Rany Koguta… Bolesna obstrukcja Spurs trwa

Adrian Mańko

12 września 2026, 20:23 • 2 min czytania 2

Reklama
Rany Koguta… Bolesna obstrukcja Spurs trwa

Tottenham w letnim okienku transferowym wydał ponad 360 mln euro. Ta liczba sama w sobie zwala z nóg, ale gdy zestawi się ją z wynikami „Kogutów” na początku sezonu 26/27 jest jeszcze bardziej szokująca. Drużyna Roberto De Zerbiego zaledwie bezbramkowo zremisowała z Evertonem i po czterech kolejkach ma na koncie 2 punkty i 0 zdobytych goli. Jeszcze nigdy w historii Tottenham nie zaczął sezonu od czterech meczów na zero z przodu. 

Reklama

Bilans finansowy, punktowy i bramkowy Spurs musi boleć kibiców tej drużyny, tak jak wszystkich bolały oczy od oglądania pierwszej połowy. Była nudna, choć rozpoczęła się obiecująco. Po dośrodkowaniu Andy’ego Robertsona z rzutu wolnego uderzał Jan Paul van Hecke. Strzał Holendra poszybował nad poprzeczką. Była 5. minuta, więc można było liczyć, że na stadionie w północnym Londynie będzie się działo.

Im strzelać nie kazano

Ale się nie działo. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale w konstruowaniu ataków byli całkowicie bezzębni. Everton ograniczał się do prób kontr, z naciskiem na słowo „prób”. Gwizdek sędziego kończący pierwszą połowę był jak wybawienie. 0:0 po stronie zdobytych goli i nikczemnie małe ułamki w rubryce xG. Liczby bardzo dobrze opisywały to spotkanie.

Po przerwie wydarzyło się ciut więcej, ale to wyłącznie za sprawą gości. Gdybyśmy mieli przewidywać, co David Moyes powiedział swoim podopiecznym w szatni, to pewnie było to coś w stylu: „Chuja grają, opierdolimy ich”. The Toffees zagrozili bramce rywali już po kilku minutach. Po dośrodkowaniu z lewej strony główkował Thierno Barry, ale na posterunku był Antonin Kinsky. Czech mógł być antybohaterem kwadrans później, gdy źle podał piłkę. Przejął ją Kiernan Dewsbury-Hall, ale golkiper Londyńczyków naprawił swój błąd, wyczuł intencję strzelca i zatrzymał nogą jego strzał.

Reklama

Dewsbury-Hall nie strzelił gola, a dziesięć minut później asysty pozbawił go Brennan Johnson. Były piłkarz „Kogutów” otrzymał piłkę mniej więcej na 11. metrze, ale przeniósł ją nad poprzeczką. Sytuacja – jeśli litościwie dla Johnsona nie określimy jej mianem stuprocentowej – co najmniej bardzo dobra.

W 89. minucie na Kinsky’ego zapatrzył Jordan Pickford. Anglik źle podał. Futbolówka trafiła do Lucasa Bergvalla. Szwed podciągnął parę metrów, a potem posłał mocny i precyzyjny strzał. Pickford na linii spisał się jednak bez zarzutu.

Pozytywy z perspektywy Tottenhamu? Złośliwie można powiedzieć, że to już drugi ligowy mecz bez porażki. Widmo spadku, stary przyjaciel Spurs z ostatniego sezonu, nieco się oddaliło. Ale chyba nie po to wydano miliony monet i wymieniono lekko licząc pół składu, by cieszyć się z bezbramkowego remisu z Evertonem.

Reklama

Tottenham – Everton 0:0

fot. Newspix

2 komentarze
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent

Mikołaj Duda
1
Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent

Mikołaj Duda
1
Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent