Raków Częstochowa awansował do kolejnej rundy STS Pucharu Polski, pokonując Motor Lublin po serii rzutów karnych. Trener gości Dawid Szwarga docenił wysiłek zespołu, ale podkreślił, że pojedyncze zwycięstwo nie może być przełomem. Zwrócił też uwagę na grę drużyny po stracie bramki.
Szwarga wskazał najważniejszy wniosek po meczu
Szkoleniowiec Rakowa przyznał, że pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak zakładał jego zespół. Najsłabszym momentem spotkania był natomiast początek drugiej części gry. Trener zwrócił uwagę na to, że piłkarze zaczęli grać odważniej i swobodniej dopiero po straconej bramce.
– Musimy grać od samego początku tak, jak graliśmy po straconej bramce. Było w tym więcej kreatywności, więcej działań piłkarskich na dobrym poziomie, więcej odwagi i przebojowości – podkreślił Szwarga.
Raków potrzebuje serii zwycięstw
Trener został zapytany, czy awans wywalczony w takich okolicznościach może być początkiem odbudowy Rakowa. Nie chciał jednak nazywać tego spotkania przełomowym czy „meczem założycielskim”.
– Ten mecz niczego nie oznacza, on nic nie powoduje. Jeżeli chcemy mówić o jakimś momencie założycielskim, to musi to być seria. Tego dzisiaj potrzebuje Raków Częstochowa. Nie pojedyncze zwycięstwa, nie radość po jednym zwycięstwie – zaznaczył.
Szwarga podkreślił, że oczekuje od drużyny powtarzalności zarówno w wynikach, jak i w prezentowanej grze.
Trener wyjaśnił decyzje personalne
Jednym z tematów konferencji była również gra Oskara Repki na środku obrony. Szwarga wyjaśnił, że decyzja była przemyślana i wynikała między innymi z charakterystyki Karola Czubaka, napastnika Motoru.
– Wiedzieliśmy, jakim napastnikiem dysponuje Motor. Czubak bazuje na ochronie piłki, jest silny i częściej schodzi do piłki, niż biega w przestrzeń. Uznaliśmy, że w takim meczu Oskar dobrze się spisze – powiedział trener Rakowa, pozytywnie oceniając jego występ.
Nie przesądził jednak, czy Repka pozostanie na tej pozycji na dłużej. Zaznaczył, że decyzja będzie zależała między innymi od oceny występu i przygotowań do kolejnego spotkania.
Trener gości mówił też, że wpuszczenie na boisko Tarika Karicia było efektem wcześniejszych ustaleń. Golkiper ten świetnie spisuje się w bronieniu karnych na treningach i dlatego miał być tajną bronią „Medalików”. Decyzja o zmianie została jednak przyspieszona lekkim urazem Kacpra Trelowskiego.
– Mieliśmy taki plan ustalony z trenerem Sikorskim, że jeżeli będzie dogrywka to mamy nową ekstra zmianę i będziemy musieli ją wykorzystać, bo Tarik po prostu bardzo dobrze wygląda, jeżeli chodzi o obronę rzutów karnych. Natomiast tutaj też uraz Trela miał wpływ na tę decyzję, która i tak była zaplanowana już przed meczem – powiedział szkoleniowiec „Medalików”.
Szwarga odniósł się także do swojej pracy w Częstochowie. Podkreślił, że mimo krótkiego czasu na treningi widzi u zawodników zaangażowanie i gotowość do pracy na rzecz drużyny. To właśnie jedność zespołu i powtarzalność mają być podstawą dalszych postępów Rakowa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix