Diagnoza PZPN: Nic takiego. Odpowiedź klubu: Operacja i pauza przez kilka miesięcy

Patryk Idasiak

16 września 2026, 14:47 • 2 min czytania 4

Reklama
Diagnoza PZPN: Nic takiego. Odpowiedź klubu: Operacja i pauza przez kilka miesięcy

Jak bardzo może się różnić medyczna diagnoza? No może być tak, że przewidujemy absencję piłkarza/piłkarki na miesiąc, ale się trochę wydłuży i zabraknie go/jej – powiedzmy – dwa miesiące. Zdarza się. Ale tutaj mamy do czynienia z taką rozbieżnością, gdzie dwóch kumpli przyjechało na wspólne spotkanie. Jeden na Pomorze, a drugi na Podkarpacie. 

Reklama

Polki idą jak burza

Chodzi w tym wszystkim o kontuzję Weroniki Araśniewicz. To bardzo utalentowana 18-latka, która na co dzień gra w Wolfsburgu. Piłkarka zdążyła już nawet kilka razy zagrać pod wodzą Niny Patalon w seniorskiej reprezentacji, ale jako że turniej U-20 odbywa się w Polsce, to jest doskonała okazja, żeby pograć trochę na chwałę młodzieżówki. Tylko, że to wszystko dla Araśniewicz skończyło się bardzo źle.

Zagrała połówkę z Argentyną, cały mecz z Meksykiem, a później weszła na boisko w 65. minucie starcia z Beninem, lecz musiała zejść już dziewięć minut później. To był dla Polek w zasadzie mecz sparingowy, bo miały już zapewniony awans z pierwszego miejsca, a Afrykanki były najgorszym zespołem w grupie. Polska wygrała ten mecz 4:1 po hat-tricku i asyście Zuzanny Grzywińskiej i zdobyła komplet oczek.

Jeden rabin mówi, że nic się nie stało, a drugi, że potrzebna operacja

Wróćmy do kontuzji Weroniki Araśniewicz, bo dwa różne komunikaty mówią o dwóch zupełnie innych stanach jej zdrowia. PZPN na swojej stronie napisał tak:

Reklama

„Weronika Araśniewicz, która w trakcie meczu Polska – Benin (4:1) w Bielsku-Białej opuściła boisko z powodu urazu, natychmiast otrzymała fachową pomoc medyczną i została poddana szczegółowej diagnostyce. Przeprowadzone badania wykluczyły poważny uraz, a ich wyniki są uspokajające. Zawodniczka rozpoczęła już rehabilitację i pod opieką sztabu medycznego drużyny narodowej pracuje nad powrotem do pełnych treningów”.

Ufff, no więc wykluczono poważny uraz. To o tyle uspokajające, że Polskę zaraz czekają mecze fazy play-off. Miała odpocząć w 1/8 finału przeciwko reprezentacji Kolumbii, żeby być gotowa na ćwierćfinał.

Ale nie będzie gotowa ani na ćwierćfinał, ani w ogóle w 2026 roku, bo diagnoza Wolfsburga zdecydowanie odbiega od tej, którą podawał PZPN.

„Weronika Araśniewicz doznała kontuzji lewego stawu skokowego w piątkowy trzeci mecz grupowy Mistrzostw Świata FIFA U-20 Kobiet, co wymagało operacji. W związku z tym będzie pauzowała przez kilka miesięcy. Cała rodzina VfL życzy Ci szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia, droga Werko!”

Zatem mamy sytuację jak w tym słynnym żarcie o przejęzyczeniu, że mąż zamiast „podaj mi sól, kobieto”, powiedział „Ty stara ku**wo, zmarnowałaś mi 40 lat życia”.

Fot. Newspix

4 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama