Sanchez odpowiedział Urydze: Nie mam nic przeciwko Wiśle

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 września 2026, 15:30 • 3 min czytania 10

Reklama
Sanchez odpowiedział Urydze: Nie mam nic przeciwko Wiśle

Jordi Sanchez zaszedł za skórę kibicom Wisły nie tylko transferem last minute do Pogoni, ale przede wszystkim dwuznacznymi prowokacjami, których dopuścił się już w Szczecinie. Alan Uryga, kapitan Białej Gwiazdy, zadrwił z byłego kolegi z drużyny i sparodiował jego cieszynkę przy okazji meczu ze Śląskiem Wrocław (2:1). Teraz doczekał się odpowiedzi Hiszpana. – Chcę skończyć ten wątek – stwierdził kategorycznie przed kamerami Canal+ Sport. 

Reklama

Sanchez to ostatnio najgorętsze nazwisko w Ekstraklasie. Po pierwsze, jest liderem klasyfikacji króla strzelców. Po drugie, narobił szumu wokół swojej osoby niespodziewanym transferem z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin. Początkowo o kulisy i kontekst tego ruchu spierali w mediach społecznościowych Jarosław Królewski i Alex Haditaghi. Prezesi obydwu klubów nie szczędzili sobie uprzejmości.

Potem oliwy do ognia zaczął dolewać sam zainteresowany. Najpierw swoją wypowiedzią o tym, że zawsze marzył o grze w takich barwach, bo przypominają mu Barcelonę, której jest kibicem, a następnie zachowaniem w spotkaniu z Wieczystą. Sanchez już w swoim debiucie wpisał się na listę strzelców, a po golu zaprezentował prowokacyjną cieszynkę.

Reklama

Uśmiechnąłem się widząc ją w piątek [cieszynkę Urygi – przyp. red]. Moja celebracja tydzień temu nie była wymierzona w Wisłę. Doceniam, kocham ten klub. To był stresujący tydzień dla mnie. Dostałem wiele brzydkich wiadomości, moja żona również. Tak nie powinno być. Znam Alana bardzo dobrze, rozmawialiśmy wczoraj jak dorośli mężczyźni, mamy bliską relację, on o mnie dbał gdy byłem w Wiśle. Chcę zakończyć ten wątek. Nie mam nic przeciwko Wiśle – zaznaczył.

Reklama

Tak czy siak, mleko się rozlało, a Sanchezowi przyjemnego powrotu na Reymonta nie wieszczymy. Wisła podejmie u siebie Pogoń w lutym.  Hiszpan tymczasem z dorobkiem ośmiu trafień prowadzi w klasyfikacji króla strzelców Ekstraklasy.

Fot. Newspix

10 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama