Czwartek, 3 września, godzina 16:30. Z Pucharu Polski odpadło już sześć drużyn Ekstraklasy, a za chwilę dołączy do nich Pogoń lub Śląsk. A przecież minęły dopiero dwie doby od startu pierwszej rundy. W tym tempie nim nastanie zima, rozgrywki staną się wewnętrzną sprawą niższych lig. Co trzecia drużyna, która we w miarę poważnych europejskich krajach pożegnała się już z lokalnym pucharem, pochodzi znad Wisły. Ekstraklasa jest żenująco słaba. Niższe ligi mamy wyjątkowo mocne.
Siedem drużyn Ekstraklasy odpadło z Pucharu Polski 2026/27 już w pierwszej rundzie
PZPN podjął jakiś czas temu decyzję, by zerwać z wieloletnią tradycją i dopuścić, by w pierwszej rundzie Pucharu Polski trafiały na siebie kluby Ekstraklasy. No więc masz, czego chciałeś, Grzegorzu Dyndało. Motor wyeliminował Legię, Korona Widzew, a w czwartkowy wieczór dołączy do nich Pogoń lub Śląsk.
Marek Papszun oczywiście podkreślił, jakiego miał pecha:
– Trzeba też przyznać, że to losowanie nie było zbyt szczęśliwe. My zajęliśmy 6. miejsce w lidze, Motor 12. w poprzednim sezonie, więc spotkała się pierwsza z siódmą drużyną, bo pięć pierwszych nie gra. Więc ten los nas nie oszczędził. Mecz na wyjeździe dodatkowo, więc zdawaliśmy sobie sprawę od początku, że to będzie trudne spotkanie.
Nie ma jednak co zwalać wszystkiego na regulamin. Swój istotny wkład w kompromitację Ekstraklasy miały także inne zespoły. Radomiak ledwo pokonał rezerwy Korony, choć w tym przypadku bardziej wstydzić się muszą gospodarze, którzy ignorowali (i dalej ignorują) rasistowskie okrzyki z trybun. Wisła Płock o mały włos dała sobie odebrać prowadzenie Wikędowi z wioski Luzino. Jedynym ekstraklasowiczem, który poradził sobie z niżej notowanym rywalem, był Piast Gliwice, który wygrał 3:0 z Chemikiem Bydgoszcz.
Nikt z Krakowa nie wygra Pucharu Polski
Wisła Kraków przegrała w Opolu. Rzeczywistość zweryfikowała sierpniowe wynurzenia Jarosława Królewskiego o tym, jak to czerwona kartka nie wpływa na wynik meczu tak bardzo, jak można by się było spodziewać. Biała Gwiazda roztrwoniła bowiem prowadzenie po wykluczeniu z gry Marko Bozicia. Odra gra jednak w 1. Lidze i w zeszłym sezonie nie przegrała żadnego z meczów przeciwko Wiśle, trudno zatem ten wynik traktować jako wielką sensację.
Gorzej było z pozostałymi klubami Ekstraklasy.
Cracovia przegrała po rzutach karnych z grającym w 2. Lidze Zniczem Pruszków. Norbert Gzowski (na zdjęciu), siedemnastoletni bramkarz miejscowych, obronił trzy jedenastki. Znicz grał w zeszłym roku w 1. Lidze, więc wstyd jest nieco mniejszy niż w przypadku Wieczystej, która poległa w starciu z beniaminkiem 2. Ligi Avią Świdnik. Klub, który przez ćwierć wieku (!) nie potrafił wyrwać się z czwartego szczebla rozgrywek, grając na nim bez przerwy od… początku XXI wieku, tej wiosny nie tylko wywalczył upragniony awans, ale też dotarł do ćwierćfinału Pucharu Polski, w którym dopiero po dogrywce przegrał z Rakowem.

Po drodze nie mierzył się jednak z żadnym klubem Ekstraklasy. Tym razem było inaczej i już w pierwszej rundzie Avia trafiła na Wieczystą. I wyeliminowała ją, w dodatku bez jakiegoś większego problemu wygrywając 3:1.
O szczebel wyżej stoi kompromitacja Zagłębia Lubin. Miedziowi odpadli bowiem z Siarką Tarnobrzeg, czyli dość przeciętnym uczestnikiem czwartego szczebla ligowego. Tarnobrzeżanie w zeszłym sezonie byli bliżej spadku z 3. Ligi niż awansu o szczebel wyżej. Mimo tego nie mieli problemu z pokonaniem wyżej notowanego rywala.
Nigdzie w Europie nie odpadło jeszcze tak wiele drużyn z najwyższej ligi
Nie minęły zatem nawet dwie doby, odkąd do rozgrywek dołączyły kluby Ekstraklasy, a już prawie czterdzieści procent z nich ma spokój. Żadnego łączenia ligi z pucharem. Można się skupić na liczeniu ligowych punkcików. A przecież do gry nie przystąpili jeszcze uczestnicy europejskich rozgrywek: Lech, Raków, Górnik, Jagiellonia i GKS, którzy z tego tytułu zaczną od drugiej rundy.
Okazuje się, że korzyść dla tej piątki może być znacznie większa, niż mogłoby się wcześniej wydawać. Do drugiej rundy przystąpi bowiem oprócz nich tylko sześć zespołów Ekstraklasy. Szczególnie dla Jagiellonii i Lecha może to być bardzo mocny impuls do stania się bardzo mocnym duetem faworytów całych rozgrywek.
3 września, a z gry odpadło już siedem drużyn Ekstraklasy. Jak to wygląda na tle w miarę poważnych lig europejskich?
Z Coppa Italia pożegnały się już Lazio, Lecce, Parma, Torino, Frosinone i Venezia. Jednak we Włoszech trwa już druga runda rozgrywek, w której odpadły cztery ostatnie drużyny.

Gennaro Gattuso kiepsko zaczął pracę w Lazio
W Grecji pechowcami okazały się być Iraklis i Asteras Tripolis. W Rumunii za burtą są Farul Konstanca i Otelul Gałacz. Jednak we wszystkich tych krajach mamy zupełnie inny format od naszego, bo w ich przypadku mamy do czynienia z… fazą grupową. Spośród w miarę poważnych krajów europejskich odpadł też jeden klub elity w Danii i Szwecji oraz dwa w Ukrainie.
Zatem spośród 21 pechowców europejskich, co trzeci jest z Ekstraklasy! Oczywiście, w wielu krajach nie ruszyły jeszcze rozgrywki z udziałem najwyższych lig, ale taki pogrom drużyn z elity, z jakim mamy obecnie do czynienia nad Wisłą, to prawdziwy ewenement.
Liczba zespołów grających w najwyższej lidze, które odpadły już z pucharu kraju:
Polska 7
Włochy 6
Grecja 2
Rumunia 2
Ukraina 2
Dania 1
Szwecja 1
Anglia, Hiszpania, Niemcy, Francja, Portugalia, Belgia, Holandia, Turcja, Czechy, Norwegia, Cypr, Szwajcaria, Austria, Węgry , Szkocja, Chorwacja 0
(w niektórych krajach rozgrywki jeszcze nie wystartowały)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl