama

Działo się dalej. Isaksen po wbiegnięciu w pole karne został nadepnięty i popchnięty przez Duje Caletę-Cara. Zufferli ponownie więc podyktował jedenastkę i uwaga – kolejne jaja. Davide Frattesi tak jak i Zaccagni, nie popisał się. Turati w meczu, w którym wpuścił pięć goli, obronił właśnie drugi rzut karny. Abstrakcyjne było to spotkanie. Jeszcze raz powtórzmy – ab-strak-cyj-ne.

Tijjani Noslin jeszcze dobił Sassuolo. Sami zobaczcie, zrobił to kapitalnie.

Reklama

Na ostatnie minuty na boisku zameldował się Sebastian Walukiewicz. Od razu po wejściu zablokował strzał Matteo Cancellieriego, który zmierzał w stronę bramki. Adrian Przyborek, już klasycznie, spędził 90 minut na ławce.

Lazio z 25 punktami wskoczyło na pozycję lidera Serie A, ale rzuty karne ma do poprawy. Sassuolo zostało tymczasowo najgorszą defensywą ligi (22 gole stracone w dziewięciu meczach).

Słuchajcie, bo to jest w tym meczu najlepsze. Padło w sumie dziesięć strzałów celnych, osiem razy piłka wylądowała w siatce. A te dwa celne uderzenia, które zostały to… obronione jedenastki. Kolejny porąbany mecz w Serie A, nie mieści się to w głowie. Dostarczają nam rozrywki chłopcy.

Sassuolo – Lazio 2:6 (2:4)

  • 0:1 – Kenneth Taylor – 2′
  • 1:1 – Kristian Thorstvedt – 7′
  • 1:2 – Gustav Isaksen – 13′
  • 1:3 – Romano Floriani – 18′
  • 2:3 – Sebastiano Esposito – 43′
  • 2:4 – Mattia Zaccagni – 45+1′
  • 2:5 – Tijjani Noslin – 55′
  • 2:6 – Tijjani Noslin – 65′
Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Pan se poszuka w internecie, tam wszystko pięknie zostało wyjaśnione

Mikołaj Duda
0
Pan se poszuka w internecie, tam wszystko pięknie zostało wyjaśnione
Piłka nożna

Mariusz Misiura po odpadnięciu z Pucharu Polski. „Jestem dumny z tej drużyny”

Adrian Mańko
0
Mariusz Misiura po odpadnięciu z Pucharu Polski. „Jestem dumny z tej drużyny”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Pan se poszuka w internecie, tam wszystko pięknie zostało wyjaśnione

Mikołaj Duda
0
Pan se poszuka w internecie, tam wszystko pięknie zostało wyjaśnione
Piłka nożna

Mariusz Misiura po odpadnięciu z Pucharu Polski. „Jestem dumny z tej drużyny”

Adrian Mańko
0
Mariusz Misiura po odpadnięciu z Pucharu Polski. „Jestem dumny z tej drużyny”