Tuż przed obchodami 80. rocznicy powstania klubu w Zagłębiu Lubin doszło do sporych zmian. Najpierw ze stanowiskiem pożegnał się dyrektor sportowy Rafał Ulatowski, a raptem kilka dni później jego los podzielił prezes Paweł Jeż. Wygląda jednak na to, że to nie koniec zmian, a spokojny o swoją posadę nie może być Leszek Ojrzyński. I to pomimo wyników w lidze.
Miedziowi w Pucharze Polski zaliczyli wstydliwą klęskę z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg, jednak w Ekstraklasie radzą sobie bez większych zarzutów i znajdują się w górnej połowie tabeli. Mimo tego według najnowszych informacji, przekazanych przez Macieja Kaliszuka w Przeglądzie Sportowym, Leszek Ojrzyński nie cieszy się szczególnym zaufaniem. Chwilowy kryzys i można spodziewać się zmiany trenera w Lubinie.
Równocześnie trwają poszukiwania nowego dyrektora sportowego, który zastąpi Rafała Ulatowskiego. Pojawił się zdecydowany faworyt na to miejsce.
Wiatr zmian w Lubinie! Na horyzoncie nowy dyrektor, Leszek Ojrzyński może pożegnać się ze stanowiskiem
Ekspresowo stanowisko po Pawle Jeżu zajął Jacek Bednarz, który już zaczął wprowadzać swoje porządki. Według informacji przekazanych na łamach Przeglądu Sportowego wkrótce w Lubinie powinien pojawić się nowy dyrektor sportowy, jednak wbrew medialnym doniesieniom raczej nie będzie to Marek Jóźwiak.
Wszystko wskazuje na to, że to stanowisko obejmie Paweł Tomczyk, który w przeszłości pracował w Rakowie Częstochowa, Legii Warszawa czy Motorze Lublin (tam został trafiony kuwetą na dokumenty przez Goncalo Feio). Ostatnio rolę dyrektora sportowego przez dwa lata pełnił w Koronie Kielce, z którą pożegnał się pod koniec minionego sezonu. Teraz najprawdopodobniej będzie swoją przygodę kontynuował w Lubinie.
A wygląda na to, że specjalnie długo może nie potrwać ona u Leszka Ojrzyńskiego, który nie cieszy się szczególnym poparciem władz klubu. Jednym z argumentów przemawiających za tym trenerem jest defensywny styl gry oraz mniejsze zaangażowanie w całe funkcjonowanie Zagłębia niż to miało miejsce do tej pory.
Na ten moment przemawiają za nim wyniki, bowiem Miedziowi mimo średniego potencjału kadrowego zajmują miejsce w górnej połowie tabeli Ekstraklasy, jednak przy porażkach w dwóch kolejnych meczach realna jest zmiana na stanowisku szkoleniowca.
„Nie tylko kibice narzekają na styl gry drużyny. Ojrzyński stawia na defensywny futbol. Zagłębie ma najniższe posiadanie piłki w Ekstraklasie – 43 proc. Jak słyszeliśmy, jeśli przegra dwa najbliższe mecze, to może stracić posadę. Podobno szkoleniowiec jest dość zniechęcony sytuacją i mniej niż wcześniej angażuje się w życie klubu, m.in. w doglądanie klubowej akademii, a bardziej skupia się na pierwszym zespole” – czytamy na łamach Przeglądu Sportowego.
Poza porażką w Pucharze Polski ze znacznie niżej notowanym rywalem, Zagłębie w tym sezonie radzi sobie naprawdę dobrze. Po ostatnim zwycięstwie nad GKS-em Katowice ma na koncie już 12 punktów i zajmuje ósme miejsce w tabeli Ekstraklasy. Ostatnie rozgrywki pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego Miedziowi zakończyli na siódmej lokacie i do końca mieli matematyczne szanse nawet na europejskie puchary.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix