Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent

Mikołaj Duda

12 września 2026, 21:18 • 3 min czytania 4

Reklama
Mateusz Skrzypczak to przyszłość reprezentacji? 26-letni młody talent

Jak myślicie o przyszłości reprezentacji Polski na środku obrony, to jakie nazwiska wam się nasuwają? Nam przychodzi do głowy Wojciech Mońka, Jan Leszczyński, Kacper Potulski czy ewentualnie Bright Ede. Komentator Canal Plus za takiego kogoś właśnie uznał… 26-letniego Mateusza Skrzypczaka.

Reklama

Czy to żart? Zupełnie nie. Kamil Kosowski po spotkaniu Górnika Zabrze z Lechem Poznań z pełną powagą zaliczył Mateusza Skrzypczaka do młodych talentów, które mogą stanowić o przyszłości reprezentacji. Tak, dokładnie tego Mateusza Skrzypczaka, który w starciu z wicemistrzem Polski miał spory udział przy obu straconych golach.

Kamil Kosowski widzi w Mateuszu Skrzypczaku przyszłość reprezentacji… To nie żart

Raptem kilka minut po zakończeniu meczu w Zabrzu Kamil Kosowski na antenie Canal Plus powiedział:

– Bardzo mi się podoba, że Lech gra trójką młodych obrońców w pierwszym składzie. Chodzi mi tu o Gurgula, Skrzypczaka i Mońkę. To jest naprawdę super. Niech zbierają doświadczenie, bo to przyszłość naszej reprezentacji

Można byłoby pomyśleć, że były piłkarz m.in. Wisły Kraków się pomylił, przejęzyczył albo zwyczajnie miał na myśli coś innego. Takie rzeczy się zdarzają, jednak jeszcze przed końcem transmisji Kamil Kosowski drugi raz powiedział praktycznie to samo.

Reklama

– Ja jeszcze raz powtórzę, Mońka, Skrzypczak i Gurgul. Super, że tak mocna drużyna w Polsce ma trzech młodych obrońców, którzy grają w pierwszym składzie. Duże brawa, a to, że będą popełniać błędy od czasu do czasu to jest normalne. Oni zbierają doświadczenie, będą grali w pucharach z mocnymi zespołami, także to na pewno zaprocentuje. 

O ile o Gurgulu i Mońce bez dwóch zdań można tak powiedzieć, to jakkolwiek byśmy nie spojrzeli to o Mateuszu Skrzypczaku na pewno nie. Zaczynając nawet od tego, że przy obu golach dla Górnika był ich głównym bohaterem. I na pewno nie pozytywnym.

Reklama

A nawet abstrahując od samego spotkania w Zabrzu, nie czarujmy się. Mateusz Skrzypczak nie był przeszłością reprezentacji, nie jest jej teraźniejszością, a także nie będzie jej przyszłością. Na koncie ma dwa występy w narodowych barwach i nawet jeśli jeszcze kiedyś poprawi swój dorobek, to przecież nie będzie nowym Kamilem Glikiem ani Janem Bednarkiem.

Zresztą, same przypisywanie Skrzypczaka do młodych talentów jest równie absurdalne jak wróżenie mu wielkiej reprezentacyjnej kariery. 26 lat to nie jest czas na popełnianie błędów i zbieranie doświadczenia, tylko to już moment, by wziąć odpowiedzialność za zespół i stanowić o jego sile. A takim liderem Lecha Skrzypczak, mimo niewątpliwych chęci i zaangażowania, nie jest. Mamy watpliwości, czy zasługuje na miejsce w podstawowym składzie, gdy na ławce siedzi Terry Yegbe.

I żeby było jasne nie mamy pretensji do samego Skrzypczaka, bo to nie on pcha się do reprezentacji. Kamil Kosowski mówił, że nie wie zbyt wiele o Bartoszu Mazurku, bo rzadko ogląda Jagiellonię. Później nie potrafił ocenić Jacka Ndiaye, bo nie ogląda za często meczów Motoru.

Reklama

Najwidoczniej w przypadku Lecha zatrzymał się gdzieś na meczach z 2019 roku, gdy 19-letni Mateusz Skrzypczak debiutował pod skrzydłami Dariusza Żurawia.

Fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama