Salahdine Parnasse to ikona KSW. Dołączył do tej organizacji w 2017 roku i po kilku zwycięstwach dostał możliwość walki o pas. Bił się w Polsce przez wiele, wiele lat. Zaczynał od gali numer 41, a skończył na tej numer 114 w Radomiu. Był tym, który rósł razem z KSW, ale wreszcie trzeba było wykonać krok do przodu w karierze. Parnasse właśnie zadebiutował w UFC i był to występ jakże spektakularny!
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Salahdine Parnasse to kozak i to bez podziału na kategorie. Wiele razy pokazywał to na polskich galach, zostając mistrzem wagi lekkiej i wagi piórkowej. Przegrał u nas tylko dwa razy – z Danielem Torresem i Adrianem Bartosińskim (tu jednak w wadze półśredniej). Ale wygrał zdecydowanie więcej – aż 14 razy. KSW pomogło mu dość konkretnie wypracować sobie korzystny bilans. Kończył to wszystko walką w Radomiu, gdzie w walce wieczoru pokonał Marcina Helda przed czasem.
Później Salahdine Parnasse wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by tam rozwijać karierę. Świetnie pokazał się podczas swojej pierwszej walki w Stanach Zjednoczonych, ale to jeszcze nie było UFC. W pierwszej rundzie znokautował Kennetha Crossa, ale na gali Jake’a Paula – MVP MMA.
Parnasse z równie udanym debiutem w UFC
Salahdine Parnasse zmierzył się z Danem Hookerem i pokonał go już w pierwszej rundzie. Kluczowy był kopniak na tułów, który przeciwnik od razu odczuł i zaczął się wycofywać w stronę siatki. Francuz nie zamierzał tego odpuścić i ruszył mocniej. Najpierw wyprowadził kopnięcie, potem trafił bardzo silnym lewym i przeciwnik upadł. Sędzia wiedział co się święci i nie pozwolił już na zadanie gradu ciosów.
Parnasse nie walczył nawet dwie i pół minuty!
🇫🇷👑 SALAHDINE PARNASSE EST JUSTE MONSTRUEUX !!!!!!!
KO 1er ROUND, DAN HOOKER N’A PAS EXISTÉ !!!!#RMCMMA #UFCParis pic.twitter.com/6nEwZLjfub
— RMC Sport Combat (@RMCSportCombat) September 5, 2026
Dan Hooker to bardzo doświadczony, 36-letni nowozelandzki zawodnik o pseudonimie „The Hangman”. Fani UFC z pewnością go kojarzą, gdyż związany z tą federacją jest od ponad dekady. To była dla niego walka numer 25 pod tym szyldem.
Kilka spektakularnych nokautów zdarzyło mu się zaprezentować – a to powalił lewym sierpowym w brodę Jamesa Vicka, ładnych kilka lat temu Jim Miller nadział się też na jego kolano. Zasypał ciosami Gilberta Burnsa w pierwszej rundzie. Irlandczyk miał swój dobry moment, kiedy przed czasem skończył aż cztery walki z rzędu, ale było to w latach 2017-2018 – trochę dawno temu. Ostatnio doświadczony zawodnik głównie przegrywa przed czasem, choć jeszcze w 2024 roku pokonał naszego Mateusza Gamrota niejednogłośną decyzją sędziów.
Obaj zawodnicy są jednak na zdecydowanie innych etapach swoich karier, ale na Hookera trzeba uważać, bo pokazywał, że potrafi zaskoczyć w stójce. Nie tym razem. Dla Parnasse był to szczególny wieczór, bo gala odbyła się u niego w kraju – w Paryżu, a on zmierzył się w pojedynku wieczoru. Nokaut po dwóch minutach i 35 sekundach? To raczej wymarzony debiut. Czekamy na więcej w wykonaniu Francuza.
Fot. Newspix